Ulubieńcy Wrzesień 2016. Pielęgnacja, olejowanie i regeneracja włosów

Wybierając ulubieńców września miałam pewną zagwozdkę, ponieważ w tym miesiącu nie doszło ich szczególnie wielu, poza moją włosową rutyną, na którą musiałam nałożyć szczególny nacisk. Dlaczego?

Okazało się bowiem, że problem mojej skóry głowy jest poważniejszy. Niestety włosy nie były w najlepszym stanie – łamały się i przede wszystkim odchodziły wraz z łuszczącą się skórą głowy (problemy łojotokowego zapalenia skóry lub łuszczycy). Nie będę Wam tego prezentować, bo ten widok może przyprawić o dreszcze, lepiej pomówię o rozwiązaniach, które zastosowałam i widzę pozytywne efekty.

Pielęgnacja skóry głowy i włosów

Już w ulubieńcach sierpnia zaprezentowałam produkty do włosów, które ”ukoiły’’ mój problem. Były to: szampon z Pharmaceris Ichtilium oraz olejek z firmy Philip B. Jednak realny skutek przyniosło połączenie pielęgnacji z nawykami – nie stylizowałam, ograniczyłam suszenie włosów, starałam się delikatnie rozczesywać, a przede wszystkim codziennie olejowałam skórę głowy i prawie codziennie włosy. Myślę, że pozytywny skutek wywarła także zdrowa dieta oraz suplementacja – Cynk + Selen.

Polecam nieco tańczy olejek niż wyżej wspomniany, a naprawdę skuteczny – Nacomi ”Maska do olejowania włosów 7 olejów – Intensywna Regeneracja”.  A także produkty do mycia włosów – przede wszystkim szampon Konopny Activ-Squa marki Cutishelp, który wraz z olejami przyniósł największą ulgę – włosy wyraźnie poprawiały się, a swędzenie skóry niemalże ustało.  Bardzo fajnie sprawdza się też szampon detoksykujący z peelingiem Davines Detoxifying Scrub Shampoo, używany co kilka dni. Pomaga złuszczyć zrogowaciały naskórek, szczególnie gdy jest problem z jego narastaniem jak u mnie. Zawiera mikrokapsułki jojoba, które łagodnie, ale skutecznie złuszczają martwy naskórek. Bardzo dobrze, regenerująco na moje włosy wpłynęła seria Kevin Murphy Repair.Me naprawdę jest to seria godna polecenia dla włosów zniszczonych, wymagających nawilżenia i odżywienia oraz tych, które się łamią i puszą. Szampon i odżywka bogate są w witaminy, antyoksydanty, minerały, aminokwasy i dobroczynne dla włosów wyciągi z roślin. Do stylizacji bardzo przydała mi się pianka Alterna Caviar Clinical Daily Densifying Foam, która faktycznie powoduje, że włosy są bardziej mięsiste, jakby gęstsze i zdrowo wyglądają. Pianka wzmacnia i chroni włosy przed uszkodzeniami. Produkty Alterna i Kevin Murphy dostępne są m.in. w sklepie Hair2Go.

Pielęgnacja twarzy i ciała

Z produktów do pielęgnacji ciała odkryłam pianki pod prysznic marki Douglas Home SPA, z tej samej serii peeling. Szczególnie spodobał mi się egzotyczny zapach Breath of Amazonia. Aczkolwiek nie zaliczam tej serii do kosmetyków, które chciałabym nieprzerwanie używać i do nich powracać. Ważne jest dla mnie, że nie pachną ”chemią’’, tylko stosunkowo naturalnie i polecam je osobom, które odstręcza ”chemiczny” zapach kosmetyków do mycia ciała, szukających czegoś przyjemnego i relaksującego.

Na twarz nakładałam przez dłuższy czas wzmacniający krem Shedor o działaniu Anti-Aging, do którego dołączony jest poręczny pędzelek.. Sam specyfik marki Shedor ma ciekawą, oleisto-żelową konsystencję, pięknie pachnie i odpręża skórę. Cera natychmiastowo po jego użyciu jest bardziej gładka, nawilżona. Krem bogaty jest w witaminy, składniki roślinne wzmocnione specjalnym kompleksem – pochodną kwasów Omega 3-6-9. Nie zawiera parabenów, oleju mineralnego, PEG-ów, składników pochodzenia zwierzęcego, GMO.

Moją cerę przed stanami zapalnymi ratowało serum Sisley Intensif Aux Resines Tropicales, o którym pisałam przy okazji prezentacji nowej linii Sisley dla cery z niedoskonałościami i trądzikiem. W przypadku wyprysków wystarczy, że 1-2 razy posmaruję miejsce serum Sisley i stan zapalny nie postępuje. Ponad to konsystencja jest lekka i odświeżająca, co zapewnia komfort skórze tłustej, z problemem trądziku.

Z makijażu niewiele ulubionych nowości… sypkie róże mineralne. Jakiś czas temu kupiłam próbki ”My Secret Rouge Powder’’. Kolory, które przypadły mi do gustu to Classic Berry, Baroque Rose i Blushing Berry. To odcienie przybrudzonego różu, raczej chłodne. Lubię te róże gdyż widać je na skórze (nie jest to półtransparentna mgiełka koloru) i w ciągu dnia kolor się nie utlenia, co jest wadą wielu tradycyjnych, prasowanych róży – przynajmniej na mojej cerze bywa iż kolory bledną i stają się mało widoczne. Ponad to róże te oferują matowo-satynowe wykończenie co wygląda elegancko.

Do makijażu ust używałam bardzo często pomadki Clarins Joli Rouge 707 Petal Pink – nawilża, jest jak balsam do ust, ale z kryjącym kolorem i połyskiem. Moim zdaniem także dodaje wizualnej objętości, dzięki czemu usta prezentują się atrakcyjniej.

Perfumy

Najchętniej we wrześniu sięgałam po Chloe Love, Valentino Donna i Miss Dior Absolutely Blooming. Ten ostatni choć nie do końca jest to zapach ”w moim stylu” to ma w sobie coś urzekającego, uzależniającego… szczególnie smuga, którą po sobie pozostawia jest niezwykle przyjemna dla zmysłów. Zapach jest słodki, ale posiada głębie na której końcu wyłania się elegancka róża.

Z kolei Donna Valentino również jest zapachem słodkim, ale ma w sobie coś upajającego i otulającego… przypomina mi aromat roznoszący się w retro kawiarni gdzie do herbaty podawana jest konfitura różana. Zapach tego miejsca, towarzyszące mu ciepło oraz elegancko wyglądająca i pachnąca kobieta przywodzi mi na myśl Donnę od Valentino. Zapach Chloe Love to już inna bajka… To delikatność i zwiewność oraz towarzysząca im elegancja. Zapach kobiecej świeżości wypełnionej kwiatami, pełen stylu, który nie przytłacza, a ozdabia kobietę i towarzyszy jej w ważnych chwilach.

Inne – okulary Dior

Wśród moich ulubieńców znalazły się okulary… Już jakiś czas temu odczułam, że mój wzrok intensywnie się męczy od pracy przed komputerem, do tego stopnia, że oczy pieką, niekiedy są przekrwione. W czasie badania wzroku stwierdzono u mnie niewielką wadę, ale ponoć w prawym oku jest to wada, która może szybko się pogłębiać. Zdecydowałam się więc na szkła z antyrefleksem i korekcją. Wybrałam dwie pary oprawek, a ta którą widzicie stała się moim ulubieńcem. Przyznam, że jest to dla mnie nie tylko stylowa ozdoba, ale przede wszystkim faktycznie odczuwam ulgę w pracy przy komputerze, a wzrok na koniec dnia jest tak samo ostry jak o poranku.

Koniecznie dajcie znać jacy są Wasi ulubieńcy? Czy są to nowe odkrycia czy stare miłości? Co stosowałyście najczęściej we wrześniu?

  • Ewi

    Gdzie kupiłaś te piękne oprawki:)
    Cudnie w nich wygladasz:)ll

    • Dziękuję :) Kupiłam w salonie optycznym ”Sunloox”. Możliwe, że mają także sklep internetowy.

  • iconic 743

    Hmmm a maseczki z Body Shopu? Nic o nich nie napisałas Agatko a na te dwie właśnie się czaję:). U mnie generalnie bez zmian , jedynie co nowe i juz pokochane to maseczka liftingujaca z linii Le Lift Chanel , luksus i czary niewyobrażalne oraz Hydra Beauty Creme , również od Chanel-bardzo kompatybilny z moją cerą:). Testuję też Double Tenseur i na tę chwilę wiem jedno-u mnie pod makijaż się nie sprawdza i myslę że potrzeba czasu żeby zobaczyć efekty jakie obiecuje producent. Nowa odsłona Miss Dior bardzo mi się podoba ale moje serce bije mocniej do nowego JPG Classique Essence i powaznie zastanawiam się nad zakupem. A tak to pachne jak zwykle -Euphoria , Angel Muse , Angel :).

    • Kochana nie napisałam, bo to jeszcze nie moi ulubieńcy ;) Są w porządku, jedna to takie błotko oczyszczające, a druga energetyzująca – lekki żel z drobinkami peelingującymi o energetyzującym zapachu. Nie są to moje ulubione maski aczkolwiek miłe w użytku kosmetyki z naturalnych surowców.

      W kwestii Double Tenseur myślę podobnie, trzeba używać regularnie i najlepiej jeszcze kompleksowo z dobrze dopasowaną pielęgnacją. Czasami wystarczy zaniedbać jeden krok / etap pielęgnacji aby zniweczyć cały efekt. Na myśli mam w szczególności oczyszczanie, przygotowanie skóry.

      Przy okazji powącham nowego JPG, nie miałam jeszcze okazji :) W kolekcji mam Angel i Muse, Euphorii używałam dawno temu, charakterny i zmysłowy zapach :)

      • iconic 743

        No to chyba sobie odpuszczę te maseczki bo jak nie są wow ! to lepiej zamiast takich sobie dwóch kupić jedną super:).Z nowych zapachów strasznie podoba mi się też Good Girl Caroliny Herrery , jest przepiękny ale ten flakon….no jakoś nie mogę się przełamać żeby kupić:P. Może jakaś dobra promocja w końcu mnie przekona :p.

        • Mi się z kolei podoba nowy Hugo Boss :) Ale ten sam dystrybutor co CH ;)

  • Piękne zabawki. Agatko nie posiadasz przypadkiem informacji kiedy biała wersja perfum Alaia pojawi się w sprzedaży w Douglasie. Mnie niestaty ich PR skutecznie olewa i nie mam jak uzyskać tej informacji.

    • Niestety nie otrzymuję informacji na temat wszystkich wprowadzanych nowości i także nie mam info o tym zapachu. Z tego co kojarzę Alaia ma swojego dystrybutora, którym nie jest Douglas. Może tam warto pisać. Albo może na oficjalny Fan Page Douglas na FB? Jeżeli Ci zależy mogę spróbować podpytać.

      • Nie będę Ci głowy zawracać. Tak tylko pytam.
        Jeśli chodzi o Douglasa to nie rozumiem, aż tak olewczej polityki.

        • Nie ma problemu, zapytam i jeśli otrzymam odpowiedź dam znać. Co do polityki trudno mówić o firmie, raczej zależy to od człowieka, a także okoliczności, pewnie otrzymują mnóstwo zapytań. Mimo to, szkoda, że takiej informacji nie otrzymałaś.

          • Napiszę Ci więcej na ten temat na PW :-)

  • Agatko jak Ty kusisz tymi pięknymi zdjęciami! Dziś zrobiłam swoją chciejlistę, ale widzę że utonę w niej niedługo :) Mam ochotę na wszystko, ale pewnie zacznę od odżywki KM i pomadki Clarinsa. :)

    • Dobry wybór :) Z KM natomiast radziłabym wziąć zestaw – szampon i odżywka – najlepiej działają razem. Chyba w sklepie o którym pisałam można nabyć taki zestaw w pakiecie. Z kolei Clarins ma mnóstwo ładnych odcieni różu, wiem, że lubisz i pasuje Ci ten odcień, myślę, że coś dla siebie znajdziesz :)

  • Pani Noemi

    Nie wiem jak Ty to robisz, ale jesteś coraz piękniejsza, mówię to ja córka marnotrawna, która ostatnio żadko zerkam na blogi

    • No właśnie, zastanawiałam się gdzie się podziewasz ;) Dziękuję za miłe słowa :) Myślę, że na to składa się wiele czynników, w tym także wiedza o kosmetykach i ich stosowaniu. Warto czytać BI ;)

      • Pani Noemi

        Pewnie że warto, ja niestety również walczę z łojotokowym zapaleniem skóry głowy, bardzo niefajna przypadłość. ;/

  • Marta

    Ja we wrześniu nie odkryłam niestety nic nowego oprócz wspomnianej wcześniej pasty-maski złuszczającej do mycia twarzy Tołpy. I niezmiennie ją polecam 😘

    • Przetestowałam ją w niedzielę wieczorem, rzeczywiście fajnie oczyszcza, nieco rozjaśnia, wygładza i jakby pozostawia skórę zmatowioną. Testowałam tez z linii Tołpy maskę nawilżającą, ale ta o której mówimy daje natychmiastowo wyraźniejszy efekt :)

  • Douglas Home Spa bardzo lubię, tej najnowszej nie próbowałam, ale Spirit of Asia mnie urzekła:) Nie wspomniałaś o maseczkach The Body Shop – ja mam tą z różą i jest świetna:) – jest w moich ulubieńcach na pewno:) A ponadto dwa kremy, które dziś opisałam od marki Lierac, ale ich używam od końca maja:) i dopiero kończę;)

    • Te maseczki są OK, naturalne, ładnie pachną natomiast porównując np. do Origins i Kiehl’s – te wydają się lepiej ukierunkowane – skuteczniejsze na problemy skóry. Myślę, że The Body Shop ma w sobie te walory, ale w mniejszym stopniu, bardziej stawiają na rytuał SPA, produkty miłe w użytku… Nie chcę jeszcze mówić ostatniego słowa, bo użyłam ich zaledwie 2-3 razy, ale póki co takie wrażenie na mnie wywarły :) Dziękuję za Twoich ulubieńców :)

  • Agata, oprawki piekne i bardzo Ci pasują! Zaciekawiłas mnie tymi produktami kevin murphy do włosów. Serum z Sisley brzmi równie dobrze.

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media