Mat, którego jeszcze nie znacie. Mój dzień z L’oreal Infallible 24H-Matte

Wszystko zaczęło się niewinnie… od zagadkowego maila, w którym zostałam zaproszona na spotkanie z Mattem. Jak się okazało Matt był tylko pretekstem do poznania nowego podkładu matującego, a w spotkanie były uwikłane także moje koleżanki…  

W piątek 20 marca spotkałam się z  dziewczynami Karoliną Baszak i Agnesą Adamczak (Podszewka) na pogaduchy, wiecie kawa, czekoladki i omawianie babskich spraw, a w praktyce naszym rozmowom przysłuchiwała się ekipa filmowa. W sumie nic dziwnego, nie tylko my zainteresowane byłyśmy tajemniczym newsem od Agnesy ;)

Nasze spotkanie możecie zobaczyć w najnowszej akcji marki L’Oreal Paris dla podkładu Infallible 24H-Matte.

Nagranie filmu odbyło się w Warszawie, w kawiarni o nietuzinkowej nazwie ”Pies czy suka’’. To miejsce udekorowane w artystycznym duchu stanowiło tło dla naszego wspólnego projektu. Ale od początku… Mój dzień z Mattem był długi i odkrywczy.  

Na spotkanie zabrałam ze sobą spory bagaż w postaci ubrań i butów, ponieważ do końca nie wiedziałam jak ubiorą się pozostałe dziewczyny i jak wkomponujemy się razem w sceny. Kolejna sprawa to odpowiednie oświetlenie planu oraz naszych twarzy, na które miały wpływ nie tylko kolory ubrań, ale także fryzury! Zarówno strój, jak i fryzurę zmieniałam dwa razy. Pierwotnie uczesała mnie Ania Bryl, stylistka z salonu Konrad Kłos Hair Emergency.

Następne wersje to już efekt pracy wizażysty z ramienia marki L’Oreal Paris. Makijaż wykonałam sama, został on tylko poprawiony na planie. Wszystkie trzy zostałyśmy wyposażone w mikrofony, po czym przystąpiłyśmy do pracy… A naszym głównym zadaniem było plotkowanie, popijanie kawki i jedzenie czekoladek ;) Oczywiście nasze rozmowy koncentrowały się na Macie, o którym opowiada nam Agnesa. Podczas rozmowy okazuje się, że Matt to nie przystojniak przechodzący obok nas w kawiarni, a nowo poznany przez Agnesę podkład. Tę scenę zapamiętam chyba do końca życia, ponieważ moim zadaniem było zagranie bardzo zaskoczonej w dość przerysowany sposób. Całe szczęście, że nie musiałam udawać, przecież cyt. ”znam Matta, uwielbiam go!’’ ;)

No dobrze, dość już tych emocji wywołanych naszym wyjątkowym bohaterem. Na planie panowała świetna atmosfera, pomimo, że nagrywaliśmy nieprzerwanie przez 5 godzin – bawiłam się świetnie, a Matt na buzi ciągle trwał w doborowym towarzystwie pudru True Match, którym od czasu do czasu raczono naszą strefę T ;)

Już wiecie jak poznałam Matta, ale jak jest między nami prywatnie?

Prywatnie mogłam się mu bliżej przyjrzeć i przetestować z używanymi na co dzień kosmetykami, w różnych sytuacjach. Choć pogoda nie obfituje w upały i trudno stwierdzić jak Matt zachowa się w takich warunkach to na ten moment uważam, że jest to najtrwalszy podkład, którego używałam. Ta trwałość przejawia się w efekcie nieskazitelnej cery przez cały dzień – bez efektu ścierania czy zmiany koloru podkładu. Matt idealnie maskuje wszystkie niedoskonałości przez cały dzień, zapewniając pudrowy, nieco rozmyty efekt na cerze. Pomimo, że wykończenie podkładu jest matowe, jego pigment sprawia, że wyglądam naturalnie i świeżo. Matt również zapewnia lekkość bytu… tzn. jest niezwykle lekki i nie ma wrażenia obciążenia cery, jak po użyciu wielu innych kryjących czy matujących podkładów.  

Z Mattem również eksperymentuję. Mieszam z innymi podkładami albo ciemniejszym kolorem modeluję twarz – Matt zapewnia wygładzony, matowy koloryt, a co za tym idzie – można również bawić się nim w taki sposób. Posiadam cztery kolory tego podkładu, trzy z nich są dość jasne i odpowiadają potrzebom mojej karnacji zarówno przed, jak i po użyciu delikatnego samoopalacza, czwarty wpadający z złoty brąz jest zdecydowanie dedykowany dla cieplejszej karnacji.

A jak Matt wypada na tle innych chłopaków tzn. podkładów? ;) Porównam go z fluidem Pharmaceris, który dotąd służył mi, kiedy potrzebowałam długotrwałego krycia np. w czasie wyjazdu połączonego z eventem, kiedy musiałam cały dzień wyglądać nieskazitelnie. Co prawda Pharmaceris ukrywał wszelkie niedoskonałości i był trwały, jednak do Matta mu daleko… Pharmaceris jest zdecydowanie bardziej treściwy i cera po kilku godzinach zaczyna intensywnie się przetłuszczać – w warunkach pracującej klimatyzacji, ciepła, odczuwalne jest wrażenie obciążenia cery. Matt w zetknięciu z tym kosmetykiem bezapelacyjnie wygrywa, rozwiązując wszelkie problemy, oferując profity z działania lekkiego, długotrwałego, kryjącego i matującego fluidu. 

Co do efektu zmatowienia – utrzymuje się długo, ale nie wytrzymuje aż 24 godziny. Matowy wygląd cery utrzymuje się przez kilka godzin, po czym w strefie T cera nabiera subtelnego blasku. Tego efektu nie mogę porównać ze standardowym błyszczeniem skóry w tej strefie, jest on zdecydowanie delikatniejszy.

Opakowanie w formie tubki o precyzyjnym aplikatorze stanowi kolejny walor. Produkt się nie marnuje, wyciskam tylko tyle ile potrzebuję, a przy okazji tubka jest poręczniejsza i lżejsza w transporcie niż szklane opakowanie.

Podsumowując…

Mocne strony Matta: 

  • wyjątkowo lekki,
  • wysokie krycie i maskowanie porów,
  • efekt gładkiej cery bez użycia pudru,
  • trwałość przez cały dzień – nie ściera się, nie spływa, nie zmienia koloru,
  • natychmiastowy efekt zdrowej, promiennej cery bez efektu błysku,
  • poręczna, lekka tubka z precyzyjnym aplikatorem

 

Słabe strony Matta:

  • nie matowi cery przez 24 godziny,
  • przyzwyczajona do luksusowych podkładów w szkle z początku nie byłam szczególnie zachwycona wyglądem prostej tubki, ale z kolei to opakowanie znacznie odciąża torebkę, podróżną kosmetyczkę, jest także praktyczniejsze dla wizażystów,
  • należy zadbać o dobre nawilżenie cery przed nałożeniem podkładu, który może podkreślać te najbardziej suche miejsca. Matt bardzo szybko wtapia się w cerę i zasycha, kiedy wydaje mi się, że już go nie ma zapominam czasem o roztarciu granicy na linii uszu – chociaż zauważyłam ten efekt dopiero na zdjęciach

Co istotne, Matta powinny używać osoby o cerze mieszanej, tłustej. Nie polecam go dla osób z cerą suchą – tutaj lepiej sprawdzi się podkład nawilżający z użyciem pudru wykończeniowego. Nie polecam go także do codziennego stosowania przy cerze trądzikowej, z widocznymi ogniskami zapalnymi. Choć podkład posiada doskonale właściwości ujednolicające koloryt i kryjące to według mnie najważniejsze jest nie szczelne zakrycie skóry lecz jej wcześniejsze wyleczenie… choć faktycznie poprzez swoje wizualne rezultaty Matt może być niezwykle kuszący ;)

Jak widzicie, trudno mi znaleźć jakieś wady Matta. Ten Pan zauroczył mnie efektem jaki oferuje i widać, że jest to produkt przemyślany, zapełniający niszę podkładów o długotrwałym efekcie krycia i zmatowienia, ponieważ zazwyczaj podkłady łączące te cechy są ciężkie, wówczas skóra szybko reaguje nadprodukcją sebum i przetłuszczaniem.

Taki był mój dzień z Mattem, jeśli macie ochotę spędzić z nim trochę czasu zapraszam do zabawy! Codziennie do wygrania 24 wyjątkowe nagrody – matt-owe pocałunki w postaci najnowszych, matowych szminek Color Riche od L’Oreal Paris :) 

Konkurs 24H z MATTem

Czekam również na Wasze opinie na temat nowego podkładu, a także samego wydarzenia :)

Czy używacie podkładów L’oreal? Co sądzicie o tej nowości?

 

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media