Ulubieńcy jesieni 2017. Kosmetyki brązujące, rozświetlacze, pielęgnacja włosów blond

Zdecydowanie jesienno-zimowa aura wzbudziła we mnie chęć eksploracji i poznawania kosmetyków oraz zmian w dotychczasowych codziennych rytuałach.

Niedawno pisałam o moich sposobach na rozświetlanie buzi, gdzie wytypowałam kilku ulubieńców:

Kosmetyki rozświetlające – puder brązujący Guerlain Joli Teint, baza rozświetlająca Meteorites Base

Do tego grona zaliczam również płynne fluidy brązujące – Diorskin Nude Air Luminizer Serum (fluid rozświetlająco-brązujący) oraz Benefit Dew The Hoola (fluid rozświetlający, pozbawiony drobinek) łączone z podkładem naturalnie ocieplają i rozświetlają karnację. Jest to doskonałe rozwiązanie dla jasnych i bardzo jasnych karnacji, bez ryzyka efektu przerysowania i maski. Podobny kosmetyk w swojej ofercie posiada marka AA Wings of Color, baza rozświetlająca Natural Glow Golden Primer, która również posiada ciepłe tony, a co więcej – pielęgnuje skórę – zawiera ekstrakt z żurawiny i witaminę C. Z prezentowanych kosmetyków najwięcej koloru dodaje Benefit, najmniej zaś baza AA. Efekt jednak jest odpowiednio dobry.

Innym odkryciem sezonu są nowości świąteczne. Kolekcje Bobbi Brown, Dior, Laura Mercier należą do propozycji szczególnie wprowadzających w elegancki, świetlisty, wigilijny wieczór. Linia Dior Precious Rocks, wydobywa piękno spojrzenia przy udziale palety cieni 5 Couleurs, Ruby.

Zanim ta paleta wpadła w moje dłonie, byłam sceptycznie nastawiona do czerwieni na powiekach. Szybko okazało się, że połączenie kolorystyczne, w tym dwa rubinowe odcienie doskonale podkreślają moje zielonkawe tęczówki. Więcej o kolekcji i palecie tutaj:

Makijaż świąteczny Dior Precious Rocks 2017

Bobbi Brown Caviar&Rubies  to paleta 9 cieni do powiek w świątecznym, limitowanym wydaniu. Inspiracja płynąca ze szlachetnych klejnotów tworzy na powiekach każdorazowo elegancki, twarzowy efekt.

Cienie posiadają trzy wykończenia – satyna, połysk i drobny brokat rozświetlający powiekę. W swoim makijażu używam wszystkich trzech wykończeń – na powiekę ruchomą nakładam odcienie połyskujące, w załamanie satynowo-matowe, a na środek powieki delikatnie wklepuję odrobinę brokatu.

Wyjątkowymi odcieniami tej palety są w szczególności granat i burgund, które to z kolei stosuję w zewnętrznym kąciku oka, optycznie je powiększając.

Laura Mercier Laura’s Luxe. Zdobna kasetka w motywie zwierzęcym z nutą nowoczesnej awangardy, takie określenie pojawia się gdy patrzę na tę ”luksusową” paletę od Laury.

Wnętrze jednak wywiera jeszcze większe wrażenie, szczególnie po przeniesieniu kolorów na skórę. Makijaż, który powstaje jest wyjątkowo świetlisty. Cienie do powiek oddają pewnego rodzaju ciepły połysk.

Spojrzenie jest wyraziste, ale przy tym wygląd pozostaje elegancki, możliwy zarówno do dziennego i wieczorowego look’u. Podoba mi się również obecność różu, a raczej połyskującego rozświetlacza i ciepłego brązera.

Pielęgnacja do twarzy i ciała

Odkryłam kilka kosmetyków szczególnie wartych polecenia z kilku względów…

Brązująca mgiełka Lirene Bronze Collection, która zapewnia stopniową i przede wszystkim równomierną opaleniznę – przy normalnym użytkowaniu ani razu nie zdarzyła mi się plama ani smuga. Dodatkowo utleniający się produkt nie wyzwala przykrego zapachu, który jest właściwością wielu samoopalaczy. Jest to produkt, który pod tym względem zdecydowanie wyróżnia się na rynku.

Doskonały, pięknie pachnący samoopalacz w żelu do twarzy i ciała Lancaster w odcieniu Week End in Capri. Często widzimy w okresie lata reklamy kobiet delikatnie muśniętych słońcem, jednakże gdy sięgamy po produkty samoopalające uzyskujemy znacznie ciemniejszą lub kolorystycznie niepożądaną opaleniznę. Ten samoopalacz tworzy brązującą woalkę na jasnej skórze, ta wygląda na zdrowszą, bardziej promienną i jednocześnie efekt nie jest przesadzony. Dodatkowo samoopalacz nie zapycha porów, zawiera pielęgnujące składniki, jest dobry zarówno do twarzy, jak i skóry całego ciała.

Jako rozświetlająco-pachnący dodatek do ciała w postaci żelu ze złotymi drobinkami Chanel N°5 FRAGMENTS D’OR to fantastyczne rozwiązanie szczególnie pod kątem sezonu świąteczno-sylwestrowego. Okazały flakon i cudownie działający produkt mogą stanowić również pomysł na prezent pod choinkę.

W mojej pielęgnacji pojawiła się także maseczka samoopalająca (na noc) marki Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask HyH2O. Maseczka delikatnie brązuje, odżywia skórę, dzięki temu rano budzimy się z gładką, miękką i zdrowo ”muśniętą słońcem” buzią. Kosmetyk jest nieco bogatszy formułą (kremowa konsystencja i szereg maseł oraz olei pielęgnujących cerę) od żelu Lancaster, stąd może być nieodpowiedni dla cer skłonnych do zapychania porów.

Odnośnie mojej pielęgnacji cery na co dzień, pojawiło się kilka nowości. Maski zawierające naturalne składniki, w tym maseczka algowa Nacomi (sproszkowane algi mieszam z aktywatorem tej marki) do cery z problemem zaczerwienień, naczynek, pozostawia skórę ukojoną, wygładzoną, rozświetloną. Kojący krem nawilżający Mixa Pro-Tolerance dla wrażliwej cery szybko rozprawił się z przejściowymi podrażnieniami, które u mnie objawiają się piekącymi, czerwonymi plackami. Powróciłam też do pielęgnacji Sisley Żywice Tropikalne Resines Tropicales, która jest dedykowana kobietom z problemami cery tłustej, trądzikowej. Polecam szczególnie produkty do oczyszczania buzi – żel i tonik, odnoszę wrażenie, że po ich zastosowaniu cera wydziela mniej sebum.

Więcej o żywicach tropikalnych Sisley:

Pielęgnacja cery problematycznej, tłustej, trądzikowej. Sisley Resines Tropicales Żywice Tropikalne

Od kilku tygodni stosuję pielęgnację Dottore City. Jest to nowa linia oparta na dobroczynnej fermentacji dla osób narażonych na szkodliwe czynniki aktywnego życia w mieście. Formuły pielęgnacyjne City zawierają szereg antyoksydantów, witamin, minerałów, enzymów i aminokwasów oraz otrzymane w procesie fermentacji drożdże – Galactomyces.

Pielęgnacja hamuje działania wolnych rodników, powstrzymuje powstawawanie przebarwień, nawilża i wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe. Konsystencja kosmetyków jest odpowiednio lekka, ale nie wodnista. Kosmetyk otula skórę, koi ewentualne podrażnienia, zmiękcza i odżywia przesuszone miejsca, zaś te podatne na przetłuszczenie nie są obciążone. Polecam zarówno krem na dzień, jak i na noc. W gamie znajduje się również specjalna, wysoce skoncentrowana esencja ukierunkowana na rozświetlanie, nawilżanie, uelastycznienie skóry oraz regulację wydzielania sebum. W moim odczuciu najlepiej gdy będzie używana z kremami. Esencja jest nieco wodnista, przypomina klasyczny tonik.

Pod oczy zaś polecam szczególnie krem marki Yonelle. Yonelle Infusion przeciwzmarszczkowy krem odżywczy pod oczy, wykorzystujący oryginalną technologię Nanodysków zwiększających efektywność zamkniętych w nich składników. Krem zawiera znany z efektów odmładzających retinol. Bardzo przyjemna, kremowa, ale niezbyt ciężka konsystencja, natychmiastowo wygładza, koi delikatną skórę wokół oczu. Inne składniki kremu: aktywne peptydy, polisacharydy liftingujące, kwas hialuronowy, D-pantenol, witamina E, ceramidy, olej jojoba, fosfolipidy, olej Tsubaki.

Ciekawą serią pielęgnującą włosy blond jest Kevin Murphy Blonde.Angel. Pełna pielęgnacja składa się z trzech produktów: szampon, odżywka i spray rozświetlający. Cechą kosmetyków do blond włosów jest charakterystyczny, fioletowy barwnik neutralizujący żółte tony. Taka pielęgnacja często wysusza włosy i zalecany jest umiar w stosowaniu. Moim zdaniem linia Blonde.Angel jest szczególnie delikatna, włosy są wypielęgnowane, błyszczące i podatne na stylizację – nieco się usztywniają i spajają w gładkie kosmyki. Formuła zawiera ekstrakt z nasion słonecznika i nasion jojoba, oliwę z oliwek, kwiat lawendy, ekstrakt z brazylijskich orzechów, masło z mango, shea, murumuru.

Jeżeli chcesz uzyskać wyjątkowy blask wraz z wygładzeniem włosów polecam gorąco spray rozświetlający, efekt jaki nadaje jest spektakularny. Nawet jeśli Twoje włosy na co dzień nie wyglądają super, to przy regularnej pielęgnacji nawilżającej oraz przy użyciu tego sprayu możesz szybko poprawić ich wygląd. Kosmetyki dostępne w sklepie internetowym HAIR2GO.

Jestem ciekawa czy testowałaś już któryś z wymienionych kosmetyków? Daj znać jakie produkty polecasz, co szczególnie wywarło na Tobie wrażenie w ostatnim czasie?

  • Marta

    Jak zawsze, Agatko, masa inspiracji :) Ja chciałabym natomiast szczególnie wyróżnić kosmetyki do włosów marki Davines: maskę odżywiającą Nou Nou, szampon nawilżający Momo i krem nawilżający bez spłukiwania Momo Potion. Na przetestowanie czeka na mnie jeszcze pianka do loków. Bardzo polubiłam te kosmetyki: włosy są sprężyste, błyszczące, sypkie, wyglądają zdrowo i młodo. Polecam :)

    Kolejnym kosmetykiem, z którego jestem bardzo zadowolona jest krem-żel z serii Hydrabio Biodermy. Ma ultralekką konsystencję, a daje naprawdę mocne nawilżenie bez natłuszczenia. Sądzę, że dla wielu skór może być teraz zbyt lekki, ale dla tłustych (w tym także mojej) jest cały czas w sam raz.

    Warte pochwalenia są także lakiery Sally Hansen Miracle Gel razem z dedykowanym top coatem. Nie martwię się już o swój manicure przez cały tydzień.

    I to chyba wszyscy moi jesienni ulubieńcy. Teraz czekam na testy nowości. Zacznę od marki Dermalogica. Zgadnij, dzięki komu? :)

    Buziaki :*

    • I ja Tobie dziękuję za inspiracje. Davines cenię i na pewno coś z poleconym kosmetyków zakupię, wciąż mi mało masek i odżywek, lubię próbować nowości :) Nie mam do końca przekonania do ultra lekkich kremów, lubię na swojej skórze czuć coś solidnego (kojącego, ochronnego), ale też nietłustego, kremy Dermalogica właśnie takie są, prócz tego o którym Ci pisałam, miałam nałożony po zabiegu na twarz krem barierowy oraz przed zabiegiem oczyszczoną twarz według rytuału Dermalogica, gdzie używana jest najpierw specjalna olejowa emulsja, a później żel, to właśnie te doznania podczas nakładania kosmetyków skłoniły mnie abym zapytała o markę. Może i Tobie przypadnie do gustu :) Czekam na opinię :**

  • Iconic743

    Laura mi się podoba 😍Bobbi mam lwrażenie że się powtarza ale opakowania ma coraz piękniejsze 😍Osobiście i absolutnie zakochałam się w cyferkowej kolekcji Chanel. Nieustający mój zachwyt od dnia zakupu wzbudza pomadka w czerwonym ubranku ❤wszystko jest w niej idealne ❤mocno rozważam zakup rozswietlacza z cyferkami bo bronzer z lwem już nie do zdobycia. Poza tym zachwycam się tuszem Loreal Paradise. Jest swietny , mam juz drugi i nadal nie zawodzi 😀 w piekegnacji wlosow moim odkryciem jest Lushowy Jersey Baume. Absolutna rewelacja -duzo miekkich , mocnych blyszczacych włosów bez cienia rozdwojonych końcówek . No mega po prostu ❤

    • Z chęcią sprawdzę tusz L’Oreal :) Mam bardzo dobre doświadczenia z tuszami tej marki, szczególnie złoty Volume Million Lashes. A Lush też być może wpadnie w bardzo niedługim czasie w moje dłonie ;)) Dziękuję za polecenie ulubieńców :*

  • Paleta Hourglass jest boska <3

  • Na paletę Hourglass ciągle spoglądam i tak walczę ze sobą wewnętrznie :)
    Olejek chanel…juz go widzę jak pięknie robi skórze :D

    • Nie walcz, warto :) Przy profesjonalnych makijażach jakie wykonujesz ta paleta jest jak ”wisienka na torcie”, słowem docenią ją szczególnie profesjonaliści, gdyż najpiękniej wygląda na dobrze przygotowanej cerze, dodaje super rozświetlenie, wygładzenie i świeżość :)

      • no to czuję się jeszcze bardziej skuszona <3 :*

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media