Najlepsze bronzery i samoopalacze. Jak nakładać kosmetyki brązujące?

Kto z Was myśli już o wakacjach? Pięknie opalonej skórze i nienagannej sylwetce? Jak sprawić by ta „sztuczna” opalenizna wyglądała naturalnie i nie przysporzyła nam kłopotów? Oto kilka wskazówek i sprawdzone kosmetyki brązujące.

 

źródło zdjęcia: Pinterest.com

Kiedy zaczyna robić się ciepło, ubieramy się lżej odsłaniając więcej ciała. Zdecydowana większość Polek marzy o perfekcyjnej i złocistej opaleniźnie. Przed sezonem chodzimy do solarium lub wybieramy zdrowszą alternatywę – samoopalacz, sama jestem zwolenniczką tego sposobu na piękną, brązową skórę. Nie jestem fanką długich kąpieli słonecznych na plaży, dlatego samoopalacz jest dla mnie doskonałą alternatywą. Już kilka lat temu odkryłam swój ulubiony produkt i pomimo, że testuję wiele nowości pozostaję mu wierna. Od kilku tygodni używam też regularnie pudru brązującego, którym delikatnie modeluję twarz i na koniec omiatam te części twarzy, które naturalnie opala słońce.

1. Jak nakładać bronzer?

Bronzer najlepiej nakładać za pomocą grubego pędzla typu kabuki. Zaczynając od zewnątrz twarzy do wewnątrz, od skroni poprzez kości policzkowe, żuchwę, szyję, kończąc na delikatnym przypudrowaniu noska i brody,  na samym końcu subtelne roztarcie omiatając pędzlem całą twarz (bez dodatkowej aplikacji pudru).

2. Jak dobrać odpowiedni odcień bronzera?

Zauważyłam, że wiele Pań unika ciepłych odcieni brązu, sama swego czasu miałam na tym punkcie bzika, chcąc za wszelką cenę uniknąć jakichkolwiek pomarańczowych tonów. Okazuje się jednak, że kobietom o jasnej karnacji zazwyczaj odpowiadają beżowe lub złote, ciepłe odcienie brązu, natomiast te chłodniejsze lepiej pasują do karnacji śniadych i brunetek. Bronzer nie powinien też być zbyt ciemny, wystarczy, że przyciemnimy skórę o 1-2 tony.

3. Czy każdy bronzer jest dobry?

Dobry bronzer to taki, którego konsystencja umożliwia łatwe rozprowadzenie bez efektu plam. Kolor dopasowuje się do karnacji, tworząc ciepłą półtransparentną woalkę koloru na skórze. Bronzer stosowany na całą twarz powinien być matowy lub ewentualnie satynowy (dla cery bez niedoskonałości). Bronzery, które zawierają drobinki powinnyśmy używać na wybrane partie twarzy np. do podkreślenia kości policzkowych.

Dobrą alternatywą dla pudru brązującego są lekkie żele lub olejki samoopalające. W czasie upałów niekiedy zdarza się, że puder potrafi się ”zważyć” pozostawiając nieestetyczne smugi, w przypadku kosmetyków samoopalającego nigdy się to nie wydarzy.

źródło zdjęcia: Pinterest.com

4. Jaki samoopalacz wybrać?

W ofercie marek kosmetycznych dostępne są wszystkie możliwe konsystencje – zaczynając od klasycznego kremu po lekki żel, mus, piankę, spray, a nawet olejek. Dla mnie aspektem decydującym o wyborze konsystencji nie jest przyjemność aplikacji, ale efekt końcowy. Zdecydowanie najgorzej wypadały w moich testach balsamy do stopniowego nadawania koloru skórze – opalenizna była nietrwała i szybko tworzyły się plamy, nawet regularna aplikacja nie zapewniała równomiernego efektu. Najlepszym wyborem okazał się samoopalacz w olejku, który zapewnił mi równomierną i brązową opaleniznę.

5. Jak nakładać samoopalacz?

Najlepiej dzień przed aplikacją samoopalacza wykonać peeling całego ciała. Samoopalacz nakładam w niewielkiej ilości kilku kropel na daną partię ciała i powtarzam tą czynność co dwa-trzy dni. Zdarzyło mi się, że chcąc zintensyfikować efekt używałam samoopalacza w kroplach codziennie. Efekt to piękna, brązowa opalenizna. Niestety każdy z samoopalaczy ma tę cechę, że w jakimś stopniu brudzi bieliznę, a także – w mniejszym lub większym stopniu – zawiera charakterystyczny dla samoopalacza zapach.

źródło zdjęcia: Pinterest.com

6. Sprawdzone kosmetyki brązujące. Pudry i samoopalacze

Kosmetyków brązujących i samoopalaczy przetestowałam już całkiem sporo. Wiele z nich obiecywało świetne rezultaty, tymczasem balsamy brązujące zazwyczaj sprawdzały się na chwilę – przyjemne w użyciu, nawilżające skórę i zapewniają delikatny stopień opalenizny, w dłuższym okresie czasu sprawdzają się tylko przy regularnej, codziennej aplikacji, a i tak czar pryska jak kolor zaczyna schodzić ze skóry. Podobnie jest z samoopalaczami, tylko te zapewniają mocniejszy efekt już od pierwszej aplikacji, gorzej gdy na czas nie rozsmarujemy kosmetyku i na skórze powstaje nieestetyczna plama, niestety plama taka schodzi dopiero po paru dniach.

Na rynku kosmetycznym odnalazłam tylko jeden kosmetyk samoopalający, który nigdy mnie nie zawiódł, odkryłam go kilka lat temu i pomimo, że testuję wiele kosmetyków zawsze do niego wracam. Są to krople samoopalające Magic Drops marki Collistar. Krople mają konsystencję olejku, który świetnie rozsmarowuje się na skórze, nie tworzy plam ani zacieków. Używam kropli zarówno do twarzy i ciała, zużyłam już ok. 5 opakowań. Co prawda kosmetyki te nie są całkowicie pozbawione nieprzyjemnego zapachu to nie jest on tak bardzo drażniący. Zarówno krople do twarzy, jak i ciała gwarantują efekt brązowej – nie żółtej ani pomarańczowej opalenizny. Z początku jest ona delikatna i efekt potęguje się w miarę każdej kolejnych aplikacji. Cena kropli to 119zł/30ml (do twarzy) i 155zł/125ml (do ciała).

Do twarzy polecam również nowy brązujący primer Diora Diorskin Nude Tan Prime & Bronze, testowałam go regularnie przez tydzień, nakładając produkt pod podkład. Już od pierwszego użycia cera była ciemniejsza, z każdym kolejnym dniem uzyskiwała naturalnie opalony wygląd. Produkt można zastosować zarówno jako bazę pod makijaż, jak i samoopalacz. Zdecydowanie polecam ten kosmetyk – jest lekki, dobry nawet pod makijaż i zapewnia szybki, naturalnie wyglądający efekt.

Puder brązujący Dior to także jeden z moich ulubieńców. Seria Diorskin Nude Tan oferuje kilka matowych odcieni bronzerów. Mój o numerze 002 idealnie odpowiada potrzebom jasnej karnacji. Jest to delikatnie złoty brąz, ale nie żółty. Jak na razie z tym pudrem mogą rywalizować tylko dwa inne z marki Yves Saint Laurent Terre Saharienne i Estee Lauder Bronze Goddess. Ten drugi zdecydowanie warto sprawdzić na własnej skórze. Piękne, bursztynowe opakowanie kryje sporych rozmiarów satynowy bronzer. Mój odcień to medium, posiadający delikatne ”czerwone’’ tony, uwielbiam go do modelowania twarzy, aczkolwiek uważam, że to właśnie złociste odcienie brązu pasują do mnie najlepiej.

Michael Kors niedawno wprowadził do Polski kilka produktów do makijażu, a wśród nich znalazł się puder brązujący. Moim zdaniem kosmetyk najlepiej wygląda na wybranych partiach twarzy i ciała, zawiera rozświetlające drobinki, które ładnie połyskują w świetle słońca. Duża, złota kasetka wygląda luksusowo i naprawdę cieszy oko. Martwi mnie tylko brak ochronnego pokrowca, absolutnie odradzam noszenie tego kosmetyku w torebce.

Podsumowując, jeżeli poszukujecie idealnego pudru brązującego polecam te z oferty Dior, Yves Saint Laurent i Estee Lauder.

Jeżeli posiadasz własny sposób na piękną opaleniznę daj znać. Jakich produktów brązujących używasz? :)

  • Marta Liber

    Kocham lato, słońce i opaleniznę. Opalam się łatwo i w szybkim tempie jestem dość mocno czekoladowa ;-) Brązery lubię, najbardziej Dior i Chanel. ale chętnie poczytam jakie masz propozycje w tym zakresie.

    • Zazdraszczam takiego łapania słońca przez skórę :) Ja opalam się trudniej, a nie lubię leżeć na słońcu, zdaję sobie również sprawę, że promienie słoneczne mają swoje zalety i wady… stosując filtry jest więc jeszcze trudniej ;))

      • Małgorzata

        a mozesz zdradzic nazwę tego samoopalacza w olejku?:)
        Pozdrawiam

      • Marta Liber

        Od dzieciństwa mam taką łatwość, zero problemów i zaczerwienień. Po prostu nagle robię się brązowa ;-) O wadach promieni słonecznych oczywiście pamiętam, to nie jest tez tak, że leżę plackiem na plaży od rana do wieczora- tylko w określonych godzinach. Ale jest to dla mnie pozytywny odpoczynek i ładowanie akumulatorów :-)

        • Graża P

          Zazdroszczę ;-) Ja najpierw jestem zaczerwieniona, brązowieję w trzecim, czwartym kontakcie słońca ze skórą.

          • Marta Liber

            Ale brązowiejesz :-) Znam osoby, których opalenizna ciągle jest czerwonawa, albo takie, które w ogóle nie mogą wychodzić na słońce no a takich jest coraz więcej.

  • agniecha4791 .

    Zawsze miałam problem z doborem brązera (dopóki nie znalazłam swojego ideału). Większość tego typu kosmetyków po porostu utleniała się na mojej biednej buźce do koloru soczystej pomarańczy :-( Uwielbiam lato i zdrową ładną opaleniznę :-)

    • Co to za bronzer ideał? :)

      • agniecha4791 .

        Lancome Star Bronzer Intense. Bardzo polecam :-) Idealny herbatnikowy kolor, nie oksyduje na mieszanej/tłustej cerze i nie ma żadnych pomarańczowych pod-tonów.

        • Graża P

          Również go używam i bardzo sobie chwalę :-)

          • agniecha4791 .

            Cieszę się :-) Ja miałam wcześniej z Chanel i z Maca, ale dopiero z tego jestem bardzo zadowolona.

  • Agnieszka Kp

    Bardzo dobry samoopalacz to ten w sprayu z Sephory, tańszy, rownie dobry to z Lirene taki niby w musie, chociaż jest w piance – oba dają fajny kolor opalenizny już po 1 pierwszym użyciu, nie tworzą smug, i można nawet zrezygnować z wcześniej wykonanego peelingu. Najgorsze dziadostwo jakie ostatnio użyłam to ten z Avonu z piance, mega barwi, a skóra po 3 dniach irytująco swędzi i strasznie wysusza! Samoopalacz ten był bardzo zachwalany na pewnym obsesyjnym blogu,i mam zupełnie odmienne zdanie na jego temat.
    Co do bronzerów, faktycznie większość nadaje efekt „ceglasty”, pomimo, że ręce i reszta ciała opalają się na złoty brąz, dlatego dobrym patentem jest poszukać wsród najciemniejszych odcieni pudrów, np z Clinique Almond nr 6, ewentualnie Mac Studio FIX (uwaga, może zapychać) NC43 – kolor idealny, jęsli ktoś użyje 3 krotnie samoopalacza, lub wróci z tropikalnych wakacji :) Dobry kolor opalonego brązu znaleźć można na półce Kanebo Sensai Total finish odcien 204.5. Z tańszej półki polecam Max Factor Miracle Touch odcienie 75 golden oraz 80 bronze ( aczkolwiek na upały to tak średnio się nadają), a z mineralnych puderków Bare Minerals Golden TAN W30.

  • Joa G

    Raczej stronię od samoopalaczy do ciała, bo obawiam się właśnie plam. Ale, że słabo się opalam, to przydałoby się ciut przyciemnić. Przedtem robię peeling. Co zabawne, jak wszyscy są już opaleni, to ja wciąż biała. Do twarzy też mi ciężko coś dobrego znaleźć, a po 2 mam ją ciemniejszą (+przebarwienia). Mam Aurorę Diora, którą uwielbiam.

    • Joa, polecam Ci kosmetyki, które wypisałam we wpisie, są naprawdę dobre. Samoopalacze jak na razie tylko Collistar i primer Diora.

  • Pani Noemi

    Czekam już z niecierpliwością na kontynuację tego wpisu…w kwestii samopalaczy jestem niedoświadczona i chętnie poznam Twoje typy :)

  • Ja opalam się bardzo szybko i od razu na brąz. Na twarzy już widzę pierwszą opaleniznę mimo, że słońce mamy dopiero chwilę. Tak samo całe ciało, niewiele czasu mi trzeba. Kiedyś jednak lubiłam maksymalnie czekoladowy kolor, problem tylko jak skóra zaczynała schodzić co wyglądało koszmarnie… Na szczęście opamiętałam się, lepiej późno niż wcale ;) teraz już wiem do jakiego poziomu opalanie jest dla mnie bezpieczne i już nie ryzykuję.
    Samoopalaczy nie znam zupełnie. Pamiętam je jeszcze z zamierzchłych czasów gdy zaczynałam zabawę z kosmetykami i wieczne smugi z nimi związane. Jeśli chodzi o bronzery (qrcze, czy pisownia jest przez „ą” od brązu czy „on”??? Ja zawsze pisałam „on” i czytam w google, że obie wersje funkcjonują) na twarz niedawno sprawiłam sobie Teint Soleil i jestem bardzo zadowolona. Co prawda po pierwszym użyciu wpadłam w popłoch jak zobaczyłam kolor na twarzy, ale już wiem, że po chwili idealnie stapia się ze skórą ;)

    • Zarówno bronzer, jak i brązer to poprawna pisownia, też zawsze się nad tym zastanawiam. We wpisie użyłam tej pierwszej gdyż widzę, że w internecie jest bardziej popularna :) Choć dla mnie bardziej po polsku jest ”brązer”, podobnie jak puder ”brązujący”.

      Co do opalenizny, widziałam i potwierdzam, że jesteś już ładnie zarumieniona ;) Ale gdyby tak nie było poleciłabym Ci primer Diora do twarzy, myślę, że ten kosmetyk i ta marka trafiłyby w Twój gust :)

      • Faktycznie, puder napisałabym „brązujący”, a już bronzer pasuje mi jako „bronzer” :))

        Oj Dior, z pewnością przypadłby mi do gustu :))

  • Graża P

    Kiedyś używałam samoopalacza głównie na nogi, jednak od wielu lat już go nie stosuję. Po pierwsze nie byłam zadowolona z efektów a po drugie znalazłam lepszy sposób na naturalne opalanie uprawiając aktywny styl życia z dala od ludzkich skupisk. W tej chwili moją skórę liznęło już lekko słońce i myślę, że właśnie naturalnie jest najlepiej, jeśli oczywiście można zażywać słonecznych kąpieli.
    Pudrów brązujących używam i mam kilka ulubionych, w tym Dior, Lancome i Estee Lauder.

  • viola

    samoopalaczy nie lubię, pudrów brązujących jak dotąd nie używałam – jako blada twarz nawet liźnięta słońcem, nie miałam przekonania do ich właściwego efektu; wydają mi się zbyt ciemne – jeśli jednak kiedykolwiek się zdecyduję – skorzystam z Twoich rad :)

    • Violu, dobry puder brązujący nie zabarwi Ci twarzy na brąz, tylko stworzy taką ”woalkę” koloru, to wygląda bardzo naturalnie :) Choć jeśli użyje się niewłaściwego produktu rzeczywiście konsekwencje mogą być znaczne… pamiętam moje nastoletnie czasy i eksperymenty z ziemią egipską, to była masakra ;)

      • viola

        domyślam się ;) mam w domu EL Agatko – ten najjaśniejszy odcień, ale on wydaje się być tak ciemny w stosunku do pudrów rozświetlających, które stosuję na co dzień, że obawiam się go użyć ;)
        może odważę się późnym latem, kiedy już dopadnie mnie więcej promieni słonecznych :)

  • Cudna kolekcja bronzerów :) Nie używam samoopalaczy, bo nie potrzebuję, jedynie bronzera na twarz. Mnie słońce szybko łapie, więc nie mogę narzekać ;) Np latem baza bronzująca Chanel jest już u mnie nie widoczna, więc używam Geele Topaz i Accent Chanel ;)

  • Anna Smyda-Domańska

    znalezione w sieci:)
    ps. ciekawe jak się sprawdza?

  • Urszula Nabrzeżny

    niesteyty u mnie samoopalacz by nie wypalil z moimi plamkami. ale na szczescia slonca nie musze unikac :)

  • lele

    Zastanawiam się skąd taka wysoka cena kropli collistara, te do ciała lub twarzy kosztują maksymalnie 25€, mam zamiar je wypróbować tylko nie wiem czy nadają się do jasnej karnacji.

  • Natalia Raszkiewicz

    Fajnie, że wpadłam na ten post, zwłaszcza, że wiosna tuż tuż ;) do twarzy stosuje na co dzień Dior Nude Tan 003 i gorąco polecam, dla fanek konturowania twarzy – ideał. Pozdrawiam!

  • Gonia

    Ja stosuję samoopalacz w piance st.moriz i ich rękawicę do nakładania, zero smug i brudnych rąk. A efekt naprawdę wygląda naturalnie.

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media