Estee Lauder – TEST – krem Revitalizing Supreme Global Anti-Aging

Estee Lauder

Revitalizing Supreme Global Anti-Aging Creme

Globalna odnowa”. Krem przeznaczony dla skóry o zmieniających się potrzebach. Innowacyjna formuła IntuiGen oparta na ekstrakcie z czarnego bambusa podtrzymuje aktywność komórek Nrf2 odpowiedzialnych za wygląd i starzenie się skóry. Krem stymuluje naturalne odmładzające funkcje genów.  W rezultacie przy regularnym stosowaniu skóra jest gładsza, bardziej napięta i przejrzysta, widocznie ożywiona i odmłodzona. Więcej informacji tutaj.

Pierwsze wrażenie to nowy design kosmetyku. Dotąd kremy pakowane były w szklane słoiczki, nowe opakowania wykonane są z tworzywa sztucznego. Choć nadal solidne to moim zdaniem tracą swój urok. Złoty kolor i przyciemniane na brąz tworzywo wyglądają niezwykle elegancko i kobieco. Wizualnie krem zdecydowanie zachęca do przetestowania.

Po otwarciu widoczne jest białe wieczko z logiem Estee Lauder.

Krem o jasnej barwie charakteryzuje się wyjątkowo ładnym świeżym zapachem. Trudno mi wymienić konkretne nuty zapachowe, ale jest to  zdecydowanie łagodny i ”miły” dla nosa aromat :-)

Konsystencja (żel-krem) zasługuje na szczególne wyróżnienie. Mimo, że kosmetyk jest naprawdę treściwy to natychmiastowo się wchłania nie pozostawiając żadnego nawet najmniejszego błyszczącego ”filmu”. Dodatkowo ani trochę się nie lepi, jest naprawdę przyjemny w dotyku.

Na pierwsze działanie kremu nie czekałam zbyt długo. Po pierwszym tygodniu stosowania zauważyłam ogólną poprawę stanu skóry. Na pewno stała się gładsza, lekko rozjaśniona i ujednolicona, wyglądała świeżo i promiennie. Nie był to efekt spektakularny, ale widoczny. Stwierdziłam także lepsze napięcie skóry, szczególnie jeśli chodzi o subtelną poprawę ”owalu” twarzy. Po trzech tygodniach stosowania nie widzę dalszych i większych postępów. Myślę, że 3 tygodnie  to zbyt krótki okres czasu aby odczuć realną poprawę, albo powiedzieć coś o ”opóźnianiu” starzenia. Jako 24latka nie mam jeszcze widocznych zmarszczek i większych problemów z cerą. Ale nie mogę odmówić sobie przyjemności z używania Revitalizing Supreme. Przed tym testem skończyłam moją ulubioną pielęgnację z firmy Clinique, Even Better oraz Youth Surge, a nowy RS całkiem dobrze się sprawdza i pomimo, że nie redukuje przebarwień tak jak Even Better to z chęcią zużyję sprezentowany słoiczek.

Co ważne sugeruję wypróbować krem przed zakupem. Nie jestem pewna co jest przyczyną, ale w pierwszym tygodniu stosowania kremu w raz z nowo zakupionym podkładem Bobbi Brown wyskoczyło mi kilka wyprysków. Na szczęście gdy zrezygnowałam z nakładania obu, jeden na drugi cera wróciła do normy.

 

Co sądzicie o kosmetykach pielęgnacyjnych Estee Lauder? Używałyście? Jakie wrażenia?

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media