Ulubieńcy Styczeń 2017. Pielęgnacja i makijaż rozświetlający, kosmetyki naturalne i perfumy niszowe

W styczniu nie miałam wiele czasu aby skupić się na szukaniu i testowaniu nowości, co oznacza, że w dużej mierze korzystałam z produktów sprawdzonych. Na szczęście nie pozostawię Was bez niczego, do listy ulubieńców dodam kilka nowych perełek.

Styczeń to był czas egzaminów na uczelni, które dały mi się we znaki. Stosowałam głównie znane mi patenty urodowe – maseczka wieczorna (np. peeling-maseczka Filorga Scrub-Mask lub oczyszczająca Organique Tea Ritual Face Mask) lub z rana (nawilżająca Sisley Express Flower Gel), do przygotowania skóry i jej rozświetlenia (często stosowałam na krem bazę rozświetlającą Sisley Eclat Tenseur). Ponad to wypróbowałam delikatny żel peelingujący do codziennego stosowania (AA Code Sensible), często używałam podkładu Givenchy Teint Couture.

Zauważyłam, że moja skóra niekiedy była bardziej wysuszona – zima oraz zmiany temperatur nie sprzyjają utrzymaniu cery w równowadze. Pielęgnacja Dottore, a konkretnie krem Hydratore wraz z serum okazały się niewystarczające. Najlepiej sprawdził się krem Charlotte Tilbury Magic Cream, który już wymieniałam w ulubieńcach oraz kojąca emulsja ekologiczna Sisley.

Podobnie ze skórą ciała, często zmęczona brałam tylko prysznic i zwyczajnie traciłam zapał gdy przychodziło do aplikacji balsamu czy olejku… w tym momencie bardzo pomogły mi dwa peelingi – Organique (cukrowy o zapachu Orchidei i Curacao, w składzie cukier, masło shea i olej sojowy) i Lierac (peeling tworzy cukier, sproszkowane laski wanilii i pestki brzoskwini oraz białe kwiaty i olejki), dzięki czemu skóra po wyjściu spod prysznica była już nawilżona i nie wymagała dodatkowych zabiegów.

W kwestii kąpieli fajnie sprawdzał się żel Dove Purely Pampering o niesamowitym zapachu śmietanki i kwiatów piwonii… Cenię sobie żele Dove za komfortową, kremową konsystencję i przyjemne zapachy.

Pielęgnacja cery

Do twarzy na noc rozpoczęłam stosowanie kremu Yonelle z serii Trifusion, Endoliftingujący krem młodości. Od początku założyłam, że krem Yonelle może być dla mnie zbyt silny (działa na wszystkie oznaki starzenia, w szczególności utratę jędrności, zmarszczki, widoczne zmęczenie) gdyż jest przeznaczony dla cery dojrzałej, chciałam go wypróbować i następnie przekazać mamie do testów. Ten krótki test pozytywnie mnie zaskoczył, przede wszystkim zauważyłam, że cera po nocy jest wyraźnie rozświetlona i wygląda promiennie. Jeżeli krem zostanie pozytywnie oceniony przez moją mamę z pewnością dam Wam znać.

Herbaciana maseczka Organique Tea Ritual Face Mask – to nowość w mojej kosmetyczce, ale bardzo dobrze się sprawdza. Cera po zmyciu maseczki jest promienna i nawilżona. Myślę, że produkt z powodzeniem sprawdzi się przy każdej cerze, nawet wrażliwej, jest łagodny, wręcz kojący dla skóry. Maseczka prócz ekstraktów z białej i zielonej herbaty, zawiera witaminę E.

Baza liftingująco-rozświetlająca Sisley Eclat Tenseur – lubię ten produkt. Mam go od dłuższego czasu, a ostatnio potrzebowałam więcej rozświetlenia i ponownie po nią sięgnęłam. Odnoszę wrażenie, że makijaż na nią nałożony lepiej się trzyma i lepiej też aplikuje. Cera jest subtelnie rozświetlona, lepiej nawilżona i wygładzona.

Peeling-maska Filorga Scrub & Mask zawiera mikrocząsteczki perlitu – to skała wulkaniczna, która usuwa martwe komórki naskórka, natomiast dodatek peelingu enzymatycznego wzmacnia proces złuszczania, powodując efekt nowej, świeżej skóry. Gdy pozostawimy peeling-maskę na dłużej na skórze, ta dotlenia się i regeneruje poprzez inne właściwości produktu. Efektem jest świeża, rozjaśniona i promienna skóra, polecam ten produkt :) Można go zakupić w perfumerii Sephora.

Makijaż

W makijażu były to dwa tusze. Pierwszy Bourjois Volume Reveal, który świetnie rozdziela rzęsy, podkręca, wydłuża i odpowiednio pogrubia. W opakowanie wmontowane jest lusterko, które posłuży w ”kryzysowych” sytuacjach. Drugi tusz to NARS Audacious, jego najbardziej wyrazista właściwość to ekstremalne wydłużenie rzęs, efektem są długie, kruczoczarne rzęsy. Dobra maskara aczkolwiek Bourjois sprawia, że rzęs jest więcej, rozdziela je lepiej niż Nars, którego konsystencja ma tendencję do sklejania włosków.

Różo-brązer Sisley, to nowość, którą lubię szczególnie. Tej ”palety” używam jako brązera, pudru modelującego oraz różu. Odcień różu ma szczególnie fajny kolor, który wręcz rozpromienia makijaż. Kolory w palecie powodują, że cera uzyskuje zdrowy, promienny koloryt.

Więcej o tym produkcie tutaj: Nowości Sisley. Puder brązujący Sisley Phyto-Touche Poudre Eclat Soleil

Podkład Givenchy Teint Couture – podkład zagadka. Bardzo szybko zasycha i wtapia się w skórę dlatego ważna jest dobrze przygotowana skóra – gdy cera jest sucha może powodować problemy, natomiast gdy lekko wilgotna również nie daje się równomiernie nałożyć. Przy optymalnym stanie (nawilżeniu) cery  ta wygląda pięknie i nieskazitelnie na dlugo. Kolor Elegant Porcelain jest idealny dla mojej, jasnej cery.

Włosy

Bardzo przyjemny w zapachu i użytku pudrowy lakier do włosów Kevin Murphy Doo.over, lekko utrwala fryzurę i sprawia, że wygląda bardziej bujnie. Dla efektu wygładzenia fryzury używałam też często kosmetyków Franck Provost: CC kremu dla włosów farbowanych, cienkich i łamliwych oraz kremu 10 in 1 z linii Keratin Miracle, który pozytywnie działa na włosy cienkie i łamliwe – keratyna intensywnie wygładza i regeneruje włosy.

Powyższe zdjęcie pochodzi z mojego instagrama: beautyiconpl, z okresu styczeń 2017

Perfumy

Parfumerie Generale 4.1 Le Musc & La Peau. Zapach subtelny, czysty, zarazem ciepły i z chwili na chwilę rozwijający swoją historię, która nie jest tak intensywna w swojej formie, jak w wyrazie… Wyrazie, który przyciąga i powoduje, że mam ochotę nosić ten zapach cały czas. Nie ma okazji na którą nie włożyłabym tej woni, pasuje do mnie i do każdej okazji, jest jak druga skóra. Nuty kwiatowe przeplatają się tu z leśnymi aromatami, które podkreślają pewną zmysłowość i tajemniczość zapachu.

Nuty zapachowe: bergamota, ambroksan, piżmo, aldehydy, ylang-ylang, drewno sandałowe, drewno cedrowe, bób tonka.

Refleksja

Podsumowując ten miesiąc muszę dodać, że zabrakło mi konsekwencji, która jest potrzebna w drodze do wyznaczonego celu. Na myśli mam problemy ze skórą, które ten brak konsekwencji obnażyły. Oczywiście to nie było tak, że w mojej pielęgnacji zapanował totalny chaos, ale to małe szczegóły zaważyły na efekcie. Nie mam do siebie o to pretensji, na pewno same wiecie jak to jest mieć ”nadmiar” zadań, wybiera się to co na aktualną chwilę jest priorytetem. Dlatego chciałabym również Was zostawić z tą myślą, że jeśli coś w Waszym życiu nie wychodzi, to nie warto skupiać się na ”porażce” ale pomyśleć co aktualnie jest dla mnie ważne, czy realizuje się w czymś innym, co powoduje ten deficyt? Co jest dla mnie ważne biorąc pod uwagę szerszą perspektywę? Czy mogę do tego wrócić później? W dużym uogólnieniu myśleć analitycznie, aniżeli emocjonalnie… emocje towarzyszące realizacji zadań mogę porównać do rzucania sobie samemu kłód pod nogi, gdyż będąc zbyt optymistycznie nastawionym, w chwili porażki tracimy zapał i motywację. Gdy podchodzimy do zadania ”na chłodno”, realistycznie, jest zupełnie inaczej. Generalnie styczeń był dla mnie ciężki i wiele razy musiałam stosować tego typu strategię.

Jaki był Wasz styczeń? Czy chciałybyście podzielić się jakimiś odkryciami kosmetycznymi? Ulubieńcami?

  • Le Musc & La Peau są prześliczne, takie delikatne i miłe. :) Misiaczek we flakonie.

    • Fakt, misiaczek – niedźwiadek, który mieszka w lesie ;) :)

  • iconic743

    Dla mnie tez to był trudny miesiąc. Nawet i łzy były co u mnie jest rzadkością wielka ale im trudniejsze wyzwanie tym większa satysfakcja potem☺Bąbelki od Filorgi są boskie i właśnie mi sie krem pod oczy kończy tej marki który okazał sie rewelacyjny ale potrzebuje odmiany i na nic nie mogę sie zdecydować. Może mi coś podpowiesz☺?SkinCeauticals rób świetna robotę -jestem mega zadowolona z efektów. Widziałam wczoraj ten puder od Lancome z róża. Piękna zabaweczka ale jakoś oczy mi sie nie zaswiecily.

    • Niedawno zaczęłam używać kremu Lancome pod oczy z serii Visionnaire i jestem mile zaskoczona, ta konsystencja jest idealna, krem się nie rozmazuje, nie zostaje na palcach tylko jakby natychmiastowo wnika i wygładza skórę. Póki co jestem zadowolona :)

  • sq3rpj

    Styczeń i dla mnie lekki nie był. Przez większość czasu grypa a potem walka z powikłaniami, która i na luty się przeniosła. Całe szczęście jest już lepiej :)
    Z kosmetyków przestawionych znam tylko maskę Keratin Miracle, którą bardzo lubię. Podoba mi się ten różo-brązer, bo ja dotychczas tylko róż (konturowanie twarzy brązerem to jakaś czarna magia!). Myślę, że może warto jednak jakiś taki mieszaniec poszukać na wiosnę.

    • Różo brązer super, nawet jeśli nie nauczysz się lub nie będziesz chciała konturować buzi to paleta nie pójdzie w odstawkę, jest wielofunkcyjna – jako róż, rozświetlacz, puder dodający ciepła karnacji :)

  • Marta

    Chyba wielu osobom styczeń dał się w kość… Mnie dopadł bardzo dziwny wirus i spore problemy z cerą. Na szczęście to już za mną i mam nadzieję, że nie wróci. W tym miesiącu nie mam żadnych szczególnych ulubieńców. Kolejną pochwalną notę mogę wystawić Effaclarowi Duo+; dla mnie ten krem to cudotwórca i oby było tak dalej. W kwestii innej pielęgnacji, niestety wielokrotnie się zawiodłam. Co kupiłam, to totalna klapa…

    • Niedawno kupiłam krem Sesderma z Retinolem i witaminą C, czytałam, że jest super – same zachwyty, ale z moją cerą nie robi nic szczególnego. Być może kupiłam za małe stężenie lub cera nie wymaga tej pomocy… trudno mi powiedzieć, ale mimo to czuję się zawiedziona. Effaclar dobra rzecz, miałam z nim różne doświadczenia, ale te ostatnie są pozytywne :)

      • Marta

        Właśnie dużo takich rozczarowań ostatnio miałam. Nawet opisywana tu przez Ciebie maseczka Filorgi u mnie nie daje żadnego efektu. Najpierw masuję twarz, żeby ją złuszczyć mechanicznie i zaraz kiedy zaczynam to robić, maseczka bąbelkuje – więc masaż jest właściwie niemożliwy. Zresztą te drobinki są tak małe, że nie czuję żadnego złuszczania. Potem czekam na bąbelki i nic, pojawia się ich tylko troszkę…

        Nawet tusz do rzęs Diorshow Iconic Overcurl. Kiedyś bardzo go lubiłam, niedawno kupiłam znowu i jestem niezadowolona… Nie daje rewelacyjnego efektu, kruszy się. Oby dalej było lepiej :)

        • Hmm może nakładasz za mało maseczki? U mnie mocno musuje i bąbelkuje.

          Taka ”fest” maseczka złuszczająca, rozświetlająca to jest Bobbi Brown Radiance Boost, polecam wypróbować oraz Origins Modern Friction, obie powinny spełniać Twoje potrzeby. W Origins możliwe, że mają miniatury lub próbki :)

          • Marta

            Wydaje mi się, że nakładam sporo… Dzięki za propozycje :*

  • Gobli.pl

    Lubię kosmetyki Organique, wiele produktów sobie cenię i używam. Ta maseczka, którą opisujesz jest kolejnym produktem kuszącym mnie niesamowicie :) Na pewno wypróbuję :) Pozdrawiam :)

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2016 - BeautyIcon.pl

Social Media