Tydzień w zdjęciach. Tydzień wrażeń

Są chwile kiedy zastanawiam się czy ”Tydzień w zdjęciach” to właściwa nazwa dla tego wpisu. Chociażby teraz, więcej mogłabym pisać o swoich wrażeniach, niż publikować kolejne zdjęcia. Czasem bywa tak, że wartość emocjonalna danych wydarzeń jakkolwiek nie zostaje uchwycona w obrazie, a czasem obraz wręcz przeszkadza w jej przekazaniu…

Interesujące zdjęcie LaChapelle o nazwie ”Gwałt na Afryce”, które musiałam Wam pokazać. Jest to symboliczne ukazanie dzisiejszych czasów.

Ostatnie zajęcia w szkole fotografii dokonały we mnie przełomowego odkrycia. Jak zapisywałam się na studium szukałam inspiracji, brakowało mi tego charakterystycznego dreszczyku, który towarzyszy nowym pomysłom, pomyślałam nawet, że źródło z którego czerpałam się wypaliło. Mówiąc do Was zupełnie szczerze, czułam się nie do końca spełniona, sztuka, a raczej pewnego rodzaju wyrażanie siebie jest istotnym elementem mojego życia i jakiekolwiek próby ”znormalnienia” kończą się fiaskiem ;)

Kiedyś wydawało mi się, że powinnam być taka jak inni… robić to co wszyscy, podporządkowywać się innym i w ogóle wiele powinnam, a tak naprawdę żadnej z tej ”powinności” nie wymyśliłam sama. Wiedziałam wtedy tylko tyle, że nie jestem z tego powodu szczęśliwa, a żadne siły nie trzymały mnie przy tym by tak trwać. Wtedy też zdecydowałam się odnaleźć siebie i zrealizować marzenia.

Dlaczego to piszę właśnie teraz? Chciałabym abyście wiedzieli, że Beauty Icon jest dla mnie wyjątkowym miejscem. Ogromny ładunek emocjonalny jaki wkładam w tego bloga nie raz nie pozwala mi zasnąć ;) Myślę, że wielu blogerów podchodzi do tego co robi z równą pasją i gdy widzi obecność swoich czytelników robi im się naprawdę przyjemnie na sercu :) Ja ostatnio mam takich momentów bardzo dużo i chciałabym podziękować wszystkim komentującym na blogu, a w szczególności stałej obsadzie: zaskakującej mnie wciąż Grażynce, Marcie Liber, Wojowniczej Księżniczce, Kasi z Gdańska, Dominice Kowalczyk, Inesbeauty, Madllen Boj, Beacie Korpeckiej, Hani Teral, Magdalenie Niedźwiedzkiej, Violi, Ziu…

Może i się rozczuliłam, ale taki właśnie był ostatni tydzień spędzony z Wami :) Wymienione osoby proszę o przesłanie na mojego maila aktualnego adresu, oczywiście do korespondencji – nie wpadnę do Was znienacka ;)

A teraz po tygodniu wrażeń kilka zdjęć:

Gdańsk

Nie ma prądu, nie ma opcji, aby zrobić sesję :(

Przegląd prasy

Nowa kolekcja lakierów Essie ” Shearling Darling”.

Woreczek z kremem ze spotkania Yonelle w Atelier Amaro

Włosko-polska codzienność czyli makaron z sosem i serem ;)

Znudzona sesją zdjęciową Lucy.

 

Czy Wy również macie jakąś szczególną pasję? Czy czuliście się kiedyś ”wypaleni”? Może to tyczy się Waszych profesji? Czy pracujecie w zawodzie swoich marzeń?

  • SpradaMakeup

    Mega pozytywny wpis :D Foto LaChapella świetne, znałam je wcześniej, w ogóle bardzo lubię stylistykę jego prac :) Powoli wracam do fotografowania, od studiów na ASP nie cykałam fot art i tą pracą LaChapella mi przypomniałaś o tej mojej uśpionej pasji:)

    • Ja również bardzo go cenię, a także wyjątkową symbolikę jego zdjęć. Czasem aby dotrzeć do widza trzeba go zaszokować, zainteresować, LaChapelle jest niewątpliwie w tej dziedzinie mistrzem ;) Dzięki, że jesteś :)

      • SpradaMakeup

        Tak! W pełni zgadzam się z Tobą :)) Ja, że jestem? :D Kochana, ja to taki mały pryszcz w blogosferze! To Tobie dzięki, że jesteś!! :*

        • Każdy jest takim ”pryszczem”, tylko na swój własny sposób ;) Miłego dnia!

  • Wojownicza Księżniczka

    Lucy zrobiła najlepsza minę :D

    • Miałam szczęście, że akurat trzymałam w ręku aparat ;)

  • inesbeauty

    nie znam się na sztuce ani na malarstwie ale obraz robi wrażenie :) moją pasją jest zawód wyuczony, lubię swoją pracę i poświęcam jej bardzo dużo czasu, ale nie męczy mnie i to jest najważniejsze :) ja pracuję już 10 lat i nie czuję wypalenia, może dlatego,że właśnie lubię to co robię, czasami jest zmęczenie, fizyczne, taka niemoc ciała, ale psychiczne samopoczucie się nie zmienia :D, pracuję w zawodzie moich marzeń :)

    • To nie obraz, tylko do złudzenia przypominające go zdjęcie :) A czy mogłabyś zdradzić co to za zawód? :)

      • inesbeauty

        czytając nie skupiłam się na opisie pod fotką tylko na zdjęciu:) mój zawód dla wielu jest niemiło kojarzony :) dłubię w zębach :)

        • Ja tam lubię chodzić do dłubaczy, potem ładniej się uśmiecham ;))

  • Healty&CosmeticsbyM.

    nowe lakiery z essie mają świetne kolory :)

    • Mi szczególnie wpadły w oko dwa kolory, ale za wyjątkowy uważam jeden… napiszę o tym wkrótce.

  • To ja tak trochę od strony czytelnika. Dla mnie Twój blog jest wyjątkowym miejscem i odpowiada mi pod wieloma względami. Jak trafiłam tu pierwszy raz, nie znając jeszcze treści, uwiodły mnie zdjęcia i Twoje poczucie estetyki, bardzo spodobała mi się przejrzysta konstrukcja strony i dobór grafiki. Później zaczęłam czytać i wsiąkłam w treści, w merytorykę opisów. Z równą przyjemnością czytam szeroko rozumianą sekcję „beauty” jak i „lifestyle”. W jakiś sposób jesteś dla mnie inspiracją i dowodem, że można pięknie żyć :)pięknie biorąc pod uwagę wizerunek i to co się robi, bo to czuć, że w to co robisz wkładasz pasję. A ja lubię ludzi z pasją :)

    Moją pasją są podróże, uwielbiam. Zawsze muszę mieć w planach jakiś wyjazd bo to daje mi jakiegoś takiego kopa do działania. Wykorzystuję tanie linie ile się da i staram się tak składać całość żeby dać radę wyskoczyć w nowe miejsce chociaż na weekend. Uwielbiam to planowanie, wyszukiwanie informacji, zawsze mam stosy podrukowanych materiałów na takich wyjazdach – mapki, opisy etc. Jeszcze nie tak dawno bo miesiąc temu byłam cztery dni na Sycylii (piękna!), teraz czekam do grudnia na Fuerteventure. Trzeba walczyć o siebie bo jak to banalnie nie zabrzmi żaden dzień się nie powtórzy, czas ucieka, trzeba korzystać i wycisnąć ile się da. Oczywiście żeby nie było, też zmagam się z różnymi przeciwnościami – też mam jakieś kłopoty czy kłopociki rodzinne, prowadzę działalność (więc dla zasady psioczę na podatki i zus, na szczęście w moim przypadku tylko zdrowotne) i pracuję na etacie, traciłam pracę albo zmieniałam jak mi nie odpowiadała, ale zawsze wychodziłam z założenia, że chcieć to móc i w końcu znów będzie dobrze, i zawsze w końcu jest. Nie jestem zawodowo jeszcze w tym miejscu, które jest moim celem, ale jest dobrze, a ja sobie konsekwentnie do niego dążę.

    Uff, to się uzewnętrzniłam i rozpisałam jednocześnie :)

    • Kasiu, ja marzę o podróżowaniu, mam takie aspiracje, które Ty już realizujesz :) Fakt, że jeszcze się na to nie zdecydowałam wynika z mojego totalnego niedoświadczenia, nigdy nie byłam za granicą, a to moje wielkie marzenie, w przyszłości chciałabym przenieść się gdzieś na stałe… Napisz proszę, gdzie spośród wszystkich państw, które odwiedziłaś podobało Ci się najbardziej? Gdzie chciałabyś wrócić?

      Dziękuję za ciepłe słowa :**

      • Bardzo polecam podróże, odkrywanie jak można inaczej żyć, czasem pozwala docenić to co się ma, a czasem zatęsknić i uświadomić sobie, że można inaczej, lepiej.

        Zawsze będę polecać Włochy, byłam tam do tej pory trzy razy i w przyszłym roku mam zamiar polecieć znów. Uwielbiam Włochy za wszystko; za klimat, za jedzenie, za modę, nawet za piłkę nożną mogę :) Byłam w Mediolanie, który nie każdemu się podoba, ja byłam zauroczona, chłonęłam ten hałas, język włoski i oglądałam się równie usilnie za Włochami jak i Włoszkami będąc pod wrażeniem jak dobrze są ubrani. Strasznie podoba mi się elegancja w wydaniu mężczyzn i starszych ludzi, u nas nie jest to tak powszechne. Za drugim razem padło na małe typowo włoskie miasteczka na północy, Bergamo i Lecco. W Lecco stwierdziłam, że to chyba najpiękniejsze do tej pory miejsce jakie widziałam. A na końcówce września poleciałam na Sycylię, kolor wody dosłownie zaparł mi dech, objadałam się ich lodami i panini, które mogłabym chyba wprowadzić sobie do diety na co dzień.

        Był też Paryż, Berlin (bardzo polecam, to jedno z większych zaskoczeń!), wybrzeże Costa Brava w Hiszpanii, a później Majorka (koniecznie północny wschód wyspy), Tunezja (tu niekoniecznie, byłam, widziałam, ale jakoś nie mam potrzeby wrócić), Maroko (bardzo polecam,
        niekoniecznie jako miejsce do zamieszkania z racji różnic kulturowych, ale Marakesz naprawdę trzeba zobaczyć, poczuć i posłuchać, do dziś na wspomnienie mam tamte dźwięki w uszach), była też Szwecja i Finlandia, którą bardzo polecam, ale głównie te najbardziej naturalne rejony. I uwaga z wyborem terminu, chyba, że ktoś lubi zimno ;)

        Teraz czekam na wspomniane Kanary, na czerwiec mam już rezerwację do Budapesztu i jak pisałam chcę znów do Włoch, ale teraz gdzieś na wschodnie wybrzeże. Jeszcze jest tyle miejsc, które chcę zobaczyć (Wielka Brytania przecież tak bliska, Ibiza, Grecja, Chorwacja, że już o krajach azjatyckich nie wspomnę), ale kiedyś też trzeba na to pracować :) Ale takim naj naj marzeniem jest objazdówka po Stanach. Był plan żeby zdążyć do końca tego roku, nie udało się, trudno, dałam sobie kolejne trzy lata na realizację.

        Jakoś mam dzisiaj lekką rękę do pisania bo strasznie długie mi te teksty dziś wychodzą :)

        • Bardzo bym chciała polecieć do Włoch, Stanów Zjednoczonych i Maroko. Marzy mi się jeszcze Azja, Tajlandia, Nowa Zelandia, ale to chyba zbyt odważne rejony jak na początek ;) Dziękuję za pięknie opowiedzianą inspirację :)

  • Marta Liber

    Dziękuję Ci za ten szczególny wpis :-) Przyznam, że bardzo się wzruszyłam. Rozmawiałyśmy ostatnio z Violą na ten temat, że energię i wrażliwość jaką wkładasz w TO MIEJSCE czuje się od pierwszego momentu, kiedy tylko przekroczy się kliknięciem próg BI :-)

    W zdjęciach wyrażasz tak wiele, że nie umiem nazwać tego prostymi słowami. Masz talent a nie tylko pasję pstrykania, a tacy zawsze ludzie tworzą coś nadzwyczajnego. Miło mi, że tutaj trafiłam. Pozdrawiam :-)

    • Marta, bardzo Ci dziękuję i cieszę się, że ”to” czujesz. Pozdrawiam ciepło :)

  • O nie! Łzy mi stoją w oczach! Serio, rozczuliłam się jak dziecko. Bardzo lubię i cenię miejsca, w których właśnie taki ładunek emocjonalny się znajduje. Sama jestem taką osobą, która w swojego bloga wkłada 110% swoich uczuć. Wiem jak ważni są czytelnicy, a zwłaszcza ci, którzy dadzą znać co im w duszy gra po przeczytaniu.

    Czy mam szczególną pasją? Właściwie to nie. Pasjonuję się praktycznie wszystkim : malarstwem, fotografią, literaturą, rękodziełem, modelingiem, podróżami itd. Wszystkiego chcę próbować po trochę. Nie chcę marnować swojego życia na zamykanie się w jakiś schematach. Nie mogę sobie na to pozwolić.

    Czy czułam się „wypalona”? Tak, w klasie maturalnej i do tej pory się regeneruję. Taki cały czas w biegu, ciągłych wymagań i dawania 200% normy, to nie dla mnie. Mimo idealnie zdanej matury, zrezygnowałam ze studiowania. Do tej pory nie czuję się na siłach by to zmienić. Jednak pisząc bloga i prowadząc życie rodzinne, czuję takie ukojenie. Pogłębiając swoją wiedzę w dowolnym czasie, czuję się wolna. Ograniczenia są nie dla mnie. :)

    Pierwsze zdjęcie jest bardzo wymowne. Właściwie to nie trzeba nic do niego dodawać. Co do reszty… Gdańsk w Twoim obiektywie bardzo mi się podoba. Chciałabym odwiedzić Trójmiasto, ale jakoś ciągle mi nie po drodze. Mina Lucy jest aż nadto wymowna ;)

    Przesyłam kosz buziaków, walizkę przytuleń, cysternę uśmiechów i pozdrowienia :)

    • Schematy to także temat nie dla mnie, ale najbardziej boli fakt, że ludzie, często najbliżsi w nich tkwią. Ja bywam z ich punktu widzenia ”nieprzewidywalna” i mogę burzyć ten schemat – ład. To przykre, bo chcąc żyć świadomie i pomagać, staje się dla niektórych ”niewygodna”. Bardzo jest mi z tym źle jeżeli ktoś ocenia drugiego po pozorach – to jedno z tych zjawisk, które jest bardzo powszechne.

      Ja sama nie ukończyłam studiów, przeniosłam się do Warszawy i przerwałam naukę, teraz jestem na studium fotograficznym i jest mi z tym dobrze. Nie licząc pewnych problemików, to moje życie jest piękne, bo przecież mogę robić to co chcę i nawet pozorne problemy nie mogą mi przeszkodzić w życiu ”wspaniałą” chwilą, sprawianiu sobie przyjemności, blogowaniu… Przytulam równie mocno :)

      • Dokładnie, najważniejsze żeby robić coś dla siebie. Realizować się. Trzeba spełniać własne aspiracje, a nie czyjeś. Trochę denerwuje mnie myślenie innych, którzy ludzi bez studiów uważają za tych ‚głupszych’. Życie doskonale pokazuje, że niekiedy radzą sobie oni lepiej od tych, którzy te studia pokończyli.
        Teraz jeśli chcę się czegoś nauczyć, to przede wszystkim bardzo dużo czytam.

        Bardzo mocno Ci kibicuje w samorealizacji. :)

  • Grażyna

    No i masz ! Teraz to ja się rozczuliłam :) Wiadomo że blogosfera polega na kompatybilności prowadzącego bloga z czytelnikami. Ale osoba prowadzącego bloga jest moim skromnym zdaniem najbardziej w tej symbiozie istotna. Piszesz tak, że chce się tu do Ciebie wpadać i czytać. I oczywiście oglądać Twoje fotografie, z których poza uwiecznionym na nich obrazem, emanują dusza i pasja. Kiedy po raz pierwszy tu trafiłam wystarczył przysłowiowy rzut oka, by stwierdzić że wkładasz serce w to co robisz i jest to niezwykle autentyczne.
    Fajnie jest robić to co się lubi ale nawet kiedy w życiu wychodzi trochę inaczej niż by się chciało można rozwijać pasje „pozazawodowe”. Kiedyś chciałam zostać archeologiem, z czasem się to zmieniło. Jednak ta, trochę może bardziej ukryta teraz pasja, odzywa się często w czasie podróży – lubię się grzebać w przeszłości. Interesuje mnie wiele, od malarstwa przez kuchnię do piłki nożnej ;) I nie wyobrażam sobie życia bez książek.
    PS. LaChapelle daje do myślenia, szkoda że nie tym którzy mogliby coś w tej materii zmienić :(
    Włosko-polską i prasową codzienność podzielam, a futrzynkę już na odległość pokochałam :)

    • Grażynko bardzo lubię jak do mnie piszesz, uważam, że podzielamy nie tylko dobrą kuchnię ;), prasę, futrzaki, ale także poczucie humoru ;) Odnośnie historii lubię się nią niekiedy inspirować, ale o niektórych rzeczach wolałabym, aby świat zapomniał, gdyż przez to nie może iść na przód… szczególnie w Polsce, mam wrażenie, że niektórzy robią to specjalnie, wykorzystują w złym celu :/

      • Grażyna

        Bardzo mi miło, że tak odbierasz moje 3 grosze wtrącane u Ciebie :*
        Wydaje mi się, że poczucie humoru jest niezbędne choćby tylko w minimalnej dawce. Ciężko jest otoczeniu wytrzymać z kompletnym ponurakiem, który wszystko traktuje śmiertelnie poważnie. Dla mnie to w każdym razie jest prawdziwa mordęga ;)
        Co do wykorzystywania historii, a często też nawet jej naginania do własnych brudnych celów, to mam wrażenie że niektórzy Polacy są w tej materii przodownikami na świecie. Nie podoba mi się też to, że większość naszych świąt narodowych czy rocznic obchodzimy zwykle „na smutno”. Taki z nas tragiczno-smutny naród :(

  • Magdalena Niedźwiedzka

    Ej, nie wypada mi wzruszać się w pracy! Bo zaraz szefowa coś zwęszy, że czytam Twojego bloga zamiast pracować:):) Ale taki wpis nie mógł mi umknąć:) Dziękuję za niego i wspomnienie mojej osoby:) Twój blog czyta się niesamowicie właśnie dlatego, że jest zawiera tyle różnych rzeczy i widać, że wkładasz w niego serce. Szukam pasji, czegoś, nad czym mogę spędzać godziny i w czym chcę się rozwiać, ale trochę tego dużo… Dla relaksu piekę babeczki i je dekoruję (sama zresztą widziałaś:)) Bardzo mnie to uspokaja. Ostatnio zgłębiam tajniki fotografii. Szukam odskoczni, ponieważ po 3 latach praca przestała mi dawać satysfakcję. Może nie do końca robię to, co lubię, ale tematyka moja, chemiczna. Mój narzeczony mówi, że nie doceniam tego, co robię, że nie widzę podobno ogromnego wpływu mojej pracy na innych – bo nie widzę i może to przez to. Od przyszłego tygodnia chcę rozpocząć studia podyplomowe – chemia kosmetyków, może w końcu to będzie ta droga?

    • Fajna sprawa ta chemia kosmetyków. Mnie również interesuje, ale wybrałam to co najbardziej mnie kręci czyli fotografia, niestety nie można zrobić wszystkiego na raz ;) Cieszę się i kibicuję Twoim nowym planom, bardzo sobie cenię w ludziach, że zamiast narzekać próbują zmienić coś w swoim życiu na lepsze, uważam, że już nie tylko sam ”cel”, ale także droga – nabyte doświadczenia w czasie nauki na nowo Cię zainspirują. Życzę Ci tego z całego serca :) P.S – i dziękuję za ciepłe słowa :*

  • viola

    Cóż – widzę, że nie ja jedna mam dzisiaj oczy w mokrym miejscu… Agatko – dziękuję za Twoją wrażliwość, delikatność, empatię, szczerość i autentyczność. Dziękuję za sposób w jaki dzielisz się swoimi przemyśleniami, postrzeganiem świata i pasją!
    Niegdyś poznawałam naturę człowieka, świat jego emocji i przeżyć. Byłam blisko tego świata w wielu wydaniach. Dziś pasjonują mnie języki obce. Ten cichy ale niezwykle energetyczny i przenikający świat wielu słów i kultur jest jak najbardziej moim miejscem.
    Tak, jak świat zwierząt, które kocham za mądrość i współodczuwanie, oraz świat książek – ale w obu tych przypadkach jest constans od lat :)
    Jestem na BI od niedawna, ale czuję się tu jak w domu :)

    • Violu, widzę, że mamy więcej wspólnych zainteresowań. Zwierzęta, książki, muzyka, a nawet języki obce – chciałabym się nauczyć języka rosyjskiego :) Dziękuję, że jesteś :*

      • viola

        To miłe, że mamy wspólne pasje, być może to właśnie i podobna wrażliwość stanowi tak sympatyczną podstawę porozumienia :)
        Rosyjski to piękny język o pięknej melodii, klasyczna literatura rosyjska w oryginale – nieporównywalna z tłumaczoną :) To niestety problem przekładu z wielu języków. A rosyjski – dziś znów coraz bardziej popularny w Polsce.
        :*

        • Przypomniałaś mi jak bardzo lubię książki Vladimira Nabokova i wcale nie za Lolitę (akurat tego tytułu nie czytałam). To jedyny taki ”mój ulubiony” autor :)

          • viola

            Nabokov to geniusz !!! I ja go uwielbiam – za całokształt :)

  • Marzena Nina Szewczuk

    Niby zwykle zdjecia ale niosa za soba cos wiecej. Dzielisz sie z czytelnikami nie tylko swoja opinia, ale tez soba. A to naprawde bardzo duzo. Dziekuje! Aha, Twoj piesek jest przecudowny :) pozdrawiam!

    • Dziękuję. Przyznam, że kiedyś tak nie było, gdyż wydawało mi się, że czytelników bardziej ode mnie interesują kosmetyki, ale widzę, że się myliłam :) Pozdrawiam serdecznie!

      • Kompromisem jakości i ceny okazał się canon 70 D z klasycznym obiektywem 17-50 2.8 :) po przesiadce z mojego pentaxa kx robi kolosalne wrażenie:)

        • Cieszę się, że wybrałaś Canona ;) Ja mam inny aparat i obiektyw z ogniskową 24-70 mm, też 2.8 :)

  • Już wiem skąd ta jakość na blogu! :) W poniedziałek przyszedł mój nowy sprzęt, teraz tylko pora dorównać jego stopniu zaawansowania swoimi umiejętnościami:)

  • Pingback: Jedz pysznie, chudnij cudnie! Przepis na dietetyczną tartę | Beautyicon Blog Opinie i recenzje kosmetyków z nutą lifestylu()

  • Pingback: Ludzie listy piszą… czyli pytania od czytelników Beauty Icon | Beautyicon Blog Opinie i recenzje kosmetyków z nutą lifestylu()

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2018 - BeautyIcon.pl

Social Media