Test podkładów L’Oréal Paris Infallible 24H & 24H Matte

Jakich cech poszukujesz myśląc o podkładzie do twarzy? Trwałość, dobre krycie, uczucie komfortu bez efektu maski, przystępna cena… Takie cechy moim zdaniem posiadają podkłady L’Oréal Paris Infallible.

We współpracy z marką L’Oréal Paris prezentuję porównanie obu formuł infallible: klasyczny Infallible 24H z kwasem hialuronowym oraz matującego Infallible 24H Matte, który już zaskarbił moje względy – nadal uważam, że jest to wyjątkowo skuteczny – długotrwały i matujący podkład.

Zasadnicza różnica pomiędzy podkładami dotyczy przeznaczenia: Infallible 24H dla cery suchej i normalnej, a 24H Matte dla cery tłustej. W recenzji podkładu 24H Matte pisałam, że ten niekoniecznie sprawdzi się na cerze suchej dlatego w gamie Infallible dostępne są dwie formuły, ta druga Infallible 24H zapewnia nie tylko trwałość charakteryzującą gamę Infallible, ale i komfort dla skóry suchej. Sprawdziłam ten podkład i potwierdzam tą właściwość – cera wygląda nieskazitelnie przez wiele godzin, przy czym nie podkreśla suchych skórek. Konsystencja jest lekka, dlatego w przypadku skóry mieszanej nie będzie efektu przetłuszczenia. Poprzez swoją długotrwałą formułę przywiera do skóry i zarówno kolor, jak i właściwości kryjące pozostają niezmienne, kosmetyk się nie ściera.

Podsumowując wyróżniająca cecha podkładów Infallible 24H to TRWAŁOŚĆ. Jeśli wybierasz się na ważne spotkanie, które potrwa przez kilka godzin albo całonocną imprezę, chcesz dobrze wyglądać na zdjęciach lub przed kamerą, polecam ten kosmetyk. Szczególnie Infallible 24H Matte zapewnia świetny efekt do sesji zdjęciowych, natomiast oba zapewniają efekt trwałego makijażu przez cały dzień. Jeśli posiadasz cerę tłustą wybierz 24H Matte, jeśli suchą lub normalną polecam klasyczny Infallible 24H. Jeżeli Twoja cera jest problematyczna czyli jest mieszana (jak moja), jestem skłonna polecić Infallible 24H z uwzględnieniem w makijażu pudru utrwalającego (na okolice strefy T), który zminimalizuje ryzyko błyszczenia cery.

Infallible 24H 

Walory produktu:

  • trwałość – poniżej prezentuję podkład tuż po nałożeniu oraz po 8 godzinach bez poprawek,
  • dobre krycie – mankamenty takie jak: drobne blizny, zaczerwienienia są zamaskowane, cera jest ujednolicona,
  • komfort i naturalne, lekko pudrowe wykończenie bez efektu maski,
  • Zawiera kwas hialuronowy, który zapewnia komfort i utrzymuje suchą cerę w dobrym stanie,
  • cera wygląda świeżo, świetliście przez większość dnia,
  • estetyczne opakowanie z dozownikiem w formie pompki,
  • przystępna cena ok. 58zł.

Cera przed nałożeniem podkładu

Cera po nałożeniu klasycznego podkładu Infallible 24H

Cera po 8 godzinach od nałożenia klasycznego podkładu Infallible 24H, bez poprawek w ciągu dnia


Infallible 24H-Matte

Walory produktu:

  • wyjątkowo lekki,
  • dobre krycie i maskowanie porów skóry,
  • efekt gładkiej cery bez użycia pudru,
  • trwałość przez cały dzień – nie ściera się, nie zmienia koloru,
  • efekt zdrowej, promiennej cery bez efektu błysku,
  • praktyczna, lekka tubka z precyzyjnym aplikatorem,
  • przystępna cena ok. 58zł.

Porównanie efektu na twarzy:

Podsumowując, oba kosmetyki są komfortowe dla cery, zapewniają świetne krycie i trwałość. Klasyczny, długotrwały Infallible 24H będzie właściwy dla cer suchych, zaś Infallible 24H Matte dla cer tłustych. Dla jaśniejszych karnacji polecam matowy odcień 11 Vanilla z Infallible 24H matte, który idealnie wpasuje się w potrzeby jasnej cery. Oba podkłady zapewniają efekt świeżej, jednolitej, satynowej – jakby pokrytej pudrowym woalem cery.

Jakie są Twoje doświadczenia z podkładami L’Oréal Paris? Co sądzisz o serii Infallible? Który podkład byłby dla Ciebie odpowiedni? :)

  • Ja nie mam zupełnie porównania, ponieważ chyba nigdy nie używałam podkładów marki L’Oreal. Co innego jeśli chodzi o tusze do rzęs :-)

    Bardzo spodobała mi się matowa propozycja, na którą już kiedyś mnie namawiałaś. Muszę w końcu bliżej się przyjrzeć temu podkładowi.

    • Matte jest świetny, natomiast jeśli masz skłonność do przesuszeń to ten drugi będzie lepszą propozycją, oba gwarantują w miarę podobny efekt. Warto przetestować na dłoni obie propozycje i porównać efekty, wybrać także pod kątem odcienia, bo to dwie różne gamy kolorystyczne.

      A tusze, który Twój ulubiony? Wydaje mi się, że już o tym rozmawiałyśmy, ale nie pamiętam, który był ten naj ;) W tym poście mam z resztą Volume Million Lashes na rzęsach :))

      • Ja bardzo lubiłam Voluminous i klasyczną wersję Lash Architect. W tych nowych tuszach zupełnie się już nie orientuję.

        • Lash Artchitect pamiętam, ale nie jestem na 100% pewna czy używałam. Za taką dość uniwersalną maskarę uważam Volume Million Lashes, wczoraj Ania (czytelniczka) na insta napisała, że kupiła dwa tusze L’Oreal z mojej rekomendacji i jest bardzo zadowolona :)

          • Oooo fajnie <3 zawsze mnie cieszą takie sytuacje.

  • Nigdy nie uzywalam podkladow z L’Oreal. W ogole mam do tej marki jakas awersje, nie wiem nawet dlaczego :P

    Z tych dwoch podkladow, to sadze, ze wersja Matte by mi sie spodobala, bo nr 11 wyglada dosyc chlodno ;)

    A – sliczna masz cere i bez podkladu! :)

    • Kochana w takim razie zapytam czy masz również awersję do marek spod skrzydeł L’Oreal? ;))) Mam na myśli Kiehl’s, Giorgio Armani i inne. L’Oreal Paris to po prostu produkty bardziej przystępne, praktyczna i dobra kolorówka. Tusze do rzęs są super, co do podkładów testowałam tylko te dwa i śmiem twierdzić, że lepszego matującego jak Infallible Matte nigdy nie używałam.

      Właśnie jestem ciekawa czy dla Twojej jasnej cery odcień 11 będzie odpowiedni, jeśli przetestujesz daj znać.

      Co do cery, dziękuję, jeszcze trochę pracy przede mną ;) :*

      • Wiem, wiem, ze koncern L’Oreal to nie tylko kosmetyki L’Oreal, ale tez inne marki ;) Chodzilo mi o awersje do marki L’Oreal Paris, dostepnej w drogeriach :D Nie wiem, po prostu, te produkty co mialam od nich mnie nie zachwycily. Troche drazni mnie to, ze jak na kosmetyki drogeryjne, kosmetyki tej marki wcale nie sa takie tanie :P Wiec czesto np. gdy patrze na ich produkty i widze np. pomadke za 50 zlotych, to mysle „o, moge dolozyc sobie 30 zlotych i miec za to pomadke MAC” A ze cenie marke MAC o wiele bardziej niz L’Oreal, czy np. Revlon, ktory tez jest dosyc drogi, to wybieram zawsze MAC, badz inna marke, juz z tych bardziej wysokopolkowych.
        O tuszach slyszalam, ze sa bardzo fajne i na pewno zakupie, zeby potestowac, gdy dorwe je na jakies promocji ;)

        Hihi, moze byc troche za ciemny, sprawdzilam, ze najjasniejszy odcien to nr 10.. Bede musiala zobaczyc na zywo :)

        Oj cos Ty, ja uwazam, ze naprawde super Twoja cera sie prezentuje bez podkladu! :)

        • Agatko, rozumiem, sama pewnie miałabym podobny dylemat, ale w kwestii tuszy warto wybrać L’Oreal, co do podkładów miałam coś z MACa, ale to nie był pełen zachwyt i nie wiem czy jakiś podkład z MAC przebija matujący z L’Oreal.

          Na promocje zawsze warto polować, słyszałam o jakiejś Rossmannowej ofercie z dużą zniżką, od dzisiaj podobno podkłady są w takiej promocji.

          Moją cerę najlepiej oglądać z bliska, mam mnóstwo mikro blizn po sprawach trądzikowych, zaczerwienioną skórę na policzkach, z kolei wokół usta jakaś żółta plama ;) Jest tego trochę, ale z kosmetykami jakoś sobie radzę :D Dzięki Kochana i miłego, szwajcarskiego dnia :*

          • Tak tak, slyszalam,ze tusze fajne, ale jak mowilam, nie mialam okazji wyprobowac :) Ja co prawda nie mam problemu z przetluszczajaca sie cera, ale zobacze sobie na pewno ten matujacy podklad z L’oreal, wiem, ze nie polecilabys nigdy kiepskiego kosmetyku :)

            Oj, kochana, na pewno nie jest tak zle… Nikt nie jest idealny, ja co prawda bliz potradzikowych nie mam, ale juz np. dosyc duze cienie i doline lez owszem :P Ale nie ma co sie przejmowac, wiesz, czesto i tak dochodze do wniosku, ze za duzo sie przejmuje wlasnym wygladem, zamiast np. docenic fakt, ze jestem zdrowa, nie mam zadnych powaznych klopotow itp… Ja Tobie zycze milego weekendu :*

          • Matte jest fajny, bo jest lekki i przy tym skutecznie matuje. Jak sobie jakiś czas temu testowałam podkłady matujące to były ciężkie, bardziej treściwe, dlatego z czystym sumieniem polecam, to warta sprawdzenia innowacja.

            Miłego weekendu :*

  • Miałam jakiś czas temu Infallible 24h – potwierdzam, to świetny podkład, bardzo go lubiłam, pięknie wygładzał cerę. Ja miałam wersję do suchej cery, ale używam i tak pudru, więc było ok, mimo mojej mieszanej cery. Teraz chyba kupię wersję Mat, w każdym razie mam ochotę jeszcze kupić ten podkład:) Wg mnie to jeden z najlepszych spośród podkładów ze średniej półki, dorównuje wg mnie markom luksusowym.

    • Aniu, dziękuję za opinię. Ciekawa jestem czy na rynku dostępny jest jakikolwiek inny podkład matujący, który byłby tak lekki jak Matte i skuteczny. Czy stosowałaś kiedykolwiek jakiś podkład stricte matujący? Jestem ciekawa Twoich doświadczeń. Miłego dnia :*

      • :) o tak:) stosowałam Double Wear Estee Lauder, jest wprawdzie długotrwały ale też matujący, Revlon Color Stay – ale to było wieki temu i już niewiele pamiętam:/, aktualnie mam Eris Provoke i on choć jest stricte matujący, to mojej cery nie matuje,,, ale ma inne cudowne właściwości, które opisze u siebie już niedługo:) I miałam też Clarins Everlasting starą wesję, i był to cudowny podkład – też przede wszystkim długotrwały, ale przy okazji i nieźle matujący. Poza tym miałam kilka próbek Teint Idole Ultra z Lancome i jakoś nie kupiłam, ale ma coś w sobie i możliwe że jednak będzie mój. Mam też chęć wypróbować Ever Matte z Clarinsa, bo on też chodzi mi mocno po głowie… ale najpierw próbkę dorwę:) Ach i jeszcze dwa podkłady, które lubię i też matują to Dior Nude oraz Dior Forever – ten akurat mam w kompakcie. Dziękuje i Tobie też miłego dnia ***

        PS. a miałaś Diora Nude Fluid – on jest lekki i matujący. I wydaje mi się że Clarins Ever Matte też chyba jest taki, ale musze jeszcze przetestować:)

        • Aniu, dzięki :) Revlon Color Stay zużyłam wiele flakoników na początku mojej przygody z makijażem, wtedy to był absolutny hit :) Dobry podkład aczkolwiek ciężki, dzisiejsze wynalazki pozwalają otrzymać ten sam efekt i konsystencja jest przyjemniejsza, po za tym on chyba miał w składzie dość wyczuwalny alkohol… Co do Dior Nude, miałam i bardzo lubiłam ten podkład, ale nie ma porównania z Infallible, według mnie Dior nie jest tak trwały przy cerze skłonnej do przetłuszczania, co prawda nadaje fajny glow, ale buzia się świeci i trzeba się wspomagać bibułkami.

          Generalnie to okazuje się, że podkład trzeba dobrać nie tylko do rodzaju cery, ale i niekiedy okazji ;) Na jakieś ważne spotkanie czy wielogodzinną imprezę zdecydowanie wybrałabym coś naprawdę trwałego, żeby ciągle się nie matowić, a już co gorsza aby podkład nie spłynął i nie ujawnił mankamentów ;) Infallible spełnia to właśnie założenie.

          • Zdążyłam zapomnieć jaki był Revlon, ale rzeczywiście to był hit:) Infallible jest naprawdę bardzo dobrym podkładem, ja też go lubię, muszę się teraz tylko zdecydować którą wersję wybrać, ale chyba skłaniam się ku Matte, bo ostatnio moja cera znowu się nadmiernie błyszczy… a chcę wykorzystać promocję w Rossmannie:)

          • Póki co ominęłam tę promocję ;) Zaszalałam w Londynie i trzymam się z daleka od wyprzedaży… choć kusi ;))

          • no mnie już skusiła, kupiłam Matta:) z także tusz do rzęs, liner i róż:) hmmmm,,,,,miłej niedzieli***

          • Ooo to czekam na opinię :)) Miłego wieczoru :*

          • ok, więc tak na gorąco na razie pierwsze wrażenia. Podkład rzeczywiście matuje lepiej niż pozostałe – dla porównania dziś nałożyłam Lacome Teint Idole i on nie daje aż takiego matu jak Loreal. Natomiast w Lorealu brakuje mi takiego blasku zdrowej skóry, – nie chodzi mi o rozświetlenie, bo to nie ta kategoria podkładu, ale właśnie efekt takiej zdrowej skóry, wewnętrzny blask. Tu jest bardziej płasko… ale to jest coś za coś po prostu:) Efekt zmatowienia jest za to świetny, i cera w sumie też wygląda całkiem ładnie, brak mi tylko tego czegoś…. Jednak lepiej oceniam chyba wersję Infallible dla suchej i normalnej cery, ona wyglądała na mnie ładniej chyba:)
            Tobie też Agatko miłego***
            ps. ale tak w ogóle to jestem zadowolona z niego. Myślę, że w połączeniu z pudrem Joli Teint Guerlaina powinno być bardziej lekko, świetliście, bo on daje taką woalkę:) zobaczymy jutro dalsze testy – dzień nr 3:)

  • Nie mam doświadczenia z podkładami Loreal, ale zaciekawiła mnie wersja mat, bo mam cerę mieszaną i mocno przetłuszczająca się strefę T. Wolę butelki niż tubki, mimo że z tubki lepiej wydostać produkt do końca. Butelki sa bardziej eleganckie wg mnie. Ale jeśli odpowiedniejsza wersja jest w tubce, to warto spróbować. :)

    • Kochana, miałam ten sam dylemat – pisałam o tym w recenzji wersji Matte, ale dla efektu warto, tubka jest może niezbyt elegancka, ale praktyczna, a podkład świetnie sprawdza się przy takiej cerze, gdzie inne nie wytrzymują i spływają :)

  • Też chciałam kupić wersję w buteleczce, ale wiele osób twierdzi, że bardzo ciemnieje na cerze, a tego nie lubię więc na razie się wstrzymałam. :)

    • Czytałam taką opinię, ale na mojej buzi nie ciemnieje, choć kolor Vanilla z Matte jest dla mnie bardziej odpowiedni :)

  • Marta

    Nie miałam chyba nigdy żadnego podkładu Loreal, ale po przeczytaniu Twojej recenzji wybrałabym zdecydowanie wersję Matte. Na początku swojej makijazowej drogi używałam podkładu Avon, a potem chyba Bourjois. Wtedy byłam z nich zadowolona, ale to było jakieś 12 lat temu :-) Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

    • A teraz jaki jest Twój ulubiony podkład? Jaki używasz aktualnie? :)

      Pozdrawiam :*

      • Marta

        Teraz używam poleconego przez Ciebie kremu BB Clinique spf 40 i jestem bardzo zadowolona. Chyba na razie nie będę szukać niczego innego, ponieważ ten krem BB spełnia wszystkie moje wymagania :) Chociaż nie powiem, że nie kusi mnie Lingerie de Peau Guerlain, Chanel Velvet Lumiere, Clarins Everlasting Foundation +, Eisenberg i Armani ;)

        • Dużo Cię kusi :D Dzisiaj umalowałam się dla odmiany Armani Lasting Silk, też super – lekki, jedwabisty i ładnie kryje to co trzeba. Cieszę się, że trafiłam w Twoje potrzeby z tym Clinique :) :*

          • Marta

            Ale powiem Ci, że chyba kupię dziś ten podkład Loreal w wersji Matte ;)

  • Narobiłaś apetytu, chyba się skuszę w niedługim czasie ;)

  • Anna Smyda-Domańska

    Agatko!
    Po raz kolejny zasugerowałam się polecanym przez Ciebie kosmetykiem. A z racji że nie jest bardzo dorgi a wtedy była jeszcze na niego promocja – 49%…to jak miałam nie kupić???
    I kupiłam Infallible 24H odcien numer 200 ! Cięzko mi było wybrac ktory z odcieni najlepiej bedzie pasować do mojej karnacji, ale jakoś się udało :)
    Przyszłam do domu, nałożyłam gdyż byłam ciekawa efektu i…powiem ci że jest REWELACYJNY!!!
    …tak bardzo że na drugi dzień poleciałam po jeszcze jeden na zapas:)
    Początkowo zastanawialam sie czy nie powinnam wybrac Inafllible 24h Matte ale wybralam ten pierwszy.
    Podkład bardzo dobrze maskuje moje niedoskonałości cery. Jego konsystencja jest bardzo delikatna i nie pozostawia jak inne podklady lepkości na twarzy. Bardzo dlugo utrzymuje sie idealnie na twarzy, ze nie potrzebuje nawet nakladac zadnego korektora na wypryski…
    Tylko jedna rzecz mnie zastanawia, czy możliwe ze jednak może mnie on podrażaniać. Od jakiegoś czasu mam problem z trądzikiem zwlascza na policzkach :( i nie wiem teraz czy to wina podkladu czy może używanego obecnie żelu do mycia twarzy Pharmaceris seria T…wczesniej używałam Clinique…i chyba ponownie do niego powroce :)
    Pozdrawiam Serdecznie

    • Aniu, rozumiem, że trądzik powstał dopiero po użyciu podkładu? O jakich podrażnieniach mówisz? Moim zdaniem przyczyn może być wiele… np. niedawno kupiłam krem Charlotte Tilbury i po jego użyciu wyskoczyło mi kilka krostek, na początku byłam skłonna myśleć, że to jego wina, ale dałam mu szansę i używałam nadal, w tej chwili nie mam ani jednej krostki. Moja ”dobra rada” w tej sytuacji to poczekać jeszcze, jak długo używasz już podkładu? Pamiętaj o regularnym złuszczaniu skóry to bardzo ważne i moim zdaniem jeśli przez dłuższy czas używałaś serii Pharmaceris T zmień ją na coś łagodniejszego. Postawiłabym teraz na coś łagodniejszego do mycia buzi, plus delikatny lub mocniejszy peeling (albo to i to zamiennie i w zależności czy masz cerę naczynkową) plus dobry krem nawilżający – generalnie polecam Ci spróbować Yonelle o którym pisałam w nie jednym wątku (turkusowe opakowanie). Aaa i cerę dodatkowo warto przemywać płynem micelarnym przed każdym nałożeniem kremu.

      Cieszę się, że moje rady są Ci pomocne, to miłe :***

  • Kasku

    hej ;] ja używam podkładu colorstay od revlon kolor 180 sand beige, skóry odcień z infallible 24matte powinnam wybrać?

    • Kasiu, trudno mi powiedzieć, nie znam kolorystyki podkładów Revlon. Jeżeli nie masz możliwości sprawdzenia koloru zajrzyj na swatche w internecie i porównaj :) Pozdrawiam.

  • ewakozak

    Bardzo ładne i wyraźne zdjęcia :) próbowałaś może Super Stay 24 od Maybelline? Jestem ciekawa Twojej oceny.

    • Alicja L

      też bym chętnie zobaczyła taki artykuł . Wolę jednak podkłady z maybeline niż Loreal

      • sandramala

        fakt – loreal robi super tusze ale podkłady też zdecydowanie wolę maybelline

  • sandramala

    ja kocham ten nowy super stay 24 <3

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media