Czy warto używać drogich kosmetyków? Najdroższe kosmetyki świata

Przeglądając oferty dostępnych na całym świecie marek kosmetycznych natknęłam się na produkty, których cena równa się niejednej miesięcznej pensji w Polsce. Teoretycznie oznacza to, że kosmetyk wart kilka tysięcy złotych powinien oferować nam ponadprzeciętne właściwości, jak jest w praktyce? 

W opinii wielu ludzi wszystko co droższe kojarzy się z lepszą jakością i cudownymi efektami. Trudno z tym dyskutować gdy przyrównamy chociażby cenę kremu do twarzy z drogerii, która równa jest wydatkowi jaki płacimy za kawę w kawiarni czy gazetę. Czy taki produkt rzeczywiście zapewni odpowiednią pielęgnację naszej skórze?

Jednocześnie każda z nas powinna mieć świadomość tego, że w wysokiej cenie kosmetyku zawarty jest m.in. koszt opakowania (nie raz wymyślnego), a nawet płacimy za ciekawą nazwę kojarzącą się z luksusem. Te najbardziej znane marki pracują na swój prestiż przez wiele lat. Wyróżniają je badania naukowe na podstawie których opracowywane są skuteczne składniki i receptury specjalistycznych kosmetyków. Opracowywane patenty, otrzymywane certyfikaty oraz opinie klientów potwierdzają niejako skuteczność produktów i stanowią uzasadnienie dla wyższej ceny. Dają też poczucie luksusu… Czy kosmetyki Chanel byłyby tak prestiżowe jeśli oferowane byłyby w niższej cenie lub szerszej dystrybucji?

Źródło zdjęcia

Być może to co piszę wydaje się na pierwszy rzut oka kontrowersyjne, ale wizerunek marki znacząco wpływa na cenę. Oczywiście nie bez znaczenia jest jakość i osobiście uważam, że te najbardziej luksusowe marki, będące długo na rynku oferują wysoką jakość, czy najwyższą? Nie mogę wypowiedzieć się na ten temat, gdyż w moim przeświadczeniu potężna ”kasa” lokowana jest w reklamie i to w znaczącym stopniu winduje cenę. Jednak obecnie na rynku brakuje alternatywy dla tego typu jakości, a my kobiety przede wszystkim szukamy sposobu aby poczuć się zadbane i piękne.

Oto produkty, które można zaliczyć do najdroższych na globalnym rynku kosmetyków:

Krem La Prairie Skin Caviar Luxe Cream 50ml, w limitowanym opakowaniu Swarovski Edition. Cena: ok. 7000zł

Krem Crème De La MerThe Supreme Crème. Cena: 6500zł

La Prairie Cellular Cream Platinum Rare. Cena: 4 025zł / 50ml

Kanebo Sensai Ultimate The Concentrate. Cena: 3000zł / 30ml

Emulsja do twarzy Kanebo Sensai Ultimate Cena: 1690zł / 100ml

Krem MBR Pure Perfection Face Cream Smooth 100. Cena: 2190zł / 50ml

Krem Giorgio Armani Crema Nera Extrema Supreme Reviving Cream. Cena: 1790zł / 50ml

Krem z linii Guerlain Orchidee Imperial. Cena: 1730zł / 50ml

Krem Creme De La Mer Moisturizing Cream. Cena: 1550zł / 100ml

Givenchy Le Soin Noir. Kompleksowa odbudowa piękna skóry. Cena: 1519zł.

Dior Presitge. Satynowy krem rewitalizujący 1269zł/50ml

Emulsja Sisley All Day All Year 1210zł / 50ml

Krem Estee Lauder Re-Nutriv  Ultimate Lift Age-Correcting Creme Rich. Cena: 1200zł / 50ml

Dla tego wpisu wybrałam najdroższe kosmetyki, które w większości dostępne są w polskich perfumeriach. Są to kosmetyki w przedziale od 1000zł wzwyż.

Chciałabym poznać także Wasze zdanie z tym temacie. Czy używałyście kosmetyków z linii ekskluzywnych? Czy  kusi Was prestiż, a być może oferowane działanie? Dajcie znać :)

  • Agata

    Przyznam, że tak drogie kosmetyki bardzo mnie ciekawią, niestety prawdopodobnie nigdy ich nie sprawdzę na sobie :D 7000 zł to ponad 4 moje pensje :D Nie jestem nawet pewna czy aż tak wysokie ceny nadal kojarzą mi się z luksusem i wyższą jakością, czy może już z czymś innym. Myślę, że niekiedy to zwykła przesada ;)

    • Mnie szczególnie ciekawi ten pierwszy krem ;) Choć sądzę, że jego wysoka cena w dużej mierze podyktowana jest przez kryształy Swarovskiego. Podstawowa wersja jest mniej ”cenna” ;)

      • mexykanka

        ja wole wydac na knajpe , jestes tym co jesz anie tym co na siebie nakladasz

  • Magdalena Cecylia M.

    Moim zdaniem i wg moich doświadczeń reguły nie ma. Każdy krem/zapach/kosmetyk linii kolorowej inaczej reaguje na każdej skórze. Swego czasu zrobiłam test gruntowny drogich kremów i sprawa nie wyglądała tak jasno, że wszystkie działały bez zarzutu, a moja twarz była niczym po photoshopie. Nie znaczy to jednak, że takie kremy nie działają lepiej, bo kilka z nich zaliczyłam do perełek i po które chętnie będę sięgać w przyszłości. Sądzę, że jakość jakością, ale bardziej chodzi o regularność i dokąłdność pielęgnacji+oczyszczania niż o specjalne właściwości ultradrogich kosmetyków.

    Swoją drogą, gdyby te kremy powyżej 1000 zł były takie cudowne, to dlaczego nadal istnieją ludzie obrzydliwie bogaci i zarazem obrzydliwie brzydcy? /Pod rozwagę zostawiam/

    • Odnoszę wrażenie, że ludzie obrzydliwie bogaci i brzydcy często przesadzają w dbaniu o siebie, a przesada w żadnej sytuacji dobrze nie wróży. Kremy nie zmienią twarzy tylko mają za zadanie pielęgnować skórę, nie wierzę w slogany, że krem będzie w sposób znaczący redukował głębokie zmarszczki… od tego są zabiegi medycyny estetycznej. Nie wiem czy napisałam to jasno w tekście, ale dla mnie kosmetyki za kilka tysięcy złotych to przede wszystkim luksusowe zabawki w rękach bogatych, dające im poczucie prestiżu, luksusu, dla takich ludzi cena nie gra roli co wykorzystują marki kosmetyczne i ”wszyscy są zadowoleni”.

  • denticoo

    Nie będę ukrywać , że ekskluzywne opakowania, nieznane składniki kremów i obietnice prawie niemożliwe do spełnienia kuszą mnie i to bardzo. Szczególnie zauważam to z upływem lat, teraz mam 34 lata i szukam kremów z lepszym składem. Na pewno nie stać mnie na krem za 2 tys nie mówiąc o 7. Najdroższe kremy jakie posiadam to Rexaline i Algenist. Są dobre ale myślę , że w tańszym przedziale cenowym również można znaleźć dobre produkty. Jednak ta chęć posiadania czegoś droższego, mniej dostępnego jest dość częsta i chyba w większości z nas ona istnieje.

    • Też tak uważam, dlatego nie na darmo mówi się, że ”reklama dźwignią handlu”. Dobrze zaprezentowany produkt pobudza wyobraźnię, oczywiście powinno za tym iść coś więcej, aby te obietnice zostały spełnione. Niedawno marka Chanel wydała linię pielęgnacyjną do twarzy Le Lift, nie są to aż tak drogie kremy, bo kosztują ok. 500zł, ale jest to naprawdę niesamowita konsystencja, wrażenie i pielęgnacja, buzia staje się ”piękniejsza”, trudno powiedzieć o co chodzi, ale na mnie działa ;)

      • odnośnie kremów z serii Le Lift Chanel mam takie samo odczucie :) nie żałuję żadnej złotówki wydanej na te kremy :)

  • Marta Liber

    Lubię luksusowe kosmetyki, nic nie poradzę…przyciągają mnie, ale mam świadomość, że na poprawę wyglądu i samopoczucia nie wystarczą. Wiek również ma swoje prawa, nie oszukujmy się. Dobrze dobrany kosmetyk to niekoniecznie musi być kosmetyk potwornie drogi. Dodam jeszcze, że niektóre ceny bez względu na markę, reklamę, czy wygląd opakowania wydają mi się tak wysokie, że zwyczajnie denerwują.

    • To fakt, mnie też denerwuje cena kilku tysięcy zł za 50ml słoiczek. To jest totalna dysproporcja ;))

  • Iwona

    O matko, czuję się jak w kosmosie. Jak kogoś stać to niech szaleje, ale ja nawet jakbym zarabiała 10 czy 20 razy więcej, raczej nie wydawałabym tyle na kosmetyki. Osobiście uważam, że poszukiwania idealnego kosmetyku warto zacząć od najniższych półek i tak stopniowo piąć się coraz wyżej aż znajdziemy taki, który zaspokoi nasze potrzeby przy mozliwie najniższej cenie.

    • Iwonko, myślę, że gdybyś była ”milionerką” to cena nie grałaby roli, myślę, że takie zmiany w życiu pozwalają człowiekowi otworzyć się na tego typu doświadczenia… coś co wczoraj było niemożliwe lub ”niechętne” z dnia na dzień potrafi się zmienić. Aczkolwiek na zdrowy rozsądek jest to pewnego rodzaju szaleństwo ;)

  • Katarzyna Smaza

    Kiedyś na pierwszym wykładzie z ekonomii profesor powiedział nam, że „coś jest warte tyle ile skłonny jest za nie zapłacić kupujący”. Więc jeśli są osoby które tyle mogą zapłacić to tyle to kosztuje ;-)))) Oczywiście są pewne składniki pozyskiwane z rzadkich źródeł i wtedy koszt produkcji może być duży i tym samym nabijać cenę. Co nie zmienia faktu, że pewnie lwią część ten ceny to zapłata za marketing i porostu firmę. Jednak nie uważam że krem za tysiące i krem drogeryjny np. z vit. C czymś się diametralnie będzie różnił. Ważniejsze dla mnie jest opakowanie zapewniające trwałość kosmetyku oraz sposób aplikacji. Poza tym osobiście jestem (w granicach rozsądku ;-)) skłonna zainwestować w dobry krem pielęgnacyjny, który nakładam bezpośrednio na skórę, zamiast np. inwestować w drogie kosmetyki kolorowe ;-)))

    • Firmy wypuszczając produkt na rynek zazwyczaj zawyżają jego cenę, aby przetestować jak zachowa się konsument i w razie niepowodzenia móc obniżyć tę cenę. Często taki produkt od razu pojawia się oznaczony plakietką ”promocja”. Tak przynajmniej jest w przemyśle spożywczym. Gdzieś czytałam notkę, gdzie na drogim kosmetyku nadrukowano nazwę składniku, który nie może istnieć, gdyż miejsce z którego jest pozyskiwany nie istnieje ;)

  • Kiedyś drogi i niedostępny wydawał mi się krem za 50 zł, 100 zł czy 200 zł. Wydawało mi się, że takie pieniądze to przesada. Z czasem gdy sama zaczęłam obracać większymi kwotami niż kiedyś okazało się, że 200 czy 300 zł za krem jest spokojnie do przełknięcia. Teraz 4000 zł za krem wydaje mi się abstrakcją, ale kto wie co kiedyś… obym była kiedyś mogła sobie na to pozwolić :)
    Lubię dobre kosmetyki, wierzę w patenty i renomy marek. Ale mam jednocześnie świadomość, że na cenę składa się też właśnie szereg innych składowych. Tylko, że ja nie płacę tylko za ten kosmetyk jako wartość użytkową, płacę również za to poczucie luksusu i wyjątkowości, które mi daje. Bo dla mnie to przyjemność, a przyjemności czasem potrafią kosztować :)

  • Anna Smyda-Domańska

    Bardzo ciekawy artykuø Agatko :)

    Co prawda nie stać mnie na takie drogie kosmetyki (zamiast kremy la prairie, wolałabym pojechac na wycieczke:)…A jeżeli byłoby mnie na nie stać czy zakupiłabym taki produkt/kosmetyk…nie wiem. Podobno w miare jedzenia apetyt rośnie…może zapragnełabym posiadac mega drogie kosmetyki…tylko z drugiej strony podchodze do życia z otwartym umysłem i wiem że czasu nie oszukam i wczesniej czy pozniej pierwsze zmarszczki tak czy inaczej się pojawią….

    Kilka lat temu pracowałam za granicą. Miałam przyjemność pracować u Pani, która była a może i nadal jest dyrektorem PR L’OREAL w Duesseldorfie. Pani była wtedy w wieku 60-65lat i wyglądała idealnie…i zawsze myślałam że jest to dużej mierze zasługa ekskluzywnych kosmetyków…I na tym chociażby przykładzie mogę stwierdzić ze takie kosmetyki działają cuda…tylko pytanie na jak długo?

    Nie raz „szczena mi opadła” kiedy przy drogim kremie widziałam rachunek na kilkaset euro za 1produkt …I nawet sie przyznam, że kiedyś taki krem niechcący zbiłam (ale nie musiałam za niego placic na szczescie)…aaa i produktem wymienionym wyżej Krem Creme De La Mer Moisturizing Cream. Cena: 1550zł / 100ml …posmarowałam sobie kiedyś niechcący dłonie : D

    • Aniu, dobrze, że poruszyłaś kwestię priorytetów. Czasem cena nie ma znaczenia, ale pragnienie… Spotkałam się z takim zjawiskiem gdzie pragnienie jest tak silne, że kobiety dopuszczają się nawet do zaciągania pożyczek by móc pozwolić sobie na daną rzecz. Marki potrafią być prawdziwymi wirtuozami w podsycaniu pragnienia, poczucia, że musimy to mieć gdyż jest idealne dla nas (podczas gdy wcale tego nie potrzebujemy). Myślę, że wiele kosmetyków nie zdziała cudów, ale sprawia, że możemy poczuć się ”cudownie” ;) Z zastrzeżeniem, że nie wszystkie, znam i używam naprawdę skutecznych kosmetyków, które te cuda działają… Od pewnego czasu znowu powróciłam do pielęgnacji do ciała Collistar i nie wiem jak to jest możliwe, ale zeszczuplałam, znowu mieszczę się w swój dawny rozmiar :) To jest cud ;)

      • Anna Smyda-Domańska

        Bardzo dobrze to ujęłaś że należy używać „skutecznych kosmetyków” czyli wcale nie musza to byc preparaty z najwyższej półki, ale takie, które są dobrze dopasowane do naszych potrzeb…(przy okazji wspomnę, że kosmetyki, które prawie miesiąc temu mi poleciłaś są rewelacyjne, widzę bardzo duża poprawe…:) i chyba również mogę rzec CUDA SIE ZDARZAJĄ :D
        I to pragnienie…kiedy tak jak piszesz, ludzie potrafią sie zapożyczać po to aby „mieć”…może niektorzy w ten sposob poczują się choć na chwilę lepiej…

  • Joa G

    Mam świadomość skąd pochodzi cena kosmetyku i chcę wierzyć, że droższe kosmetyki są lepsze niż te drogeryjne. Właściwie przekonałam się o tym nie raz. Kiedyś kupowałam kremy w drogeriach, teraz jednak podniosłam poprzeczkę swej pielęgnacji, by właśnie przekonać się o ich rzekomo lepszym działaniu (co u mnie się sprawdza jak dotąd). Wolę jeden lepszy kosmetyk niż pięć byle jakich. Niestety nie zarabiam aż tyle żebym mogła pozwolić sobie na kosmetyki, które tu pokazujesz, ale gdybym zarabiała to pewnie nie jeden bym kupiła.

  • Arya Stark

    Swego czasu będąc jeszcze studentką pracowałam w jednej ze znanych perfumerii. Miałam okazję przez 4 miesiące wypróbować właściwie wszystko co stało na tzw. najwyższej półce, przeczytać wnikliwie składy i sprawdzić efekty na własnej skórze. To było kilka lat temu, kiedy jeszcze czytanie etykiet nie było powszechną praktyką.
    Z moich doświadczeń wynika, że absolutnie żaden produkt nie jest wart tej astronomicznej kwoty. Dla jasności: stać mnie na to, żeby pozwolić sobie na luksusowy krem, ale nie kupuję takowych, bo nie dają żadnych efektów. Jeśli ktokolwiek wierzy, że mikstury oparte w 90% na parafinie, silikonach czy glicerynie cudownie odmłodzą skórę, sam siebie okłamuje.
    Do perfumerii przychodziły różne kobiety: młode z wypchanymi przez tatusia portfelami, bizneswoman, które uważały, że TAK TRZEBA, bo koleżanki mają, wreszcie panie po 70-tce, którym mogła pomóc tylko gumka recepturka. Jakoś po 4 miesiącach, kiedy wracały, żadna nie wyglądała nawet ociupinę lepiej.

    To, że luksus zawsze będzie się sprzedawał jest normą – bez względu na czasu zawsze znajdzie się grupa konsumentów, która będzie chciała być wyróżniona a dziś o luksusie decyduje jedynie cena, nie jakość. Bo jeśli produkt luksusowy staje się dostępny dla mas, to przestaje być luksusowy.
    Ja natomiast wychodzę z założenia, że jeśli mam zapłacić kilka stówek za pudełko kremu, to chcę, żeby producent nie uważał mnie za skończoną kretynkę i nie wciskał świecy w płynie.

    • Arya operujesz bardzo konkretnymi informacjami, ale czy jest dla tego rodzaju kosmetyków alternatywa? Możesz wymienić konkretne nazwy kosmetyków na które warto zwrócić uwagę, bo nie są ”świecami w płynie”? ;)

      • Arya Stark

        Jeśli pytasz o kosmetyki dostępne w perfumeriach to po prostu należy czytać składy. Jedną z niewielu firm, której składy nie zawierały olejów mineralnych i silikonów był Decleor, ale nie jest ważna sama firma, a ja nie chciałabym robić jakiejś kryptoreklamy. Przez swój wpis chciała wyrazić tylko jak bezrefleksyjnie podchodzimy do tego co kupujemy, zwłaszcza, gdy zakup ma nas w magiczny sposób wyteleportować do lepszego świata i sprawić, że poczujemy się przynależne do „tej lepszej kasty”.
        Alternatywa dla drogich kosmetyków jest zawsze. Czy kobiety, których zwyczajnie nie stać na drogie kremy wyglądają gorzej? Starzeją się szybciej? Oczywiście, że nie! Jeśli ktoś powołuje się na to, że ludzie znani z pierwszych stron gazet się „nie starzeją” to chyba nie zna słowa fotoszop, nie wie co to chirurgia plastyczna i zapomina, że ci ludzie nie pracują jak pozostałych 6 miliardów mas.
        Każdy znajdzie coś dla siebie, bo wybór na rynku kosmetycznym jest przeogromny, a i coraz więcej rodzimych firm, małych, lokalnych, powstaje i oferują one naprawdę dobrą pielęgnację. Trzeba tylko poszukać. I przestać się łudzić, że kupno małego słoika białej substancji sprawi, że twarz odmłodnieje o 20 lat a my staniemy się lepsze.

        Taka anegdotka: wpadły mi w oko, jakiś czas temu, artykuły o kremach z jadem pszczelim. Firma, z drugiej półkuli, z dystrybutorem na Polskę zachwalała, że krem używa m.in. Księżna Kate. Reklama bardzo trafiona. Napisałam do polskiego dystrybutora z prośbą o udostępnienie składu, bo nie chce kupować w ciemno. Firma twierdzi, że to produkt naturalny w 100%. Na 7 pierwszych składników tylko woda, proteiny pszenicy i ew. pochodna gliceryny są akceptowalne, bo 2 to czyste silikony, akryl i fenoksyetanol. Natomiast jad pszczeli jest…ostatni na liście. Wyżej od niego o kilka oczek znajduje się…pigment… Komentarz zbędny:)

  • Magdalena Świtała

    Mnie najbardziej kusi opakowanie kremu La Prairie Skin Caviar Luxe Cream. Miałabym ładne pudełko na pierścionek ;)

  • Kachna Plaszewska

    Mnie nie kusi ani prestiż marki, ani obiecywane nieziemskie działanie takich kosmetyków. Przyczyna jest prosta – po prostu nie byłoby mnie stać na takie kosmetyczne cuda ;)

    • Kachna Plaszewska

      Do zamówienia z Douglasa dostałam próbkę kremu Guerlain Orchidee Imperial – padłam, jak to zobaczyłam :D Mama wypróbuje i wstępnie oceni, czy krem wart takiej fortuny ;)

  • Anita Barbara

    Dla mnie ceny tych kosmetyków to wynik świetnego marketingu i snobizmu kupujących. Nic więcej :)

  • Aleksandra Cybulska

    Odnośnie cen kosmetyków sama reklama, marka i nazwa z pewnością windują cenę kosmetyku w górę. Warto jednak jeszcze podkreślić, że w skład tej ceny wchodzą też lata badań, które największe koncerny poświęcają na opracowanie i przetestowanie danego kosmetyku, jak również sam proces produkcji i składniki. Wyżej wymienione marki biorą je z najlepszych źródeł, dają gwarancję, że nie są niczym zanieczyszczone czy skażone, a produkty wytwarzane są w warunkach sterylnych. Często czytam na forach że jakaś dziewczyna kupiła sobie błyszczyk w sklepie za 5zł, ma piękne opakowanie i fajny efekt porównywalny do firm typu maybelline, astor etc, więc po co przepłacac? Dawać 20, 60, czy 100 zł za sam błyszczyk? Pytanie powinno jednak brzmieć czy wie, co aplikuje sobie na usta i w późniejszym efekcie zjada i ma w swoim organizmie? Ja osobiście też nie lubię przepłacać bo pieniążków zawsze zbyt mało :) jednak chcę wiedzieć co używam, czytam składy… Kupuję więc kosmetyki gdzie cena jest adekwatna do zawartości i faktycznie dany produkt przynosi takie efekty o jakich mówi producent. Z reguły zaczynam od tańszych marek, jeśli jednak nie dają efektów o jakie mi chodzi, wtedy dopiero cenowo pnę się w górę. Takie moje praktyczne podejście:), jednakże…. gdybym świetnie zarabiała i tysiąc w tą czy w tamtą nie miałby znaczenia…. to na pewno na spróbowanie jakiś jeden z powyższych może bym kupiła, tak dla odrobiny luksusu- może ten Dior Prestige. Gdyby jednak nie spełnił moich oczekiwań to byłby jednorazowy wydatek :)

  • Wiadomo im bardziej niedostępne kosmetyki albo ze względu na cenę, albo inną trudność w zakupie kuszą najbardziej. Chętnie używałabym takich kremów, gdybym nie miała oporów z wydaniem takich kwot na nie.
    A Ty na który skusiłabyś się najszybciej?

  • Ag

    Jeszcze troche, a tyle bedziemy płacić za zwykłą słodką wodę..:(

  • Alma

    Zgadzam się z tym, że wiele czynników, często absolutnie nie wpływających na jakość specyfiku, dyktuje cenę. Zgadzam się też, że niektóre są kosmiczne. ;) Ale z drugiej strony, zakładając, że będzie mnie (ciekawe kiedy? :P ) stać na taki zakup, nie miałabym oporów żeby takowego dokonać. ;) Jak to moja babcia mówi-nigdy nie żałuj na siebie samą. A babci trzeba słuchać, prawda? ;)

  • Hmmm, ciekawy temat. Oczywiście chyba nikt do końca nie wierzy w cudowne działanie tych kosmetyków nawet najdroższych. Na starość i jej objawy nie ma mocnych. Czasu się nie oszuka ale można go nieco spowolnić ;)
    Ja ufam selektywnym kosmetykom głównie ze względu na to, że pieniądze idą tam nie tylko na marketing ale jednak w dużym stopniu na zaawansowane technologie, badania, czyste składniki. Tego nie zagwarantuje mi krem za 20 zł z drogerii.

  • Przez lata używałam korektora pod oczy od La Prairie. Niezwykle wydajny – kupuje się go raz na rok, nawilżający, perfekcyjnie ukrywający cienie. Teraz zamieniłam na NYX i drastycznej różnicy nie ma, chociaż nie da się ukryć, że NYX jest o wiele cięższy.

  • viola

    Znam La Mer i La Prairie – bardzo dobre marki, jednak za niektóre kosmetyki ustalają ceny na poziomie tak irracjonalnym, że wręcz niemoralnym. To jednak tylko moje prywatne odczucie. Lubię czuć się zadbana, ale nie odczuwam najmniejszych inklinacji do posiadania i używania tak kosztownych kosmetyków. Zwłaszcza, że w ich cudowne właściwości nie dowierzam – ale zobaczymy, może jeszcze wszystko przede mną i za jakieś 25 lat zmienię zdanie;)

  • Nawet nie sądziłam, że istnieją tak drogie kosmetyki :)

  • Karolina

    Niby apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale moje wydatki na kosmetyki pielęgnacyjne nie zmieniły się od 10 lat a pensja zmieniła się znacząco na plus. Jestem przyzwyczajona do kupowania pielęgnacji selektywnej, ale pozostaję przy granicy ~300 zł. za krem czy serum. I to pod warunkiem, że krem ma bardzo dobry skład. Wiem, że dostaję wtedy więcej, niż w drogerii (kosmetyki drogeryjne rzadko kiedy mają dobre składy), choć i tak jest to przepłacone znacząco, ale mam te 5 min. przyjemności i ładne pudełko. Astronomicznych kwot wyżej opisanych kosmetyków nic nie usprawiedliwia – żaden z nich nie ma na tyle unikatowego składnika, żaden nie daje gwarancji działania. Nie wierzę też, że stosowanie drogich kosmetyków znacząco wpłynie na nasz wygląd. Często oglądam stałe klientki Douglasa czy Sephory, widzę, ile są w stanie wydać jednorazowo na kosmetyki i widzę, jak wygląda ich skóra. Skóra to geny, odżywianie i sport, poza tym można smarować się Niveą przez całe życie i po 50-ce wyglądać o niebo lepiej, niż panie wyrzucające co miesiąc ponad 1000 zł. na krem do twarzy. Zresztą, wystarczy popatrzeć na znane aktorki czy inne celebrytki w zbliżeniu podczas transmisji różnych gal etc. – na zdjęciu je wyfotoszopują i na dzień dobry jest -10 lat, ale kamera jest okrutnie prawdziwa. A nikt nie powie, że nie stać je na parafinę z dodatkami za 4000 zł.

  • Urszula Nabrzeżny

    łoooo jakie ceny :o

  • Onaona

    Ja mam 34 lata a skórę 16 latki. Setki razy słyszałam od obcych ludzi, kobiet pracujących w perfumeriach, od lekarzy, dermatologów itd, że nie spotkali nigdy kogos w tym wieku ze skórą jakości nastolatki i tak mlodymi rysami. Brak najmniejszej zmarszczki, nawet mimicznych kurzych lapek, itp. Na pewno 90% to geny. A pozostałe 10% to świetne odzywianie (przykladam ogromną wagę do tego, zwlaszcza jedzenia ryb, dostarczania duzej ilosci zdrowych tłuszczy). Dbanie o cerę? Nie uzywam podkladu, bo wygladałby absrdalnie jak podklad na twarzy 10 latki. Taka cera broni się sama. Twarz myję żelem Nivea. Na noc smaruję twarz olejem kokosowym lub lnianym (pod oczami). Codziennie uzywam czystego mini reczniczka tylko do wycierania twarzy. Aby nie przenosic bakterii z recznika, którym wycieram np rece… Codziennie masuję skórę uprzednio ją oczyszczając i nakladajac cos tłustego. Spię na jedwabnej poduszce. Uzywam tuszu, cieni do powiek po około 300 zł/sztuka, ale nie stosuję zadnego kremu. CO najwyzej nawilzam olejem kokosowy – idealni się wchłania.

  • all

    Zapraszamy wszystkie kobiety do konkursu na stylizację lat ’90 !

    Weź udział i walcz o świetne nagrody!

    1 miesce: skuter

    Pozostałe nagrody: 5 stylowych rowerów, 10 voucherów do SPA, 10 zestawów rajstop Gabriella.

    Polub nasz fanpage „Gabriella” na facebooku, wejdź do aplikacji i pokaż nam swoje zdjęcie ze stylizacją w stylu lat ’90 !

    Zapraszamy do zabawy !

    Konkurs trwa do 30 kwietnia 2016 roku.

    Więcej informacji na stronie konkursu, znajdziesz go na fanpagu „Gabriella”

  • Julia Czerkawska

    Marża 1000% i cena jaka jest taka jest:) a te same składniki są w normalnych kosmetykach wystarczy sobie poszukać na naturazabazar/pl

    • Ela Ela

      składniki takie same ale stężenie jest większe

  • Ania

    Cena zbyt wysoka… Nie popadajmy w obłęd.
    Od lat stosuję kremy Lancome są też drogie, ale do przeżycia. Krem na dzień 50 ml Lancome to ok. 490 zł czasem są rabaty 20% w Sephorze to daje ok. 380 zł. Kupując cały zestaw (Krem na dzień, krem na noc, tonik i serum wynosi mi około 1300 zł) a kremy są bardzo wydajne na max. 2 miesiące mi starczy przy codziennym użytkowaniu.

    Z La Prarire nigdym bym tyle nie wydała… wolę dać 10x mniej za Lancome niż po to by się chwalić pięknym opakowaniem. Nie oszukujmy się, Lancome też są drogie.

  • PaniDyrektor

    Od 2009r. używałam całego kompletu kosmetyków marki córki La Prairie – Juvena of Switzerland i uważam, że to ona, moją wtedy zamęczoną po „domestosach” dla nastolatek cerę wyleczyła. Marka rok temu wycofała się więc zastąpiłam ja Kanebo i jestem pod ogromnym wrażeniem. Są oczywiście produkty tańsze i b. dobre np. Tołpa czy L’biotica oraz wszystkie dostępne półprodukty kosmetyczne jak np. kwasy czy oleje, ale różnica jest.
    Nawet jeśli skóra nie potrzebuje teraz – ja nie mam zmarszczek – lepiej zapobiegać niż leczyć ;] Mały + sprawy – selektywne kosmetyki wystarczają na dłużej – pewnie dlatego, że nie smarujemy ich po łokcie ;]
    A te najdroższe – wg mnie wszystko zależy od tego: jeśli zarabiamy np. 1mln/mies. taki kosmetyk za 5tys. to niewielki problem, więc pewnie Panie kupują je choćby za ładniejszy flakonik – czemu nie?

  • Polocard

    Nie chce nic mowic ale polecam sprawdzac sklady bo istnieje cos takiego jak chemia kosmetyczna. Sklad chemiczny nie ulega zadnej zmianie natomist mozna zmienic stezenie danego skladniku w danym produkcie. Te kremy za 3000zl nie beda roznily sie chemicznie od zwyklych kremow za 50zl z apteki czy innej drogerii. Tylko kretyn wierzy w cudowne dzialanie zwyklego kremu gdzie placicie za marke a nie za sklad. Bo jeszcze innowacyjnych rzeczy w chemi kosmetycznej nie wymyslili nawet jak dodza wam tam wyciagi z kawioru za kilka tysiecy czy zlota efekt dzialania nie bedzie ani troche lepszyani gorszy od zwyklego kremu za 20zl. No ale glupi tylko na tym traci :)

    • Dziękuję za opinię, ale muszę przyznać, że język rodem z ”Pudelka”, proszę o zachowanie kultury oraz nie obrażanie ludzi, którzy godzą się za zakup kremu za dużą kwotę pieniędzy… może dobrze sobie zdają sprawę z tego co napisałeś i nie są kretynami? Tylko kupują kosmetyk w całości – nie tylko skład aczkolwiek dla mnie jest to sprawa dyskusyjna, kremu za 20zł z pewnością nie można porównywać do wybranych marek selektywnych czy ”profesjonalnych” . Każdy wybiera to co lubi i na co go stać. Pozdrawiam.

  • Polina

    Ja używam kosmetyków z wyższej półki i nikt mi nie powie że one nie dzialaja lub działają jak kosmetyki za np 20 zł. Mam bardzo problematyczne cerę nawet blizny po trądziku mialam już zabiegi laserowe i różne inne które nie przyniosły oczekiwanych efektów potem przerzucilam się na kosmetyki i makeup Luxusowych marek i widzę efekty każdy mówi że mam piękna cerę itd…a więc ja wierzę w dobry kosmetyk z wyższej półki ale nie do przesady oczywiście ,la mer też używam ale nie za 7 tys😨

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media