Kosmetyki Charlotte Tilbury. Makijaż z Hot Lips – Kim KW, Liv It Up, Kidman’s Kiss, Secret Salma

Z ostatniego pobytu w Londynie przywiozłam całkiem sporą kolekcję kosmetyków Charlotte Tilbury. Co mnie do tego skusiło i jakie są moje wrażenia?

Przede wszystkim znajomość marki, której produkty używam od dłuższego czasu – fantastyczny podkład Magic Foundation, krem Magic Cream (idealny pod makijaż, szczególnie dla cery suchej i dojrzałej), palety cieni do powiek Colour-Coded oraz cienie kremowe Eyes To Mesmerise, które od dawna są moimi ulubieńcami. Natomiast marka ta nie jest pozbawiona wad, cienie nie są idealnie trwałe, szczególnie przy tłustej powiece, warto nakładać je na bazę.

Butik Charlotte na Covent Garden w Londynie. Źródło zdjęcia: Vogue.co.uk

Dla przypomnienia, Charlotte Tilbury to wizażystka, która zasłynęła ze współpracy z gwiazdami i nimi inspiruje się tworząc swoje linie produktów pielęgnacyjnych i do makijażu. Jej strategia to przede wszystkim niezły sposób na sprzedaż, nieskazitelny wygląd wielu celebrytów stanowi inspirację dla ogromnej rzeszy kobiet. I choć na mnie nie robi to szczególnego wrażenia to uważam, że kosmetyki Charlotte są po prostu dobre. Są dobre dla podkreślenia tego, co dostałyśmy od natury, dodania wyrazu lub jego odjęcia, w zależności jaki mamy humor, na jaką okazję się malujemy… Wygląd, który uzyskujemy przy pomocy kosmetyków Charlotte jest zawsze kobiecy i umiarkowanie do intensywnego – zmysłowy. Wystarczy spojrzeć na popisowy makijaż oczu Charlotte, którym wyczarowuje ”kocie spojrzenie”. Kobiety w takim look’u czują się atrakcyjnie fizycznie i myślę, że to ma również przełożenie na ich wewnętrzny stan ducha. Szczególnie w czasach kiedy chcąc nie chcąc jesteśmy oceniane przez pryzmat wyglądu… kobieta nieumalowana na tle większości umalowanych Pań wypada niestety blado, postępujące zmiany i nieumiejętność, a czasem wręcz brak możliwości odpowiedniego zadbania o siebie odbija się na naszym wyglądzie i tu z pomocą przychodzą kosmetyki.

Prawie bym zapomniała, do zakupu skusiła mnie również miła Pani na stoisku Charlotte Tilbury ;) Prawdę mówiąc moje pierwotne zapędy zakupowe dotyczyły wyłącznie pomadek z nowej linii Hot Lips, ale stymulowana wyobraźnia zabrnęła nieco dalej… Zebrałam cały komplet – tak zwany total look ;)

Jestem bardzo zadowolona z zakupów. Puder brązująco-rozświetlający Filmstar Bronze&Glow w świetle butikowych lamp wydawał mi się zbyt złocisty, natomiast próby w domu dowiodły, że jest nie tylko odpowiedni, ale też ma świetną konsystencję dzięki czemu malowanie jest precyzyjne i twarz jest ładnie wykonturowana. Rozświetlacz subtelnie ociepla i rozświetla karnację, co za dnia wygląda naturalnie, a w blasku fleszy nadaje elegancki, nieco mocniejszy wyraz.

Na stronie Charlotte Tilbury widnieją piękne zdjęcia oczu podkreślonych kredkami z linii The Classic Eye Powder Pencil. Tak mi się spodobały, że pomimo posiadania całego ”piórnika” kredek skusiłam się na dodatkowe dwie w brązowym kolorze: Sophia i Audrey. Obie są genialne, szczególnie Sophia – głęboki brąz, idealny do delikatnego roztarcia w stylu smokey eyes, towarzyszy mi prawie codziennie.

Do kompletu cienie do powiek. Limitowana edycja palety Colour-Coded, Fallen Angel, bo ta kolorystyka najlepiej wpisała się w moje preferencje. Naturalne i uniwersalne połączenia do stworzenia look’u zarówno dziennego, jak i wieczorowego. Delikatny beż, szary, ciepły miedziany oraz matowa czerń, piękna czwórka, której chętnie używam aczkolwiek gdybym miała podać ulubioną kolorystykę poleciłabym paletę The Uptown Girl i The Rock Chick.

Kremowy cień w kolorze Eyes To Mesmerise, Mona Lisa. Dobrze go mieć w zestawieniu z grubą kredką Colour Chameleon, Dark Pearl gdyż wtedy lepiej się trzyma i nie wchodzi w załamania powieki. Niestety kremowe cienie same w sobie nie są zbyt trwałe, ale za to dają olśniewający efekt makijażu. Cienie na powiekach nadają nie tylko intensywny kolor, ale także unikatowy, mokry połysk – magia! Są też niebywale łatwe w użytku. Zazwyczaj cieni używam solo – tzn. nie łączę z innymi kolorami, same w sobie są ciekawe i odpowiednio akcentują spojrzenie. Dodając akcent w postaci kredki do oczu oraz tuszu zyskujemy efekt ”hipnotajzing” :)

Tusz do rzęs Full Fat Lashes to mój HIT. Najlepszy jaki miałam – od pierwszego użycia idealnie rozdziela gęsto ułożone, cienkie włoski, znacznie je wydłuża i nadaje się do nakładania warstwowo bez efektu sklejania rzęs. Oczywiście nie radzę nakładać od razu 3 czy więcej warstw, do ”teatralnego” efektu wystarczą dwie. Polecam gorąco!

Roż do policzków Cheek To Chic to dobry kosmetyk. Przede wszystkim pokrywa skórę, a nie wtapia się uwidaczniając mankamenty, niektóre róże niestety tak działają i unikam ich jak ognia… Mam drobne blizny, przebarwienia potrądzikowe i staram się jak mogę ich nie podkreślać. Ten róż jest dobry, przy tym kolor Love Glow rozświetla twarz, może wizualnie odmłodzić ze względu na dziewczęcy odcień różu. Róż posiada swoją metodologię aplikacji – na początek mieszamy oba kolory i muskamy kości policzkowe, po czym kolor z centralnej części nakładamy na środkową, wystającą część policzków.

Makijaż ust jest ważny, szczególnie jeśli zostawiamy oczy saute z podkreśleniem rzęs, to warto aby usta stanowiły część równoważącą subtelny makijaż oczu.  Pomadki z serii Hot Lips, posiadają różne wykończenia, w zależności od koloru może być to mat lub lekki połysk. Moje to Kim KW (K.i.s.s.i.ng Lipstick), Liv It Up (Matte), Kidman’s Kiss (Matte) i Secret Salma (Matte). Czy mówią Wam coś te nazwy? Może rozpoznajecie w nich znane sławy? Pomadki są inspirowane stylem makijażu Kim Kardashian West, Liv Tyler, Nicole Kidman oraz Salmy Hayek. W kolekcji znajduje się więcej kolorów i co za tym idzie ikon.

Wybrałam te, które najbardziej odpowiadają moim potrzebom, a przy okazji fajnie, że niektóre Panie podobają mi się wizualnie – uroda Nicole Kidman jest intrygująca! Liv Tyler dziewczęca i zmysłowa, Salma emanuje zaś wyjątkowym seksapilem. O Kim Kardashian za wiele nie powiem, bo nie mam żadnych szczególnych spostrzeżeń… może nie jest w moim typie ;) ale pomadkę ma ładną, świetna do intensywnego makijażu oczu.

Kim KW

Secret Salma

Kidman’s Kiss

Liv It Up

Jeżeli obawiacie się, że pomadki o wykończeniu Matte będą wysuszać usta, w moim przypadku takiego efektu nie odnotowałam. Ich konsystencja jest aksamitna, wygładza usta, jestem zadowolona. Efekt prezentuję na zdjęciach. Koniecznie napiszcie, która pomadka najbardziej przypadła Wam do gustu?

Od lewej: Kim KW, Liv It Up, Kidman’s Kiss, Secret Salma

Od lewej: Black Pearl, Audrey, Sofia, Fallen Angel, Mona Lisa

Od lewej: Film Bronzer&Glow, Love Glow

Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie na temat tych kosmetyków? Czy znacie, lubicie, a może chciałybyście coś konkretnego przetestować na sobie?

Zobacz też: Kosmetyki Charlotte Tilbury. Zakupy w Harrods.

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media