Zakupy & Projekt denko – zużycia kosmetyczne. Maj 2015

Powiem tak, maj to ból dla portfela… ale też zmian i porządków w kosmetycznych zbiorach. Dlatego dzisiaj tak zwany ”projekt denko” czyli moje opinia na temat kosmetyków, które zużyłam lub stosuję od dłuższego czasu, a także zakupy, ponieważ przyznać się przed Wami muszę do absolutnego szaleństwa ;)

Koniecznie nie zapomnijcie pozostawić swoich typów w komentarzach, często sugeruję się tym co mi polecacie i tak było tym razem, kupiłam cztery kosmetyki do włosów z Waszych rekomendacji :)

Co będzie pierwsze – zakupy czy zużycia? Oto jest pytanie! Niech będą zużycia, zużycia zawsze są początkiem czegoś nowego…

Avene, Cleanance Expert – emulsja przeciw niedoskonałościom cery. Kosmetyk skończyłam już jakiś czas temu, świetnie redukował przypadłości skóry z niedoskonałościami, pomagając zwalczyć i blokując powstawanie wyprysków, a przy tym cera z dnia na dzień zyskiwała lepszy koloryt, wyglądała na oczyszczoną i nawilżoną. Gdyby teraz nadarzyła mi się podobna potrzeba rozważyłabym ponowny zakup tego produktu.

Clinique, Even Better Dark Spor Defense SPF45 – filtr przeciwsłoneczny w postaci delikatnej, nieobciążającej skóry emulsji. Bardzo dobry produkt z uwagi na lekką konsystencję, zazwyczaj kremy z wysokimi filtrami obciążają skórę i niezbyt dobrze współpracują z makijażem. Ten nie podrażnia cery, doskonale wygląda pod makijażem, według producenta przeciwdziała przebarwieniom… póki co żadnych nowych się nie nabawiłam ;)

Clinique, Smart Custom-Repair Serum – żelowe aczkolwiek dość treściwe serum, nie obciąża skóry, z czasem udoskonala ją – lepszy koloryt cery, ale pomimo to nie powrócę do tego produktu. Mając rozeznanie wśród innych tego typu kosmetyków wybiorę alternatywę o podobnym działaniu, ale bardziej komfortowej konsystencji.

Estee Lauder Re-Nutriv – bardzo dobry krem pod oczy, rozświetla, doskonale nawilża, delikatnie napina… ma jednak jeden minus, którym jest opakowanie, które w ciągu paru miesięcy wygląda na totalnie zniszczone tzn. napisy są zamazane, produkt ten nie przypomina już luksusowego przedmiotu, za który zapłaciłyśmy 659zł. Moim zdaniem produkt z takiej półki cenowej powinien cechować doskonały całokształt – nie tylko zawartości, ale też odpornego na zużycie opakowania – to chyba nie takie trudne?

Kiehl’s Ultra Facial Cream – bezpieczny dla skóry wrażliwej, nawilżający krem dla każdej cery. Gdy cierpiałam na objawy łojotokowego zapalenia skóry był to jeden z niewielu kremów, które przynosiły ulgę bez wyzwalania objawów zaostrzenia łzs. Zaletą tego kosmetyku jest lekka konsystencja aczkolwiek nie zapewnia pełni komfortu wysuszonej skórze.

Nuxe, Nirvanesque Light – doskonały krem dla cery mieszanej / tłustej, a także wymagających kobiet. Moim zdaniem ten produkt jest doskonały i nic w jego formule bym nie zmieniła. Bardzo dobrze nawilża bez efektu obciążenia skóry, cudownie pachnie kwiatami piwonii wprowadzając w doskonały nastrój… każdy początek dnia z tym kremem był dla mnie miłym doznaniem. Na pewno zakupię ten produkt ponownie.

Pharmaceris, P Ichtilum – natłuszczająco-łagodzący krem do twarzy. Krem został stworzony z myślą o skórze z łuszczycą, natomiast u mnie pomógł w ostrej fazie łojotokowego zapalenia skóry kiedy moja cera była podrażniona, swędząca, w plamach. Krem natłuszcza, koi skórę, działa przeciwzapalnie, łagodzi odczucie swędzenia, a także pomaga normalizować procesy odnowy naskórka. Bardzo dobry kosmetyk dla bardzo suchej, podrażnionej skóry.

M.A.C Prep+ Prime Vibrancy Eye Primer – największą zaletą tego kosmetyku jest rozjaśnianie cieni pod oczami, ze względu na zawartość rozświetlających drobin. Przyznam, że tego kremu pod oczy razem z kremem Kiehl’s używałam od dłuższego czasu najchętniej. Duży plus za opakowanie z dozownikiem w formie pompki, która zapewnia higieniczny użytek, natomiast dość gęsta konsystencja kosmetyku sprawia, że niekiedy atomizer lekko się zatyka, powstaje gęściejsza masa, która z trudem wydostaje się wraz z kremem.

Avene, Cleanance Cleansing water – bardzo dobry płyn micelarny do cery wrażliwej z niedoskonałościami, skłonnej do wyprysków. Pomaga skutecznie oczyścić cerę i pozbyć się wyprysków, do codziennego użytku wraz z pielęgnacją uzupełniającą. Chętnie skuszę się na ten płyn ponownie.

La Roche Posay, Physiological Micellar Solution – delikatny płyn micelarny, idealny dla cery wrażliwej, alergicznej. Bezzapachowy. Z przyjemnością zużyłam.

Mixa, płyn micelarny Optymalna Tolerancja z witaminą B5 i ekstraktem z róż. Marka Mixa ostatnio robi furorę w mojej pielęgnacji – kosmetyki proponowane w przystępnej cenie o działaniu zbliżonym do kosmetyków aptecznych. Płynu używałam również gdy miałam zaostrzoną fazę zapalenia skóry i doskonale się sprawdził. Zrobiłam już zapas ;)

Alterna Caviar Instant Recovery szampon i odżywka. Pielęgnacja, która zachwyciła mnie od pierwszego użytku i zachwyt ten trwa nadal pomimo, że zużyłam już dwie spore butle po 250ml każda. Produkt ten jest drogi zważywszy na konkurencyjność rynku, ale wart swojej ceny. Włosy po umyciu tą pielęgnacją zawsze wyglądają inaczej, lepiej – są jedwabiste, sprężyste, jakby grubsze, odżywione. Z pewnością wrócę jeszcze do tej pielęgnacji.

Kevin Murphy, Born.Again szampon i odżywka. Bardzo dobra seria, którą swego czasu się zachwycałam, natomiast teraz zaczęłam nowe opakowanie i porównując do wcześniej wymienionej Alterny nie wywiera takiego wrażenia. Wolę trochę dopłacić i jednak skusić się ponownie na Alternę bądź inną serię KM.

Chanel, Coco Mademoiselle, peeling do ciała Gentle Body Efoliant. To największe zaskoczenie w całym moim kosmetycznym dorobku… peeling, który nie zawiera ścierających drobinek, nie ma szczególnych właściwości myjących, a stał się moim ulubieńcem – jednym słowem ”fenomen’’. Tutaj główną rolę odgrywa luksus, który serwowany jest w postaci przepięknego opakowania po którego otwarciu wydobywa się cudowny, kobiecy zapach perfum Coco Mademoiselle. Sam peeling jest niesamowicie delikatny, w postaci perłowych bąbelków zatopionych w kremowej, białej masie. Masaż ciała tym produktem to rytuał magiczny, w którym pierwsze skrzypce grają zmysły, nie liczy się już walor pielęgnacyjny. Z chęcią zużyłabym jeszcze jedno opakowanie.

Collistar, Toning Firming Oil. Najlepszy olejek do masażu ciała spośród tych, które używałam. Tutaj główną rolę odgrywa praktyczna część,  mniej estetyczna czy oddziałująca na zmysły. Olejek ten przede wszystkim odznacza się skutecznością – ujędrnia, napina ciało, znikają nierówności na skórze, a wraz z zastosowaniem odpowiedniego stylu życia ciało po prostu szczupleje. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, olejek sprawia, że ciało jest jedwabiste i wygląda na bardziej sprężyste. Zapach lekko ziołowy – nic szczególnego, mógłby być bardziej atrakcyjny dla zmysłów.

Rituals Fortune Oil, olejek pod prysznic. Jest to jedno ze wspomnień mojej podróży do Marakeszu. Produkty Rituals zakupiłam wtedy na lotnisku we Frankurcie, zakochałam się w nich od pierwszego ”powąchania’’. Jednak z biegiem czasu i użytku olejek ten zaczął mnie drażnić, wolę konsystencje, które lepiej się pienią lub są po prostu bardziej gęste, kremowe. Olejek ten ma dość charakterystyczny, roślinny zapach, który zaczął mnie z czasem drażnić. Właściwości pielęgnacyjne są na wysokim poziomie, gdyż olejek nie tylko myje, ale pozostawia skórę aksamitnie miękką i nawilżoną. Mimo to nie zakupię go ponownie.

Rituals, Himalaya Scrub, peeling do ciała. Cudowny, orientalny zapach i rytuał dla ciała, drobinki peelingu świetnie ścierają martwy naskórek, jest to jeden z moich ulubionych produktów Rituals.

Odmładzająca maska do twarzy z mlekiem łosia (Pervoe Reshenie, Bania Agafii) – niestety nie był to trafiony zakup, w wyniku działania maski na mojej skórze pojawiły się plamy, prawdopodobnie jestem uczulona na jakiś składnik zawarty w tym produkcie. Przestrzegam więc alergików, osoby o cerze szczególnie wrażliwej.

Clarins, tonik z rumiankiem. Z początku dość dobrze mi służył, pozostawiając cerę ukojoną. Jednak kiedy zaczęłam mieć problemy z cerą i ta stała się bardziej wrażliwa tonik zaczął ją podrażniać. Przestrzegam osoby o cerze szczególnie wrażliwej, skłonnej do podrażnień.

Sylveco, lipowy płyn micelarny. Nieprzyjemny zapach, wysusza skórę, nie lubiłam go używać. Nie kupię ponownie.

Cdn w tym wpisie: Zakupy kosmetyczne Maj 2015

Daj znać co sądzisz o prezentowanych kosmetykach i co ostatnio wpadło do Twojego koszyka zakupowego?

Szukam nowych odkryć i inspiracji… to szaleństwo nigdy się nie skończy ;)

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media