Nowe perfumy Les Exclusifs de Chanel 1957

W butiku Chanel Beauty w Warszawie właśnie pojawił się nowy zapach z linii Les Exclusifs de Chanel. Nowy 1957 nawiązuje do wielkiego sukcesu, który osiągnęła Mademoiselle Chanel w Stanach Zjednoczonych.

Zdjęcie: materiały prasowe Chanel

Czy to rok? Czy to adres? A może kombinacja dwóch liczb? 1957 jest wszystkim tym co łączy Chanel ze Stanami Zjednoczonymi. Kontynent zakochany w Gabrielle Chanel, zauroczony jej kreacjami (od czasu debiutu w 1912r.) i osobowością – wolną i niezależną kobietą, która zapracowała na swój sukces.

Fascynacja ta była wzajemna: Mademoiselle Chanel z Ameryką łączyła przeszłość jej rodziny, kiedy to jej ojciec wyruszył w podróż do Nowego Świata. Ona również miała marzenie… by osiągnąć tam sławę, co stało się w końcu rzeczywistością. Powiedziała wtedy: Podziwiam i kocham Amerykę, tam właśnie zarobiłam swoją fortunę. W 1957 roku została okrzyknięta najbardziej wpływową projektantką.

Stroje i dodatki zaprojektowane przez Gabrielle szybko trafiły na strony wszystkich najważniejszych magazynów modowych. Amerykanie również zakochali się w perfumach Chanel N°5. W 1924 roku Gabrielle powiedziała: Amerykanie kupują wszystko co luksusowe, a największym luksusem jest zapach. W 1928 roku w domu towarowym Jay-Thorpe hostessa Chanel świadczyła usługi zarówno dotyczące pielęgnacji skóry, jak również doboru zapachu. Chanel N°5 był pierwszym luksusowym zapachem gdzie zastosowano aldehydy. Z uwagi na swoją wyjątkową i bogatą kompozycję – także rewolucyjnym.

Z biegiem lat Gabrielle odnosiła kolejne sukcesy na rynku amerykańskim, czym odcisnęła trwały ślad w historii mody. Coco była wszędzie – od New York Timesa, po New York Herald Tribune, The New Yorker, Vogue czy Harper’s Bazaar. Jej nietuzinkowy życiorys i styl bycia wzbudzał zainteresowanie, a ubiór zachwycał… Słynne perłowe naszyjniki i inne elementy ubioru Chanel były szczegółowo opisywane na łamach prasy. Coco Chanel była synonimem francuskiej elegancji, którą należy stosować za wszelką cenę.

Zdjęcie: google

W 1931 roku została nominowana do nagrody Hall of Fame na łamach Vanity Fair. Powodem nominacji było jej innowacyjne podejście do krawiectwa oraz próba wprowadzenia szyku do Hollywood.

Światowe targi w Nowym Jorku tylko potwierdziły wyjątkowy styl Chanel, który był najbardziej podziwiany pośród 44 milionów gości.

W 1957 roku Coco Chanel dokonała wielkiego powrotu. Ameryka wciąż zachwycała się Mademoiselle, określając ją wizjonerem mody czy też rewolucjonistką. W 1952 roku Marilyn Monroe zapewniła zapachowi Chanel N°5  nieśmiertelność oświadczając, że wchodzi do łóżka ubrana tylko w kilka kropel tego zapachu.

Zdjęcie: google

I tak w 1957 roku Stanley Marcus zorganizował pierwsze wydarzenie Neiman Marcus Fortnight by uczcić rocznicę powstania swojego domu towarowego. Do Dallas zjechało 300 projektantów mody, ale tylko jeden został powitany jak gwiazda. Gabrielle Chanel weszła do jedynego białego Rolls Royce podczas pochodu, a zaraz potem na podium otrzymała nagrodę za wybitną służbę w dziedzinie mody, co stawiało ją w roli najbardziej wpływowej projektantki XX wieku. Obok niej stanęła Suzy Parker, modelka, która w 1959 roku wystąpiła w reklamie perfum N°5 w kampanii Richarda Avedona. W kolejnych latach w kampaniach pojawiły się dwie amerykańskie aktorki – Candice Bergen i Ali McGraw.

Zdjęcie: google

To nie koniec romansu Gabrielle z Ameryką. W 1959 roku nowojorskie Muzeum Sztuki Nowoczesnej zaprezentowało opakowanie butelki perfum jako przykład minimalistycznej elegancji, którą póżniej reinterpretował Andy Warhol.

W 1969 roku teatr muzyczny na Broadwayu złożył hołd Gabrielle, wykonując 300 przedstawień z udziałem Katharine Hepburn w roli projektantki.

Wyjątkowa, odważna, buntowniczka, której nic nie stanie na drodze. Niezależna, pracowita kobieta wiedziona wrodzonym pragnieniem sukcesu, stała się adoptowaną córką Ameryki. Córka, której kraj złożył hołd 10 stycznia 1971 roku: New York Times poświęcił jej trzy kolumny na pierwszej stronie.

Nowy zapach Les Exclusifs de Chanel – 1957

Wraz z ponownym otwarciem nowojorskiego butiku przy 57 ulicy marka Chanel celebruje nową wodę perfumowaną 1957 w kolekcji Les Exclusifs De Chanel.

Zdjęcie: materiały prasowe Chanel

1957 to rok triumfu Gabrielle Chanel w Ameryce, a także dzień jej urodzin (19) i numer ulicy największego butiku Chanel w Stanach Zjednoczonych (57). Kreacja, która buduje olfaktoryczny most pomiędzy Francją, a Ameryką, połączony kultowym stylem. Styl Chanel to połączenie trzech składników: dziewczęcy urok, komfort i spora ilość pereł.

Ten nowoczesny, awangardowy styl, dał kobietom swobodę poruszania się. Odwiecznie młody i nowoczesny urok, który zerwał z ówczesnymi kodami i zmienił pojęcie szyku.

Trzecia kreacja Les Exclusifs De Chanel skomponowana przez twórcę perfum Oliviera Polge we współpracy z Laboratorium Chanel, ilustruje tajemnicę zwodniczo prostego stylu Chanel. Równowaga kremowej miękkości, otulająca wygoda i dyskretna moc. Zapach, który przyjmuje woń czystej skóry, staje się niepowtarzalny i osobisty dla każdego użytkownika.

Tym razem zdecydowałem się pracować z piżmem, a konkretnie z białymi piżmami. Ich biel kryje w sobie wielką złożoność: są otulające, emitują mniej lub bardziej wyraźne światło i różnią się miękkimi i zmysłowymi efektami. 1957 to zapach skóry, który bardziej niż inne ujawnia się w pełni dzięki unikalnej chemii skóry każdej osoby – Oliver Polge

Zdjęcie: materiały prasowe Chanel

Zapach 1957 zawiera 8 białych piżm i ma strukturę warstwową. Można sobie wyobrazić jedną z ukochanych pereł Gabrielle Chanel, jej delikatne kontury będące niezauważone poprzez zmieniające się odbicia: matowa biel niektórych piżm miesza się z opalizującym blaskiem innych. W tej grze głębokich nut drzewnych, miodowych, pikantnych woni, napotykamy spektrum świetlistych, intensywnych i zmysłowych doznań. Nuty wanilii i miodu wślizgują się w białe piżmo, niektóre z nich łączą się z nutą cedru, inne z różowym pieprzem, kolendrą lub kwiatem pomarańczy.

1957 przywołuje także ideę, która powstała dzięki Chanel i zapachowi numer 5. Zapach ten stał się inspiracją i modelem kolejnych woni używanych w przemyśle kosmetycznym. Stał się odnośnikiem dla określenia ładnego zapachu. 1957 jest zapachem określającym komfort, naturalną elegancję i niezapomnianą dyskrecję.

Jestem całkowicie zgodna co do wielowymiarowości zapachu, świetlistości, otulającego charakteru i elegancji… A także dyskrecji, która wyrażana jest poprzez nienachalny charakter zapachu. Warto podkreślić, że jest to prawdziwa symfonia nut i odczuć, o której efekcie finalnym decyduje zarówno nasza skóra, a także inne wonie znajdujące się wokół. Zdecydowanie nie jest to zapach ciepły, można doszukać się tu tylko drobnych niuansów, które sprawiają, że jest on raczej miękki czy kobiecy, ale nie ciepły czy słodki. Zapach o podobnym wyrazie, który znam to Frederic Malle Iris Poudre.

Czy lubicie wyraziste nuty piżma w perfumach? Jakie zapachy kojarzą Wam się z nienachalną elegancją? Jak wyobrażacie sobie zapach 1957? A może miałyście okazję już go testować?

  • Iconic743

    Dziękuję Agatko za piękna historię Przeczytałam jednym tchem i tyle się dowiedziałam 🤗 Od kiedy mam Deauville pragnę bardzo poznać butikowe zapachy Chanel ale niestety tylko w Amsterdamie są dostępne…Od tego zapachu właśnie zaczęłam doceniać szlachetność i drobne niuanse w perfumach. Piżmo bardzi lubię , zwłaszcza biała choć lubię bardziej gdy jest ciepłe niż zimne. Nie znam się na eleganckich zapachach bo sama wiesz jsk to u mnie jest😉 Do tej pory najbardziej eleganckim dla mnie jest MFK Baccarat Rouge 504 .

    • Cieszę się, że wpis przypadł Ci do gustu :) Przyznam, że obawiałam się iż może być zbyt długi, ale ta ciekawa historia nie mogła być przedstawiona w skróconej formie. Co do butikowej linii jestem przekonana, że któraś z tych woni przypadnie Ci do gustu, sporo z nich jest intensywna, oryginalna i stylowa jak na Chanel przystało. Aczkolwiek nie są to szczególnie słodkie wonie, Baccarat zdecydowanie ma w sobie więcej słodyczy od któregokolwiek zapachu z Chanel Les Exclusifs. Ciekawa jestem zatem jakie byłoby Twoje wrażenie po przetestowaniu i który zapach podbiłby Twoje serce :)

      • Iconic743

        Mam nadzieję że niedlugo poznam tę kolekcję a ciekawią mnie najbardziej Syncomore i Coromandel 🤗

  • Fantastyczny wpis pełen ciekawostek! :) Doskonała robota. Zapachu niestety nie znam, ale wraz z kilkoma innymi, nowszymi z butikowych pachnideł Chanel — bardzo pragnę poznać. Muszę w końcu kiedyś wyruszyć do Warszawy. 1957 brzmi jak zapach, który mógłby mnie oczarować. Lubię taką chłodną, miękką elegancję.

    • Dziękuję :) W takim razie istnieje duża doza prawdopodobieństwa, że 1957 przypadnie Ci do gustu :) Jest to chłodna acz wypełniona drobnymi, świetlistym niuansami kompozycja, co sprawia, że nie jest to zapach zobowiązujący lub taki, któremu możemy przypiąć jednoznaczną etykietę. Spotkałam się z opiniami, co z resztą w pewien sposób podkreśla marka Chanel, że jest to zapach „jak skóra”, tą subtelność w tym aldehydowo-pudrowym tonie tworzą opisywane piżma… zdecydowanie zapach warty poznania :)

      • Klimat brzmi podobnie jak ten z No. 19 Poudre, czujesz w nich jakieś podobieństwa? :)

        • Testowałam ten zapach ‚wieki’ temu, trudno mi sobie przypomnieć w szczegółach ten zapach i porównać…

  • Uwielbiam Chanel i kompozycje zapachowe, chetnie poznam i ze <3

  • Uwielbiam taką lekcję historii odkąd przeczytałam biografię Heleny Rubinstein. A perfumy…. powącham przy okazji jak będę w Warszawie :-)

  • Tej kompozycji nie zdążyłam jeszcze poznać, ale brzmi ciekawie:). Zwłaszcza, ze zapach jest świetlisty, dyskretny – lubię takie perfumy. Wanilia, cedr, piżmo, kwiat pomarańczy – takie nuty mi się podobają.

  • Niestety to chyba pierwszy produkt tej marki, który nie przypadł mi do gustu.

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media