Beauty Event: Wydarzenia urodowe i nowości kosmetyczne Wiosna 2016

Biorąc pod uwagę, że nie każda z Was posiada konto na Instagramie, a codzienne życie przynosi nowe odkrycia, które trudno mi opisywać w indywidualnych postach na bieżąco, postanowiłam, że na blogu będą pojawiać się nowe serie artykułów tematycznych. W tym wypadku będą to wydarzenia urodowe pt Beauty Event. Mam nadzieję, że będzie to dla Was nie tylko miła lektura, ale także temat wartościowy z uwagi na pozyskane informacje i opinie… postaram się wplatać w to możliwie najcenniejsze spostrzeżenia.

Zacznę chronologicznie. Od spotkania z markami Procter & Gamble. Pierwszy raz w takim szerszym zakresie, uwzględniającym wiedzę naukową miałam do czynienia podczas konferencji w Marakeszu – Vision House 2014, warto wrócić do tego wątku, szczególnie jeśli jeszcze nie czytałyście tego posta lub jesteście zainteresowane takimi markami jak Pantene, Head & Shoulders, Aussie, Max Factor, Olay.

Relacja z konferencji naukowej P&G Vision House 2014 w Marakeszu

Spotkanie w Warszawie zatytułowane P&G Beauty Sessions dotyczyło w dużej mierze nowości produktowych zaprezentowanych w formie warsztatów.

Każda nowoczesna marka wie, że kreowanie produktu nie kończy się jedynie na jego wytworzeniu, ale na dążeniu do co raz wyższej jakości, innowacji. Jeżeli mamy do czynienia z tym samym produktem, to wiąże się z ulepszeniem i dostosowaniem do aktualnych potrzeb, a nawet wybieganiem w przyszłość by przewidzieć zmiany i dostarczyć klientowi to czego potrzebuje. To co podoba mi się w markach Procter & Gamble, to nie kreowanie na siłę nowości, ale tworzenie podyktowane odkryciami naukowymi i potrzebami kobiet. Przy czym cena tych produktów nie rośnie, nawet jeśli nie są to istotne zmiany, możemy cieszyć się co jakiś czas nowymi kosmetykami i ulepszonymi recepturami obejmującymi konsystencje, zapach, właściwości.

Największe wrażenie biorąc pod uwagę moment testu kosmetyków, wywarły na mnie: nowość Head & Shoulders – szampon z nutami zapachowymi m.in. fiołka, jabłka, jaśminu, lawendy, piżma oraz pomadki Max Factor w czterech odcieniach czerwieni, zainspirowane ikoną – Marilyn Monroe. Z paczki, którą otrzymałam z chęcią używam też produktów Aussie (szczególnie lubię 3 minutowe odżywki) oraz Pantene (wiele razy już o nich wspominałam, dobre szczególnie dla osób, które chcą odciążyć włosy i pozbyć się zanieczyszczeń, ochronić (technologia EDDS) i odżywić włosy).

Przy okazji eventu poznałam bardzo fajną markę – biżuteria Decolove. Czyż ta bransoletka i opaska nie są piękne? :)

W podobnym tonie miało miejsce spotkanie z marką Dior, która pozwoliła mi się przyjrzeć zagadnieniom naukowym dotyczącym ich pielęgnacji twarzy – słynne serum Capture Totale czy One Essential, gdzie zawarto odkrycia nagrodzone nagrodą Nobla. Co prawda nie znam się na technologii chemicznej, ale fakty przemawiają same za siebie… Ogromne zaplecze naukowe marki Dior złożone z najlepszych naukowców, w tym wielokrotnie noblistów, najnowocześniejsze laboratoria, w miejscach uznawanych za najbardziej kreatywne oraz urodzajne w dobroczynne dla naszej skóry składniki.

Całość zaprezentowana przez głównego naukowca Dior. W poniższych linkach znajdziecie pełną relację oraz opis pielęgnacji Dior, a także inne nowości, które zostały zaprezentowane przy okazji spotkania.

Relacja z Eventu Dior. Nowości Dreamskin, J’adore Eau Lumiere, makijaż Backstage Pros

Sekrety pielęgnacji Dior – Capture Totale, One Essential, Hydra Life, Dreamskin

Następnie relaks w Hotelu Uniejów ecoActive&SPA połączony z prezentacją nowości firmy Oceanic.

Firma Oceanic SA  to m.in. marka kosmetyków AA. Po za tym prestiżowy Payot (używane także w różnych ośrodkach SPA), pielęgnacja włosów reprezentowana przez John Frieda, znane wyroby medyczne – maść z kortyzolem, z nowości maść z magnezem oraz krem do twarzy z witaminą D.

Co istotne podczas prezentacji mogłam na własnej skórze przetestować pielęgnację Payot podczas zabiegu w SPA. Wybrałam zabieg nawilżający, który sprawił, że moja skóra była wyjątkowo gładka, nawilżona, miękka… Ten efekt utrzymał się przynajmniej do następnego dnia, co odczułam szczególnie przy dotyku, podczas nakładania makijażu. Niewątpliwą zaletą tego wyjazdu była swoboda…

Firma Oceanic to nie tylko nasza polska marka, ale także firma rodzinna, co jest wyczuwalne również w stosunkach pracowniczych, nie jest to klasyczne międzynarodowe korpo :) Formuły produktów opracowywane są w powiązaniu z polskimi ośrodkami badawczymi, tak aby zapewnić możliwie najlepszy efekt. Nie ma tam przypadkowych substancji, więc można powiedzieć, że formuły tworzone są ‚’na miarę’’ potrzeb… Szczególnie biorąc pod uwagę skóry problematyczne – tutaj cała linia dermokosmetyków Oillan dedykowana delikatnej skórze dzieci i skórze atopowej dorosłych. Warto dodać, że firma Oceanic wciąż rośnie, kosmetyki AA pojawiają się na półkach perfumerii także w innych krajach, a nawet kontynentach.

Pełen relaks w baliach z wodą z uniejowskich źródeł, cudowne przeżycie! Polecam Hotel Uniejów na wypoczynek, z dala od miejskiego zgiełku.

W nieco bardziej rozrywkowej, powiedziałabym wręcz tanecznej atmosferze, odbyła się premiera nowego zapachu Thierry Mugler Angel Muse.

Jaki był dotychczasowy Anioł prawie każda z nas wie, w końcu to klasyk… jednych przyciąga, innych odrzuca. Osobiście lubię klasyczne wydanie Angel i ta nowa wersja wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie: słodki, ale nieprzesłodzony, zmysłowy zapach, który kusi apetycznymi nutami orzecha w bitej śmietanie – te nuty wyczuwam najwyraźniej. Połączenie z paczulą wzmacnia ten miękki, ciepły odbiór, a nuta różana dodaje zmysłowości. W przypadku Angel Muse nie wyczuwam charakterystycznej dla klasyka ”trupiej” (chłodnej) nuty. Zapach nie należy do niszowych, ale z pewnością jest oryginalny, biorąc pod uwagę aktualnie lansowane kompozycje jest godny uwagi. Sam event był klimatyczny. Klub ”Miłość” przy ulicy kredytowej w Warszawie, przywitał nas nieco chłodną i deszczową aurą – impreza odbyła się w patio, ale na szczęście dobra atmosfera sprawiła, że szybko się rozgrzałam i dobrze bawiłam.

Fajni ludzie: Lucyna by Insider, Agata co ma nosa :), Ja

Fajni ludzie: Marcin, Lucyna by Insider, Ja

Ostatni wypad do Warszawy, tyczył się prezentacji nowości Givenchy.

Marka ta bardzo rzadko organizuje spotkania, stąd też może niska świadomość jej filozofii wśród klientek… informacje w prasie wydają się zdawkowe, ograniczone do krótkich opisów nowości, a to marka charakterystyczna, z pazurem, ale nie zatracająca przy tym swojej elegancji w rytm wielkiej mody ”haute couture’’. Choć wielką fanką mody nie jestem, to kreacja, którą przedstawia Givenchy – kobieta elegancka, emanująca wewnętrznym magnetyzmem – przyciąga i zaciekawia. Czar, piękno, łagodność, wewnętrzne piękno… Niekoniecznie idealne, ale emanujące magnetyzmem, które marka Givenchy chce wydobyć z każdej z nas. Makijaż, który nie jest przebraniem, maską, który eksponuje naturalne piękno charakterystyczne dla danej kobiety. Jest to makijaż tak jak kreacje ”haute couture” szyte na miarę, zindywidualizowane. Przy tym podobnie jak te kreacje, narzędzia do makijażu są zaskakujące… Począwszy 1989 roku kiedy na rynku pojawiły się pryzmy. Unikatowy kwartet kolorów dający efekt naturalnej, doskonałej, zmatowionej, ale przy tym świetlistej cery.

Na jesieni pojawi się niecodzienny look w stylu kobiety ”Wonder Woman’’ – niebieski i srebrny liner charakteryzujący strój tej komiksowej postaci, czerwone usta, paleta cieni z motywem gwiazd, a na koniec coś co mnie najbardziej zaskoczyło – nietuzinkowa zieleń na rzęsach, w tym przypadku raczej się nie odważę choć byłam intensywnie kuszona przez międzynarodowego wizażystę Givenchy – Dominique Lehongre.

Tu ustąpię pola zakusom prowokowanym przez pozostałe nowości, a także nowym pryzmom Givenchy Prisme Visage – ten puder naprawdę warto przetestować, szczególnie gdy chcemy osiągnąć efekt świetlistej, nieskazitelnej cery. W połączeniu z dobrym podkładem (polecam tu połączenie z Chanel Les Beiges Healthy Glow Foundation) skóra jest rozświetlona, satynowa, puder powstrzymuje naturalnie powstający na skórze błysk. Jestem na TAK! A co z resztą? Czas pokaże na jesieni :)

Koniecznie napiszcie co z tych nowości przykuło Waszą uwagę? Czy macie jakieś doświadczenia z tymi markami lub kosmetykami? Co sądzicie o nowych cyklach postów tematycznych? Więcej zdjęć i opowieści, a także cykl postów np. o zdrowym stylu życia?

Zapraszam Was również na Instagram, szczególnie jeśli nie macie jeszcze tam konta :) Moje to: Dailybeautyicon

  • Marta

    Na początku napiszę, że opaska Decolove jest fantastyczna. Moja srocza natura bardzo by taką chciała, obawiam się jednak, że nie wyszłabym tak przystrojona na ulicę ;)

    Bardzo podoba mi się pomysł na taki nowy cykl tematyczny na blogu. Jestem też za wpisami poruszającymi zdrowy tryb życia (do którego jest mi ostatnio coraz dalej…); byłaby to dobra mobilizacja. Poza tym zawsze warto uczyć się nowych rzeczy.

    A teraz zacznę od końca, czyli od Givenchy. Zielony tusz do rzęs to też raczej nie dla mnie, ale pryzmy bardzo mnie interesują. Szczególnie wpadły mi w oko pastelowe. Czy one też nadają skórze takiego „wewnętrznego blasku”?

    Nowy Angel testowałam pobieżnie w perfumerii i to nie jest moja bajka. Kiedyś bardzo podobał mi się klasyk, teraz już troszkę się nim znudziłam i nie robi na mnie wrażenia.

    Zdecydowanie najbardziej atrakcyjnie wygląda wyjazdowy event firmy Oceanic :) Już kiedyś pisałam Ci, jak bardzo podziwiam założycieli marki, a szczególnie p. Dorotę Soszyńską. To dla mnie przykład rewelacyjnej bizneswoman. Moje zainteresowanie historią i osiągnięciami marki nie przekłada się jednak na testowanie ich produktów. Zimą skusiłam się na dwa kosmetyki Oilan: żel dermatologiczny i krem. I o ile krem całkiem ładnie koił moją wysuszoną kwasami skórę, tak żel w ogóle się nie sprawdził. Nie mam skóry wrażliwej i alergicznej, a pojawiały mi się po nim na twarzy czerwone plamy. Ustępowały po kilkunastu minutach, ale pojawiać się raczej nie powinny. Nie skreślam jednak tych kosmetyków. Dużo czytam teraz o oczyszczaniu cery i wiem, że Oilan nie jest po prostu dla mnie. Źle dobrałam kosmetyki do rodzaju cery, bo to że jest ona wysuszona od działania substancji drażniących, nie oznacza że nagle stała się sucha. Nie, jest nadal tłusta, tylko odwodniona. Nie potrzebuje dużej dawki lipidów, ale raczej substancji wiążących wodę w głębszych warstwach skóry.

    Konferencja Diora była za to chyba najbardziej ciekawa pod względem merytorycznym. Twoja relacja z tego wydarzenia zmieniła moje podejście do pielęgnacji selektywnej. Nie wykluczam za jakiś czas zainwestowania w takie kosmetyki. Tym bardziej, że pielęgnacja selektywna skupia się chyba najmocniej na profilaktyce przeciwstarzeniowej.

    I Marakesz :) To chyba jednak ta lokalizacja była najbardziej atrakcyjna :) Czytałam Twój wpis na ten temat 3 razy, bo jest taki przepełniony słońcem, radością i egzotyką :) Jest wakacyjny :)

    Założenie konta na Instagramie to był bardzo dobry pomysł. Polecam każdemu :*

    • Dziękuję za wyczerpujący komentarz, z resztą jak zawsze (i kajam się, że tak późno odpisuję!) :)

      Pryzmy, przynajmniej w kolorze Popeline Rose są świetne, tak jak piszesz wydobywają blask, są dyskretne, ale widoczne, świetnie nadają się także do poprawek w czasie dnia i zmatowienia, odświeżenia cery.

      Co do Twojej cery, może masz skórę specjalistycznie nazywaną ”ubogą w wilgoć” w wyniku wcześniej używanych, zbyt agresywnych i wysuszających kosmetyków. Dla takiej skóry dedykuje się kremy, lekkie emulsje w których substancje nawilżające i wiążące wilgoć są dodane w formie opóźnionej. Dobre są liposomy i inne nośniki zapewniające długotrwałe nawilżenie. Generalnie wszystko to co wiąże wilgoć w skórze i długotrwale nawilża. Dodatkowo warto używać wody termalnej lub produktów gdzie jest użyta, bo to koi skórę. Peeling nie częściej jak raz na jeden lub dwa tygodnie, enzymatyczny lub mechaniczny z drobinkami z pestek owoców, piaskiem morskim. Wskazówką do wyboru kosmetyków, może być zawartość takich substancji jak: algi, aloes, rumianek, melisa, nagietek, olej z awokado, ogórecznika, jojoba, wiesiołka oraz alantoina, aminokwasy, garbniki z kory dębu, mocznik, kwas hialuronowy, witamina A,B i C. Do oczyszczania łagodne toniki i środki myjące. Muszę jeszcze o tym wszystkim poczytać, także jak zauważasz jakieś szczególne zmiany na swojej skórze, jakie skutki wywołuje stosowana pielęgnacja i czego oczekujesz to zawsze pisz śmiało, będę pod tym kątem zaglądać do książek i badać sytuację :)

      Cieszę się, że założyłaś konto na Instagramie, zawsze czekam na Twoją opinię :*

      • Marta

        Dziękuję bardzo za odpowiedź :* Jakiś czas temu pisałam Ci, że mam skórę tłustą, ale odwodnioną i, że staram się temu zaradzić.I chyba się udało, bo wygląda zdecydowanie lepiej. Staram się przede wszystkim nawilżyć ją przez oczyszczanie. Zmieniłam żel myjący na łagodny, bo próbka żelu Effaclar tak masakrycznie przesuszyła mi skórę, że powstały jakby liszaje – czerwone, łuszczące się plamy. Teraz używam żelu myjącego do twarzy i oczu Tołpy z serii Derma Face Physio. Zawiera wysoko w składzie glicerynę i mocznik. Do tego żelu dodaję parę kropli oleju lnianego, żeby rozpuścić tłuszczowe zanieczyszczenia. I jeszcze do tego dochodzi masaż szczoteczką silikonową. Muszę wrócić do Twojego wpisu o masażu twarzy, bo już po tygodniu wykonywania dość chaotycznych ruchów szczoteczką widzę lepsze ukrwienie i ujędrnienie skóry. Czyli to prawda i działa :) Podsumowując moją nie mniej chaotyczną wypowiedź mój wieczorny demakijaż wygląda tak:

        1. zmywam makijaż oczy płynem dwufazowym,
        2. cała twarz przecieram wacikiem nasączonym płynem micelarnym Garnier do skóry wrażliwej,
        3. masuję suchą skórę szczoteczką silikonową z nałożonym na nią wspomnianym wyżej żelem Tołpy,
        4. spłukuję to wszystko wodą i myję twarz raz jeszcze żelem Tołpy z paroma kroplami oleju lnianego,
        5. płuczę twarz wodą i wycieram papierowym ręcznikiem.

        Taki demakijaż na razie bardzo mi służy. Skóra jest dokładnie oczyszczona, ale nie jest ściągnięta.

        I na noc nakładam Effaclar Duo+ i krem pod oczy.

        Rano natomiast przecieram oczy płynem micelarnym, myję twarz wodą przy pomocy żelu Tołpy i oleju lnianego i nakładam znowu Effaclar Duo+ i krem pod oczy i na to makijaż.

        Gdy odczuwam potrzebę nawilżenia sięgam po maskę-peeling hydroenzymatyczny Tołpy lub krem Biodermy Hydrabio Legere. I czekam na efekty :)

        • Widzę, że dobrze przestudiowałaś ten problem i dobrałaś pielęgnację :) Ja bym dodała tonik przed aplikacją pielęgnacji, jeśli nie stosujesz. Chodzi o to aby zrównoważyć działanie wody, która nadaje skórze zasadowy odczyn. Skóra powinna mieć lekko kwaśny odczyn, w innym wypadku ten płaszcz hydrolipidowy zostaje naruszony i traci swoje funkcje ochronne, warto dodać, że z wiekiem naturalnie jego kondycja się pogarsza. Dobrym sposobem na lekki peeling może być też używana do demakijażu i oczyszczania ściereczka muślinowa, używałaś kiedykolwiek? :)

          • Marta

            Nad tonikiem rzeczywiście muszę pomyśleć. Długo używałam wody termalnej, ale puszyła mi włosy nad czołem :) Więc tonik nie może być w spreju. Pomyślę nad jakimś z glukonolaktonem może. Ściereczek muślinowych nigdy nie używałam, bo wydają mi się mało higieniczne. Trzeba chyba je prać, czy są jednorazowe?

          • Ściereczki są tanie, więc warto kupić kilka… trzeba prać, ale są na tyle małe, cienkie, że to nie sprawia problemu nawet przy codziennym praniu ręcznym, szybko wysychają. Po za tym jak masz maseczkę, lub olejkowy demakijaż, to warto zwilżyć ciepłą wodą ściereczkę i przyłożyć do twarzy, następnie po niej przeciągnąć ściągając produkt lub jego nadmiar.

          • Marta

            Zastanowię się nad tą opcją, dziękuję :* Agatko, słyszałaś już na pewno, że wkrótce pojawi się w Polsce Nars. Masz jakąś opinię na temat tych kosmetyków? Kuszą mnie ich produkty kultowe (puder prasowany, orgazmiczny róż :) i korektor), ale te gumowe opakowania… Jak ja to wyczyszczę :)

          • Mam kilka kosmetyków, ale jeszcze nie testowałam i na szczęście nie wszystkie opakowania są gumowe, też się tego obawiałam :) Pierwsze opinie na pewno pojawią się na moim instagramie, jak zazwyczaj :)

          • Marta

            W takim razie czekam i z góry dziękuję :* Wczoraj zamówiłam w aptece tonik Tołpy z tej samej linii, z której mam żel do mycia twarzy. Jest to tonik nawilżający, ma bardzo dobry skład, więc będę testować. Chciałabym dokupić sobie jeszcze olejek z drzewa herbacianego i dodać do toniku. Buziaki :*

  • A u mnie jeszcze nie ma Angel Muse :-(

  • Angel Muse dla mnie zbyt jedzeniowy ;D ale sie działo!

    • Działo, działo chociaż mogło więcej, ale nie jeżdżę na każdy event :) A jaki zapach u Ciebie na czasie? Widziałam zamiłowanie do Guerlain :))

      • No bo Guerlain to taka moja mała miłość ♥ Teraz intensywnie testuje Tous Les Colognes ale dzis zrobiłam skok w bok i wykorzystałam próbkę Forda Noir ;)

        • Taki skok to rozumiem ;) Czytałam słowa zachwytu nad temat TF Noir, co o nich sądzisz?

          • Powiem Ci, że nie czułam ich na sobie, po prostu o nich zapomniałam ja wiem, ze to zapach męski jeden z tych kultowy ale jak ja go nie czułam to nie mam pojęcia jak faceci go odbierają ;x Chociaż z początku przez pierwsze minuty pachniał ciężko i tak jkaby balsamicznie

          • Nie jestem pewna, ale chyba pojawiła się też damska wersja Noir… przynajmniej kojarzę taką rozmowę. Męska wersja bardzo fajna, ale ja nie mogłabym nosić :)

          • Marta

            Zgadza się, jest też damska wersja Noir Pour Femme i z tego, co pamiętam bardzo podoba się Agnieszce. Dla mnie jest ok, ale tylko ok. Zresztą lubię większość zapachów Toma Forda.

  • Muszę poruszyć przy okazji kilka kwestii
    – wyglądasz przecudownie, miło na Ciebie popatrzeć, piękna z Ciebie kobieta.
    – nowy Angel jest naprawdę dobry. Mnie bardzo odpowiada, ale nie porównywałabym go bardzo do klasyka, jednak między nimi jest jakaś przepaść (i to nie jest ujmą dla któregoś z tych zapachów)
    – widzę Twój IG i jestem w szoku, że nie masz co najmniej 100 tysięcy obserwatorów. Piękne zdjęcia dodajesz, ja jestem zakochana <3

    Dzięki za ten wpis :)

    • Dzięki Kasiu :) Myślę, że z czasem kompozycje, ale też podejście do ich tworzenia w jakimś stopniu ewoluowały, w zależności od tego co jest na topie, co się sprzedaje… tutaj jest ta orzechowo-mleczna słodycz, ale moim zdaniem udana, bo nieprzesłodzona w taki sposób jak robi to wiele marek teraz. Nie jest to klasyk, ale Muse ma coś w sobie :) :*

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media