Makijaż Wiosna 2016 – Chanel, Dior, Smashbox, Lancôme, Givenchy, Sisley Paris, Burberry

W poprzednim wpisie o wiosennych kolekcjach umieściłam zapowiedzi najciekawszych look’ów. Tym razem będzie bardziej konkretnie, ponieważ wiele z nich znalazło się już w mojej kosmetyczce i towarzyszy mi przy tworzeniu codziennych makijaży. Ciekawi opinii i efektów?  Zachęcam do lektury :)

Na początek była kolekcja Chanel L.A. Sunrise, której kolorystyka oddaje ciepłe, wiosenne poranki kalifornijskiego krajobrazu. Z początku podchodziłam do niej z dystansem, chyba nie byłam dostatecznie wybudzona z szarego, zimowego poranka w Polsce by wejść zaraz w zupełnie inny klimat Kalifornii… Nieoczekiwanie ta kolekcja sama spowodowała, że zapragnęłam w swoim makijażu kolorów, cudownie ożywiła twarz i rozświetliła ją, a wraz z nowym podkładem Les Beiges to naprawdę bajka! Osoby nieprzekonane do kolorów gorąco zachęcam do przełamania, spróbujcie chociaż tego look’u w perfumerii, na pewno znajdzie się miła wizażystka, która chętnie Was wymaluje :)

Pełny wpis o makijażu Chanel L.A Sunrise

Dior Glowing Gardens inspirowany ogrodami Christiana Diora w wiosennym rozkwicie, wypełnionym kolorami i światłem promieni słonecznych… Kolekcja od początku wzbudziła mój zachwyt natomiast z czasem pewne role odwróciły się – obecnie najczęściej używam lakierów do paznokci, są łatwe w użyciu – wystarczają góra dwie warstwy do pełnego pokrycia paznokci, a ich nasycona, ale i świetlista barwa wzbudza mój uśmiech na co dzień i przenosi w ciepłe, wiosenne dni. Bardzo lubię również nowy podkład Diorkin Forever, przetestowałam go już na tyle dobrze, że mogę polecić każdemu, kto oczekuje od podkładu zdrowego kolorytu i naturalnego blasku, a przede wszystkim wygładzenia cery – ukrycia porów, co jest wyróżniające na tle konkurencji.

Pełny wpis o makijażu Dior Glowing Gardens

Co prawda marka Smashbox nie proponuje nam total look’u podobnego do Chanel czy Dior, to zawsze proponuje ciekawostki kosmetyczne np. nowa baza pod makijaż w olejku stworzona by perfekcyjnie przygotować cerę do zdjęć. Z doświadczenia wiem, że nawet jeśli nie widzę mankamentów w lustrze lub są minimalnie widoczne to niestety na zdjęciach wychodzą ze zdwojoną siłą. Przygotowanie skóry do zdjęć jest więc szczególnie trudne, ale zapewnia perfekcyjny rezultat.

Nowa baza Photo Finish Primer Oil składa się w 50% z bazy wygładzającej, 50% olejków pielęgnacyjnych, wszystko razem dla efektu idealnej, rozświetlonej i wypielęgnowanej skóry. Z początku nałożyłam kilka kropel, ale zdecydowanie tak jak proponuje producent – dwie krople są optymalne aby nie przesadzić z efektem i nie obciążyć skóry. Natychmiastowo skóra jest bardziej miękka i lepiej przyjmuje nałożone na nią kremowe kosmetyki – podkład, róż w kremie, które idealnie stapiają się z karnacją. Trudno mi ocenić efekt rozświetlenia ponieważ na co dzień używam podkładów i pudrów o podobnym działaniu.

Olejek ma bardzo ładny zapach i szybko wtapia się w skórę, pozostawiając delikatny, rozświetlający i nielepki film. Czy polecam ten kosmetyk? Zdecydowanie polecam osobom o cerze suchej, odwodnionej, zmęczonej, której potrzeba zastrzyku energii i rozświetlenia.

Razem z bazą na półki z kosmetykami Smashbox trafiły dwa tusze do rzęs i baza. Pozwólcie, że zanim je ocenię zamieszczę kilka słów od producenta:

Maskara X-Rated – tusz otula, podkręca, wygładza rzęsy, bez efektu sklejenia, rozmazywania i kruszenia, idealnie rozdziela rzęsy. Rzęsy bez zarzutu nawet na zdjęciu z bliska.

Indecent Exposure – szczotecka Zoom Out zapewnia idealną separację, długie i obfite rzęsy z odpowiednią ilością efektu drama. Mikro końcówka chwyta nawet najmniejsze wewnętrzne rzęsy, a zakrzywione włókna nadają niekończące się wydłużenie.

Photo Finish Lash Primer – baza pod maskarę, która przetrwa cały dzień na rzęsach. Sprawi, że maskara nałożona na nią będzie dłużej trzymała się bez efektu kruszenia. Zapewnia efekt rozdzielenia, zagęszczenia i wydłużenia rzęs pełnych objętości.

Zdecydowanie już od samego początku maskara X-Rated lepiej prezentowała się na moich rzęsach – przede wszystkim na początku dobrze separowała rzęsy, które wyglądały estetycznie. Za każdym razem gdy używałam tej maskary nakładałam bazę Photo Finish Lash Primer. Myślę, że baza pozwala na lepszy poślizg tuszu i efekt gładkich rzęs oraz ich pogrubienie, zagęszczenie. Nie zauważyłam szczególnego efektu wydłużenia – raczej przyczernienia rzęs na całej długości, moje naturalne rzęsy są jaśniejsze na końcach dlatego bez umalowania rzęs nie widać ich pełnej długości. Z czasem zauważyłam, że na szczoteczce tuszu X-Rated zbiera się tusz tworząc grudki, co wymaga jej częstego oczyszczania, w innym przypadku skleja rzęsy. Z kolei maskara Indecent Exposure jest dobra do codziennego, niezbyt efektownego makijażu rzęs ponieważ nie wydłuża ich, niespecjalnie pogrubia, jedynie przyczernia i rozdziela, jest także dobra dla osób, które preferują niewielkie szczoteczki do precyzyjnego makijażu.

Kolekcja Givenchy urzekła mnie dwoma kosmetykami – przede wszystkim puder rozświetlający Le Revelation Originelle. Z początku produkt ten wcale nie przypadł mi do gustu – w czasie testów w perfumerii wypadł dosłownie ‚’blado’’.  Po jego zastosowaniu na dłoni moim oczom nie ukazało się nic szczególnego, jedynie co kusiło to piękna stylistyka. Innego dnia ten sam produkt nałożyła mi na twarz wizażystka w perfumerii, dopiero wtedy doceniłam niesamowite wygładzenie i rozświetlenie, które oferuje ten kosmetyk. Cera po użyciu tego pudru wygląda jak otoczona świetlistym woalem, efekt jest podobny, ale bardziej wyrazisty jak po zastosowaniu pudru w kulkach Guerlain Meteorites.

Wraz z pudrem zdecydowałam się na zakup różu Givenchy Le Prisme w wiosennym odcieniu Rose Lunee – nadaje piękny, świetlisty i świeży odcień różu na policzkach. Teraz na czasie jest powiedzenie ”efekt jak po spacerze na świeżym powietrzu’’ ;) Właśnie takie świeży efekt proponują oba powyższe kosmetyki.

Z kolekcji Lancôme wybrałam dla siebie kilka perełek. Dość odważnie stwierdzam, że jest to najładniejsza wiosenna kolekcja… From Lancôme With Love prezentuje świeżą, dziewczęcą kolekcję w paryskim stylu. Uwagę zwracają pomysłowe cienie w kostkach – My Parisian Pastels zamknięte w uroczej  puszce. Cienie te są wielofunkcyjne – ze względu na różnorodność kolorów wyodrębnionych w osobno zamkniętych kostkach oraz zawartość świetlistego pigmentu możemy je stosować zarówno na powieki, jak i na twarz oraz ciało – wszystko to co chcemy zaakcentować i rozświetlić. Jeśli obawiacie się przesłodzonego efektu lub tandetnego blasku nic takiego się nie wydarzy. Połysk jest elegancki, niebrokatowy, nieprzesadzony, rozświetlenie jest gładkie – jak efekt ”wilgotnej” skóry.

Warto dodać, że kosmetyki w tej kolekcji doskonale się uzupełniają, możliwości tworzenia look’ów jest nieskończenie wiele i nie ma praktycznie ryzyka ”cyrkowego” look’u. Pigment jest kryjący, ale świetlisty, przez co kolory nie są jaskrawe, łatwo się ze sobą łączą nie tworząc nieestetycznych granic. Kolekcja jest wyjątkowo udana. Jedynie co bym zmieniła to konsystencja ołówka do powiek Hypnose Khol, która wymusza naciskanie na powiekę – nie jest to ołówek o szczególnie mazistej konsystencji, ale efekt jest wart starania – posiadam wyjątkowy, matowy błękit, który w magiczny sposób rozświetla i ożywia makijaż.

Do mojej kosmetyczki trafiły również nowości marki Sisley i Burberry. Ta pierwsza proponuje ponadczasowy szyk – w kolekcjach sezonowych pojawiają się nowe odcienie łączone z kosmetykami z regularnej gamy, to bardzo dobry pomysł – marka nie skupia uwagi wyłącznie na kolekcjach limitowanych, dołącza do gamy nowe kolory i umożliwia dotychczasowym zaistnienie w sezonowych look’ach.

Od dłuższego czasu w marce Sisley święcą triumfy kredki do powiek i ust Phyto-Eye Twist i Phyto-Lip Twist, które ujmują wielofunkcyjnością. Więcej o tych kosmetykach napiszę w osobnym poście.

Burberry na wiosnę proponuje kolejny look inspirowany kolekcją modową na sezon wiosna/lato 2016 o nazwie ”Functionregalia’’.

Koncepcja nowego look’u skupia się na tkaninach – aksamicie i koronce, ta druga wyrzeźbiona została w pudrze rozświetlającym. A jeśli o rozświetleniu mowa to stanowi ono sedno kolekcji – rozświetleniem podkreślamy owal twarzy, dekolt, oczy, niezależnie od posiadanej karnacji – odcienie są uniwersalne. Ponad to proponowane jasne złoto jako akcent rozświetlający idealnie kontrastuje z ciemną wiśnią ”black cherry’’. W ten sposób powstają mocne, wiśniowe usta na tle rozświetlonej skóry i oczu. Look bardzo prosty w wykonaniu, stylowy, aczkolwiek z mojej perspektywy nie dla każdego – sama nie wyobrażam sobie noszenia tak ciemnych ust wiosną. Za to puder rozświetlający, złoty cień perfekcyjnie wpisuje się zarówno w tę porę roku, jak i moje preferencje.

Która wiosenna kolekcja wpadła Wam w oko? Może opisać ją szerzej wraz z relacją zdjęciową?


Jakie są Wasze wiosenne nowości? :)

  • Mnie urzekł niesamowicie puder rozświetlający z Givenchy. Dawno już nie widziałam tak cudnego i subtelnego rozświetlenia. Jeśli chodzi o zachwyty podkładowe to jak już wiesz Chanel spisał się na mojej cerze znakomicie, a teraz również na równi z nim mogę śmiało postawić Magic Foundation. Są to dwie wielki miłości tej wiosny :-)
    Postaram się jeszcze spróbować Dior, ponieważ ciekawa jestem tych ulepszeń tak samo jak

    rozmawiałyśmy odnośnie podkładu YSL :-)

    • Aguś, u mnie Magic poszedł w odstawkę ;) Teraz to tylko Chanel i Dior… aczkolwiek nie mogę zapomnieć o Marc Jacobs Remarcable, bo ten najlepiej kryje ze wszystkich :) Teraz do oferty trafił nowy korektor z tej linii. Czy te podkłady YSL są już w sprzedaży?

      • No widzisz a mnie MJ zupełnie podszedł pomimo próbowania kilku kolorów.
        Nowy YSL powinien już być w sprzedaży. Nawet u mnie pozdejmowane są stare testery i czekają na dostawę towaru.

        • Ooo to również muszę sprawdzić ten podkład, może dzisiaj wpadnę do perfumerii :*

  • Anna Smyda-Domańska

    Przepięknie i wiosennie :)
    Bardzo podobają mi się makijaże oczu wykonane cieniami Chanel, dodaja oku niezwykłego błysku i promienności.
    Podobają mi się te cukierkowe cudeńka od Lancome :)
    Pozdrawiam Agatko !!!

    • Aniu, dziękuję, a jak Ty się umalujesz na wiosnę? Lubisz pastele na sobie? Pozdrowienia dla Was :) :*

  • Marta

    Zacznę oczywiście od Chanel :) Jak czytałam początek tego wpisu pomyślałam sobie, że napisałaś dokładnie to, co ja myślę. Mianowicie na początku również byłam sceptyczna co do kolorów w wiosennej kolekcji Chanel, ale po przetestowaniu tych kosmetyków w perfumerii zmieniłam zdanie. Bardzo zaskoczyły mnie cienie Tisse Beverly Hills. I jak to zawsze u Chanel bywa, kolory są szlachetne. Trudno to opisać, ale wiem, że wiesz co mam na myśli :) Są niejednoznaczne, nieoczywiste, jakby czymś złamane. W ogóle bardzo lubię czwórki Chanel, są to moje ulubione cienie do powiek. Na wiosnę planuję kupić Tisse Camelia i zastanawiam się nad Tisse Riviera, czyli błękitami. To wszystko Twoja wina ;) Wyglądasz przepięknie w tych kolorowych, wiosennych makijażach. Podobają mi się też Tisse Venitien, ale zielone cienie plus zielone oczy jakoś mi nie grają.

    Jeżeli chodzi o kolekcję Diora, fajne są lakiery do paznokci i muszę przyznać, że wpadły mi w oko cienie w kredce (Iris) oraz klasyczne cienie, te ze słoneczną żółcią i zielenią. Są naprawdę bardzo ładne. Ciekawi mnie też podkład, ale muszę wybrać pomiędzy nowym podkładem Chanel a tą nowością Diora, więc wybiorę na pewno Chanel ;)

    Baza Smashboxa jest raczej nie dla mnie, ale na wiosnę planuję kupić ich rozświetlacz w takiej grubej kredce w odcieniu szampana. Kredki Sisleya zupełnie nie podobają mi się; opakowanie do mnie nie przemawia tak bardzo, że nie będę ich testować.

    I Givenchy. Fajna jest ta wiosenna kolekcja. Zainteresował mnie puder rozświetlający, oczywiście po Twojej rekomendacji, bo po testach „naręcznych” w perfumerii nie zwróciłam na niego uwagi. Ale na wiosnę chciałabym zacząć od klasyki, czyli meteorytów w kulkach. Zawsze wydawało mi się, że moja skóra nie jest na tyle perfekcyjna, żeby stosować ten puder wykończeniowy. Teraz jestem ze swojej skóry nawet zadowolona, więc chętnie spróbuję.

    Lancome nie przypadło mi do gustu, bo znowu nie podobają mi się opakowania. Wiem, że nie powinnam tak robić, bo z góry skreślam może i dobry kosmetyk, ale nic na to nie poradzę, że kupuję oczami. Natomiast u Ciebie ładnie wygląda ta matowa błękitna kredka.

    Burberry wygląda naprawdę ładnie, ale wydaje mi się, że dla mnie ten puder rozświetlający byłby trochę zbyt złocisty, jakby miał w sobie zbyt dużo żółtych tonów. Chociaż może to tylko takie wrażenie, bo kosmetyk widziałam tylko w Sieci.

    Agatko, czy masz w swoich zbiorach poczwórne palety cieni Givenchy? Przeglądałam ich zdjęcia w Internecie, spodobała mi się kolorystyka, ale czytałam kiepskie opinie. W ogóle tych opinii jest mało.

    Pozdrawiam serdecznie :*

    • Dzięki za wyczerpującą opinię :)

      Oczywiście wiem co masz na myśli… Chanel zaskakuje i pokazuje te ”same” kolory, które już znamy w inny, charakterystyczny dla siebie sposób. Dlatego również lubię tę markę, nie przestaje mnie zaskakiwać, a przy tym nie narusza granicy dobrego smaku.

      Co do podkładów, tak jak byłam pro Chanel, tak teraz najczęściej używam Dior’a, jak widać trend się zmienia ;) Ale to oznacza tylko tyle, że oba podkłady są bardzo fajne. Najlepiej sprawdzić na sobie i zadecydować :)

      Puder Burberry dopiero testuję, dam znać jak będę o nim miała bardziej wyrazistą opinię :) Puder będzie dostępny w dwóch kolorach.

      Używałam cieni Givenchy, paletki Frisson, fajna, ale specyficzna pigmentacja – konsystencja nie jest szczególnie miękka, tylko mocno pudrowa… Z perspektywy czasu trudno mi ocenić, dawno tych cieni nie używałam.

      Dobrego dnia :) :*

      • Marta

        Dziękuję bardzo ? Udanego dnia ?

  • Czysta perfekcja ♥ moje serducho najmocniej bije do Smashboxa ♥ ale Lancome jest tak urocze a te wszystkie tłoczenia aż żal używać ♥

  • Aleksandra

    Mam prośbę, czy mogłabyś opisać trochę dokładniej sposób wykonania oraz produkty (kolor cienia na powiece) których użyłaś przy makijażu z niebieską kredką? Wygląda absolutnie zachwycająco!

  • martyna

    Chętnie kupiłabym paletę Lancome My Parisian Pastels, niestety cena (369 zł) jest nie do przyjęcia, zwłaszcza, że cena w € to tylko 58.50, tyle co np. rozświetlacz Dior Glowin Gardens, który kupiłam za 259 zł. Ciekawe co na to przedstawiciele marki Lancome?

    • Cena jest wysoka, ale można polować na 20% zniżkę w Sephora, wtedy wychodzi różnica ok 40zł w stosunku do ceny w euro.

      • Agata Woźniak

        Ja się właśnie tak na nią skusiłam- sephora online zrobiła niespodziankę -20%, niestety paletka przyszla uszkodzona a teraz trwa never ending story z reklamacją w roli głównej…

  • Agata Woźniak

    A ja z wielką przyjemnością przeczytałabym coś o kolekcji lancome :)
    Sama zdecydowałam się na kosteczki- niestety reklamuję bo przyszły pokruszone :(, ale chętnie zobaczyłabym zbliżenie na pozostałe produkty :)

  • karisek

    Otrzymalam niedawno w sephorze probke podkladu dior forever i bylam zachwycona, jednak probka wystarczyla na dwa uzycia i jako ze jest to podklad dlugotrwaly boje sie ze z czasem wysuszy mi cere tsk jak np slynny double wear. Chcialabym kupic pelnowymiarowe opakowanie ale sie troche boje ze przez codzienne stosowanie zaszkodze skorze. Co myslisz po dluzszym stosowaniu ? :-)

    • Podkład jest fantastyczny, jeden z moich ulubieńców, póki co używałam go najczęściej więc szczerze polecam :) Nie wysuszył mi skóry, ale pamiętaj proszę o pielęgnacji, uważam, że przy odpowiednich kosmetykach nie ma szansy na wysuszenie. Pozdrawiam :)

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media