Czy warto iść do kina na 4DX? Film Akcji Non-Stop Liam Neeson

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Jedną z moich fobii jest strach przed lataniem. Nie wiem skąd to się wzięło, bo jeszcze nigdy nawet nie siedziałam w samolocie, ale boję się latać. Tym dziwniejszym może wydawać się fakt, że wczoraj przeżyłam katastrofę lotniczą… 

Jak to możliwe? Dzięki technologii 4DX dostępnej (jak dotąd wyłącznie) w kinie sieci Cinema City w warszawskiej Arkadii. Sama nie wiem czy pod lekkim przymusem czy bardziej z ciekawości, dałam się wyciągnąć na premierowy pokaz filmu „Non-stop” z Liamem Neesonem w roli głównej. Notabene  nie do końca rozumiem skąd ten tytuł… Wraz z reklamowym plakatem przedstawiającym głównego bohatera w centrum akcji, z bronią w ręku, mógłby sugerować, że od początku do końca czeka nas niezła zadyma. Tymczasem reżyser (Jaume Collet-Serra) serwuje nam mieszankę wciągającego thrillera z elementami kina akcji i w mojej opinii jest to połączenie całkiem udane.

Sam film nie wzbudził we mnie tak wielkich emocji, aby poświęcić mu wpis na blogu, jednak był to pierwszy film jaki obejrzałam w 4DX. Co to w ogóle znaczy? Jest to technologia, która dzięki zastosowaniu specjalnych efektów podczas seansu oddziałuje na wszystkie 5 zmysłów. Dzięki temu fizycznie odczuwamy takie zjawiska jak: mgła, błyski piorunów, zapachy czy wiatr. Chyba najważniejszym elementem systemu są ruchome fotele, które zsynchronizowane z toczącymi się na ekranie wydarzeniami – przenoszą nas niejako w środek akcji. Jak to działa w praktyce?

Główny bohater prowadzi samochód. W fotelu czuć delikatne wibracje i wstrząsy na nierównościach. Gdy tylko wysiada z auta i idzie wzdłuż lotniskowego terminala czuć zimny powiew wiatru. Samolot… gdy kamera przemieszcza się wgłąb kabiny fotele wędrują za nią, cały czas podążając za akcją. Samolot kołuje, czujemy jak koła przemierzają kolejne betonowe płyty lotniska. Moment startu – samolot nabiera prędkości, drgania nasilają się po czym nagle ustają, fotele przechylają się do tyłu i unoszą… lecimy! Spokój jest jednak chwilowy, ponieważ zaraz wpadamy w lekkie turbulencje które trzęsą kabiną… i nami. Wznosimy się, już jest spokojnie. Kamera na chwile opuszcza kabinę i natychmiast czujemy silny powiew wiatru, zupełnie jakbyśmy wystawili głowę za okno lecącego Jumbo Jeta. Gdy tylko ujęcie wraca do samolotu wiatr ustaje. To tylko spokojniejsze fragmenty, gdy akcja nabiera tempo dzieje się znacznie więcej: sceny walki to już dynamiczne ruchy fotelem podążające za ruchami bohatera, przemykające kule czujemy na karku w formie ostrych podmuchów powietrza z dysz umiejscowionych w oparciach, jednak dla mnie kulminacyjnym momentem było – nazwijmy to delikatnie – „awaryjne lądowanie” uszkodzonego samolotu po dekompresji czyli z wielką dziurą w kadłubie: silne podmuchy zimnego powietrza szalejącego w kabinie, turbulencje, mgiełka wodna która trafia prosto w twarz gdy przewracają się napoje, aż po moment twardego lądowania, odpadnięcia podwozia i tarcia kadłuba po pasie startowym… Nie obyło się bez dymu i zapachu spalonej gumy (także w sali kinowej). Na plecach przeszły mnie ciarki, a dłonie zrobiły się mokre od potu. Szybka ewakuacja – jesteśmy uratowani! ;-)

Muszę przyznać, że wszystkie dodatkowe efekty w kluczowych momentach filmu pozwalają wczuć się w moment i poczuć go dosłownie na własnej skórze.

Czy kino 4DX to przyszłość kina?

Kina nie zabiły telewizja, kasety VHS, DVD czy nawet piractwo. Ba – klimatyczne sale kinowe zamieniły się w kinopleksy, ceny biletów wzrosły, polskie premiery opóźniane są o kilka miesięcy w stosunku do światowych, a poziom kultury niektórych kinomaniaków woła o pomste do nieba… a jednak w kinie jest coś magicznego, coś co nas przyciąga. Jeśli traktujemy kino jako element rozrywki w najczystszej postaci – dodatkowe efekty technologii 4DX są jego doskonałym uzupełnieniem i dostarczają zupełnie nowych wrażeń w filmach akcji. Jeśli jednak idziemy do kina na aby spędzić romantyczny wieczór we dwoje, to polecam wybrać film o miłości w kameralnym, studyjnym kinie, ze skrzypiącymi fotelami i zapachem historii…

Czy mieliście okazje obejrzeć jakąś hollywoodzką produkcję w 4DX? Co sądzicie o przyszłości kina, czy sami lubicie oglądać filmy na dużym ekranie? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

  • Alma

    Okazji nie miałam i szczerze mówiąc nie wiem, czy bym się skusiła. Czytając sam opis widziałam oczyma wyobraźni siebie wraz moją chorobą lokomocyjną podczas ‚turbulencji’. ;) Może jednak warto się przełamać i zaryzykować, jeśli nadarzy się ku temu okazja?

    • Hmm nigdy nie miałam choroby lokomocyjnej, ale bujanie fotela ogranicza się do licznych aczkolwiek krótkotrwałych momentów. Ja bym zaryzykowała ;)

      • Alma

        W takim razie czekam, aż będzie okazja pójść na taki seans trochę bliżej niż w Warszawie. ;)

  • viola

    Ostatnio najczęściej oglądam filmy w zaciszu domowym – z wielu względów /głównie z uwagi na poziom kultury niektórych kinomaniaków – jak trafnie określasz/ jest to najbardziej komfortowe rozwiązanie.
    Non – Stop chętnie kiedyś zobaczę – bardzo lubię Liama ;)

    • Dokładnie, ten film warto obejrzeć także ze względu na świetną grę aktorską Liama ;)

      • viola

        zapewne ;) jak również ze względu na 193 cm męskiego wdzięku i magnetyzujący głos ;) Liam wchodzi w skład mojej pierwszej, aktorskiej trójki – ma znacznie większe możliwości niż wykazuje w większości wybranych przez siebie produkcji…

        • Marta Liber

          To fakt, też go lubię :-)) Natomiast z niewykorzystanym potencjałem niestety wielu znakomitych ma problem. Zawsze w takich sytuacjach po pierwsze przychodzi mi na myśl Nicolas Cage, tylko że on ma 183cm, więc nie znajduje się w Twoim obszarze zainteresowań ;-) :*

          • viola

            ale mówimy o życiu czy o kinie? ;) bo ja o kinie :D i na dowód powiem, ze w obszarze moich zainteresowań znajduje się przecież Ralph Fiennes, który też ma chwilę ponad 180 i Johnny Deep, który nawet ich nie osiągnął ;) i niestety każdy z nich się czasem rozmienia. I powiem Ci jeszcze, że na coś z Ralfem to poszłabym – nawet do kina i nawet w 4DX ;)

          • Marta Liber

            Czterej :-))) Bo jeszcze Nicolas Cage ;-)

          • A co z Bradem Pittem? ;) Kiedyś zobaczyłam ciekawy film z Colinem Farrelem i oglądnęłam jeszcze kilka produkcji z nim w roli głównej, okazało się jednak, że jest aktorem jednej roli – we wszystkim zachowuje się tak samo. Lubię Johnnego Deepa i Matthew McConaughey :)

          • Marta Liber

            Dobrze, że o nich przypomniałaś ;) Co do Farrela- zgadzam się, podobny syndrom stałego wizerunku występuje u naszego Małaszyńskiego ;)

  • Maria Przewłocka

    Świetna relacja i sądzę, że niesamowite wrażenia oraz odczucia. U nas w Tarnowie jest od 7 marca, ale ja odpoczywać w domu :)

  • Nigdy jeszcze w tej technologii nic nie oglądałam. Muszę spróbować z czystej ciekawości, ale nie jest to dla mnie jakiś atut dla filmu. Ten jednak lubię oglądać klasycznie.
    A samo oglądanie w kinie lubię bardzo. Ale mam swoje subiektywne odczucia, które filmy warto zobaczyć na dużym ekranie, a które nadadzą się na tv czy ekran komputera. Na przykład nigdy nie chodzę do kina na filmy promowane przez TVN, jeszcze mnie ten klucz nie zawiódł ;) same produkcje może nie są złe, ale wystarczy zobaczyć je w tv, duży ekran nic nie zmieni w odbiorze.

    • Mam podobne odczucia co do polskich filmów, niekoniecznie do mnie przemawiają… zazwyczaj w tych filmach jest sporo cierpienia… Zastanawiam się dlaczego.

  • glamourlovemakup

    Na 4d jeszcze nie byłam,ale na tym filmie tak. Juz dawno żaden film mnie tak nie wciągnął,jak dla mnie trzymający dobrze w napięciu ;)

  • Dominika Kowalczyk

    Twoja relacja jeszcze bardziej narobiła mi ochoty na taki seans, gdyby tylko Warszawa była bliżej… :) Ciekawe jednak, czy moje wielkie okulary zmieściłyby się pod te kinowe :))

    • Ja nie miałam okularów, takie dostępne są tylko przy filmach 3D, także kłopot z głowy ;)

      • Dominika Kowalczyk

        O, myślałam, że 4DX to właśnie 3D+dodatkowe efekty, dobrze wiedzieć :))

  • Jeszcze nie byłam, ale zaciekawiłaś mnie. :) U nas nie ma takiego kina ale może przy okazji mi się uda. :)

  • Paula

    nie wiem czy zmieniasz kierunek bloga, czy piszesz posty bez sensu ponieważ Ci za nie płacą, ale TO nie ma żadnego związku z urodą, ani nawet lifestylem. Przyznaje, że trochę się zawiodłam. Zastanów się czy opłaca się tracić czytelników na rzecz reklamy Cinema City w Arkadii.

    • Przykro mi, że tak sądzisz. Jeśli uważasz, że moje posty są ”bez sensu” nie zmuszam Cię abyś je czytała. Ten post nie jest sponsorowany. Blog jest przede wszystkim o mnie i opisuję tu rzeczy, które mnie zaciekawiły, a chciałabym się tym podzielić z moimi czytelnikami. A jeśli interesuje Cię temat urody zapraszam wkrótce, przygotowuję nowy makijaż. Pozdrawiam.

  • Magdalena Niedźwiedzka

    W kinie Cinema City na sensie w kinie 4DX byłam 2 razy. Pierwszy raz Avatar, drugi raz na kolejnej części Thora. I mam mieszane uczucia:) Nie powiem, całkiem inaczej przeżywa się film. Avatar bardzo mi się podobał. Byłam na wersji 2D, 3D i chciałam porównań to z wersją 4DX. I byłam pod wielkim wrażeniem. Latanie, trzęsienie, niesamowite zapachy w trakcie filmu, deszcz, w trakcie wystrzałów świstało mi powietrze koło ucha, jakby pocisk leciał tuż koło mojego ucha. Świetne przeżycie:) Ale Thor to inna historia. Film sam w sobie dobry, ale wydaje mi się, że nie był za dobrze dobrany do tego typu efektów, bo skończyło się na totalnym przewianiu i wytrzęsieniu. Po wyjściu z kina bolał mnie dolny odcinek kręgosłupa, bo naprawdę przez 3/4 filmu trzęsło. Dodatkowo mniej więcej od 1/4 filmu siedzieliśmy z moją połówką w kurtkach, bo tak strasznie wiało (w sumie to nie tylko my). Więc przy tym filmie akurat te efekty mnie rozczarowały:( Ale Avatar w tej wersji polecam:) A co do kinomanów, to na Thorze obok nas siedzieli „bezkarkowcy” wiek ok. 35. Jak ich zobaczyłam, to na myśli miałam tylko „świetnie, będzie wiocha jak nic”. A oni przyszli… z rodzicami. Zwracali się bardzo grzecznie „mamusiu, tatusiu, czy wam wygodnie” itp.. Byłam zszokowana:):) Pokazało mi to, że pozory to jedno, a rzeczywistość to drugie;)

    • viola

      nie z kinowej bajki – ale w temacie pozorów – pękła mi kiedyś torba z zakupami, dwóch ‚byczo’ wyglądających facetów ruszyło, jak do potencjalnego ataku – okazało sie, że odstawiając pełen wersal pomogli ogarnąć katastrofę i zanieśli wszystko pod same drzwi – uwielbiam się TAK mylić :)

      • Miło, oby jak najwięcej takich przykładów w życiu :)

        • Marta Liber

          Agatko, ona ma szczęście do takich sytuacji! Pląsają panowie po prostu, nawet karczycha! Mnie kiedyś facet elegancki, na oko uczciwie wyglądający zaoferował pomoc, która zakończyła się kradzieżą zakupów, a muszę powiedzieć, że specjalnie naiwna nie jestem ;-)

          • W życiu nigdy nic do końca nie wiadomo, przekonałam się, że nawet najbardziej zaufane osoby mogą okazać się podłe. Nie wiem czy to mnie po prostu takie ”szczęście” spotyka, ale to boli i człowiek z czasem traci zaufanie, trzyma dystans… Ja mam jeszcze coś takiego, że nie lubię rozpamiętywać i trochę się miotam pomiędzy dystansem, a brakiem dystansu ;) I tak jest też w życiu – pozory mylą.

  • inesbeauty

    Chętnie bym się wybrała na ten film ! ja uwielbiam latać, mój mąż niestety nie…

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media