Torebka LV Turenne Monogram. Salon Louis Vuitton w Warszawie

Być może niektórzy z Was nie pojmują fenomenu torebek Louis Vuitton. Z jednej strony to rozumiem, torebki są popularne – w Chinach zostały wręcz okrzyknięte torebkami sekretarek, są też często podrabiane i wydaje się, że wszędzie ich pełno… jednak chciałabym poznać opinię tych samych osób po przekroczeniu progu salonu Louis Vuitton, a najlepiej po zakupie torebki. Czemu tak sądzę?

Również należę do osób, które unikają powtarzalności, każda ”moda” działa na mnie jak płachta na byka, szukam rzeczy wysokiej jakości, szytych na miarę moich potrzeb. Niestety większość proponowanych rzeczy nie spełnia moich oczekiwań chociażby co do jakości.

Jeśli nawet nastała moda na torebki LV i to skłania kobiety do ich zakupu nie jest to moda ”szkodliwa”. Niestety mamy takie czasy, że często słowo ”moda” nie oznacza, że kupujemy produkty dobrej jakości, często jest to po prostu zręczna manipulacja mająca na celu wzbudzenie pragnienia na daną rzecz i sprzedaż niezależnie od tego czy cena jest adekwatna do jakości i produkt w dalszym użytku spełnia oczekiwania klienta. W przypadku LV ten marketing znajduje uzasadnienie w praktyce. Jak sama się przekonałam zarówno produkt, jak i dbałość o klienta reprezentują standardy najwyższej jakości. Nawet rozmowa telefoniczna ze sprzedawcą należy do przyjemności, ten cierpliwie i z uśmiechem odpowiada na każde pytanie… co wbrew pozorom w wielu innych firmach nie jest normą. Inny powód to wartość torebek LV, marka dwa razy do roku podnosi ceny swoich produktów średnio o 3-5%, dzięki czemu zakupiona torebka nie traci na wartości i jeśli zajdzie potrzeba sprzedaży, klienci często sprzedają swój egzemplarz przynajmniej po cenie zakupu. Przyznam, że to sprytny sposób na sprzedaż, klient w chwili zakupu już zyskuje ;)

Polityka firmy sprawia, że nawet wydanie kilku tysięcy złotych na torebkę staje się przyjemnością, ponieważ klient ma poczucie, że kupuje nie tylko wyrób luksusowy, wysokiej jakości, ale i niszowy. Podam przykład, gdy zapytałam o konkretny interesujący mnie model w salonie Louis Vuitton w Warszawie otrzymałam odpowiedź, że może zostać sprowadzony za kilka tygodni, ponieważ już w tej chwili jest 8 oczekujących osób i byłabym 9 w kolejce. Sprzedawca może mi jednak zaprezentować ten model już teraz, ponieważ ma odłożony jeden egzemplarz dla klientki, po czym wyjmuje torebkę z woreczka i całą tą rozmową zachęca do zakupu. Wszak produkt jest taki niedostępny, czeka na niego aż 8 osób… Do tego wszystkiego dochodzi filozofia marki angażująca do swoich reklam w dużej mierze niszowe modelki i aktorki, które ze światem komercji nie mają za wiele wspólnego. Moim zdaniem to ”ambitne” podejście, w czasach wszechogarniającej powtarzalności, właśnie taki sposób kreowania luksusowej marki może zadziałać, gdzie cenę uzasadnia się także tą unikatowością, niedostępnością.  Ja cieszę się, że bynajmniej nie jest to luksus sztucznie nadmuchany. Faktycznie torebka Louis Vuitton wykonana jest tak aby posłużyć nam przez wiele lat albo i do końca życia, na co firma daje zresztą wieczystą gwarancję. Jeśli kiedykolwiek materiał (dot. materiału Monogram Canvas), z którego wykonana jest torebka ulegnie uszkodzeniu, zostanie ona naprawiona lub wymieniona na nową. Odważnie prawda?

Wyjątkowość marki tworzy również ograniczona dystrybucja, bo torebkę można zakupić jedynie w firmowych salonach LV, w Polsce istnieje tylko jeden salon w Warszawie. Jeśli więc znajdziecie nowe torebki LV w internecie, szczególnie w wyraźnie niższych cenach niż sklepowe – nie łudźcie się, że to oryginał. Louis Vuitton nigdy nie organizuje żadnych wyprzedaży ani promocji, torebki z czasem jedynie drożeją.

Wydawałoby się, że taki styl zarządzania może zniechęcać niektórych klientów do zakupu i pewnie tak jest, ale o to właśnie chodzi – aby produkty LV nie zalały rynku, trafiły do konkretnej grupy klientów, którzy poczują się wyróżnieni. Ten styl przynosi całemu holdingowi LMVH (m.in. Bvlgari, Givenchy, Guerlain, Dior), pod który podlega także Louis Vuitton – ogromne zyski. Czytałam tekst w internetowym wydaniu wyborcza.biz, że marka przynosi całemu holdingowi ponad połowę zysku operacyjnego i generuje sprzedaż na poziomie 7,4 mld euro rocznie. Ciekawostką jest, że najtańszym przedmiotem w warszawskim salonie jest wkład do kalendarza w cenie 149 zł, a najdroższym torebka za ponad 85 tys. zł, przy czym ciekawe modele toreb mieszczą się w przedziale cenowym od 5 do 9 tys. zł.

Znam historie osób, które mają swoją torebkę kilka i więcej lat i faktycznie jest ona odporna na zniszczenia. Najbardziej rozpoznawalna gama toreb LV wykonana jest z charakterystycznego materiału o nazwie Monogram Canvas. To płótno pokryte żywicą, stworzone i opatentowane pod koniec XIX wieku przez twórcę marki – Louis Vuitton’a, Firma początkowo specjalizowała się w produkcji kufrów i toreb podróżnych ze skór naturalnych, które jednak zbyt szybko niszczyły się w kontakcie z wodą, stąd potrzeba opracowania nowego materiału. Monogram Canvas jest całkowicie odporny na wilgoć i inne zniszczenia. Jeśli materiał się zabrudzi wystarczy oczyścić go wilgotną szmatką, a następnie wytrzeć do sucha.

Elementy wykończeniowe – pasek i rączki, wykonane są z dziewiczej skóry cielęcej, podobnie jak ludzka skóra ulegają ”opaleniu” dlatego z czasem beżowe rączki opalają się na karmelowy odcień. Należy w tych miejscach uważać na kosmetyki, nakremowane dłonie dotykające skóry sprawiają, że ta szybciej ciemnieje.

Torebki Louis Vuitton produkowane są w Europie, w różnych krajach m.in. we Francji, Hiszpanii i we Włoszech. Wewnątrz torby wszyty jest numer składający się z dwóch liter i czterech cyfr oznaczających kraj gdzie dany egzemplarz został wyprodukowany.

Pomimo, że marka należy do dużego holdingu, pozostaje firmą rodzinną, więc na wszelkie poczynania marki mają wpływ decyzje rodziny Vuitton.

Moja opinia o torebce Turenne Monogram PM

Bardzo długo szukałam torebki idealnej na co dzień, czyli takiej, która byłaby w miarę pojemna, lecz nie za duża, z możliwością przewieszenia przez ramię aby mieć wolne ręce, w dość uniwersalnym kolorze, z odpornego na zarysowania i inne uszkodzenia materiału – ma to być zakup na lata, który z przyjemnością zabiorę to tu, to tam… Po prostu wymarzona torebka :)

Taki model, który spełnia wszystkie te założenia znalazłam po wizycie w salonie Louis Vuitton. Wypatrzyłam kilka modeli, które mogłabym nosić na co dzień, jednak ta jedna była jak szyta na miarę – wielkość, wykonanie, funkcjonalność – spełnia wszystkie moje oczekiwania.

Model Turenne PM Monogram (tegoroczny model) to średniej wielkości torebka (dostępne również MM i GM, kolejno jest to mały i duży rozmiar), która zmieści zarówno iPada mini, książkę, małą 0,5l butelkę wody, jabłko, portfelik, telefon, kilka pomadek… w sumie nie będę teraz zdradzać Wam szczegółowej zawartości mojej torebki ;) ale ta naprawdę zmieści sporo potrzebnych rzeczy, no może po za laptopem, chyba, że jest faktycznie bardzo małych rozmiarów. Wymiary torebki: 36,1cm x 13cm x 23,1cm.

Wykonana z materiału Canvas Monogram (faktura chropowata) powoduje, że materiał ten nie ulega zarysowaniom ani wgnieceniom, beżowe rączki i długi pasek do noszenia na ramię obszyty stylowym, czerwonym szwem. Torebkę noszę od kilku tygodni i póki co wygląda jak nowa, zarówno rączki, jak i pasek nie uległy jeszcze zmianie koloru.

Środek torebki wyściela bordowy materiał, odporny na zabrudzenia i łatwy w czyszczeniu. Widziałam również modele torebek wyścielane miękką, jasną mikrofibrą lub zamszem, choć te materiały są piękne to niestety niepraktyczne. Jakiekolwiek zabrudzenie czy to od kluczy czy kosmetyków będą widoczne, a powiedzmy sobie szczerze – trudno ich uniknąć w codziennym użytkowaniu, chyba, że wszystko co nosimy w środku zawarte jest w foliowych opakowaniach lub innych ”ochraniaczach” ;)

Torebka Turenne jest naprawdę piękna, jej bufiaste boki wyglądają uroczo, kobieco. Jedyny mankament to brak nóżek, które zabezpieczają spód torebki przed zetknięciem z podłożem. Swojej torebki nigdy nie stawiam na ziemi, ale zapobiegawczo takie nóżki – podpórki powinny znaleźć się w każdej torebce, tym bardziej luksusowej.

Odkąd kupiłam tę torebkę wszystkie inne moje modele poszły w kąt, ta nosi się rewelacyjnie i cieszę się, że nie jest większa… nie tylko ze względów gabarytowych (mam dość drobną posturę i przy każdej ”dużej’’ torebce wyglądam jakbym miała pod jej ciężarem się przewrócić ;)), ale także wagi, ponieważ gdy nosi się dużą bądź mocno wypchaną torebkę na ramieniu – ta znacznie obciąża bark i to niestety czuć. Nawet przy tej torebce jeśli za dużo do niej włożę, mija raptem 30-60 minut i muszę ją zdjąć z ramienia. To również nie jest zdrowe, stąd modele noszone w ten sposób są zazwyczaj mniejsze.

W salonie LV wpadły mi w oko jeszcze inne torebki, widać, że każda z nich jest idealnie wykonana, do mojej również nie mam żadnych zastrzeżeń, a naprawdę potrafię się przyczepić do byle szczegółu… Cenię sobie wysoką jakość i w przypadku Louis Vuitton ją widzę – to nie tylko produkt, ale cały ”rytuał’’ zakupu, fantastyczna, uśmiechnięta obsługa, wystrój i kultura marki, ozdobne koperty, a nawet specjalny papier z którego wykonany jest dowód zakupu. Po za tym każdy zakup jest rejestrowany, dobrze jest podać imię i nazwisko, adres mail, w ten sposób w razie potrzeby można reklamować torebkę lub inny produkt LV w dowolnym salonie na całym świecie bez konieczności posiadania paragonu. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała oddawać mojej torebki. A za jakiś czas – przy sprzyjających okolicznościach – zaszaleję z czymś nowym… A może będzie mi dane oddać się zakupom w innym salonie LV gdzieś w świecie? Zobaczymy :)

Jak rozpoznać oryginalną torebkę Louis Vuitton? Czyli jak nie dać się oszukać zakupom w internecie…

 

  • sprawdź czy oferowany w sklepie model kiedykolwiek istniał – zresztą tyczy się to wielu rzeczy, które są sprzedawane w internecie, a ten ma tę zaletę, że jeśli dana rzecz kiedykolwiek istniała będzie miała swoje źródło właśnie tam. Oczywiście najpewniej będzie sprawdzić na oficjalnej stronie www.louisvuitton.com lub telefonicznie zapytać sprzedawcy w salonie LV,
  • w środku torebki na wszytej metce widoczny jest numer seryjny,
  • torebki Louis Vuitton są perfekcyjnie wykonane w każdym calu. Oryginalne modele są równo obszyte, logo nie powinno być przecięte,
  • moja torebka nie miała dołączonej żadnej metki, nie była zabezpieczona żadnymi taśmami, foliami itp. Sprzedawczyni wyjęła ją prosto z mięciutkiego woreczka przeciwkurzowego i tam włożyła w chwili zakupu. Całość otrzymałam w sporym kartonie, który widzicie na zdjęciu. W środku torebki znalazłam później dwa „papierki” z numerami i kodem kreskowym,
  • warto też wiedzieć, że marka Louis Vuitton nie praktykuje żadnych wyprzedaży ani rabatów dla klientów, więc jeśli kupujesz torebkę w podejrzanie niskiej cenie sprawdź ją uważnie. Wątpię, że ktokolwiek kto nabył torebkę w normalnej cenie chciałby odsprzedać ją za bezcen,
  • nowe torebki Louis Vuitton oferowane w sklepach internetowych niezwiązanych z marką również budzą moje podejrzenia, według mnie jeśli cena jest znacznie niższa – naprawdę nie ma się co łudzić co do oryginalności. Marka Louis Vuitton nie prowadzi zewnętrznej sprzedaży, torebki dostępne są tylko w firmowych sklepach.

Zachęcam do dzielenia się opinią o marce Louis Vuitton, może masz ochotę na któryś model lub już jakiś posiadasz, jestem ciekawa jak się nosi po dłuższym czasie :)

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media