Ulubieńcy Sierpień 2017 – kosmetyki naturalne, minerały, włosy zniszczone, kosmetyki Kat Von D

W lipcu i sierpniu zaliczyłam krótki powrót do naturalnej pielęgnacji i makijażu. Po nieudanej próbie leczenia trądziku, chwyciłam po kremy na bazie naturalnych składników oraz makijaż mineralny. Odżywiłam także włosy, które po niezbyt udanych zabiegach fryzjerskich i chorobie skóry wołały o pomoc.

Przyglądając się swojej cerze zauważyłam, że nie jest w najlepszym stanie – nieudana próba ingerencji dermatologicznej wysuszyła ją do granic możliwości i jednocześnie nie zredukowała znacząco zaskórników (w sumie nie mogłam stosować tych produktów dłuższy czas poprzez ogromne wysuszenie, podrażnienie). Wtedy też chwyciłam za kosmetyki naturalne i makijaż mineralny.

Pielęgnacja

Bardzo przypadł mi do gustu krem Make Me Bio z m.in. olejkiem z rokitnika – 172 Wzmocnienie dla skóry naczyniowej i suchej. Dawniej miałam o tej marce niezbyt pochlebną opinię, ich krem – o ile dobrze pamiętam z wyciągiem z róży – uczulił mnie, natomiast powrót okazał się bardzo udany – na tyle, że nadal sięgam po ten krem częściej – wspaniale koi skórę, nawilża, cera wygląda lepiej – ma w sobie więcej blasku, jest bardziej równomierna. Myślę, że ten blask wyzwoliła także pielęgnacja, której użyłam później… ale o tym za chwilę.

Natomiast jeśli szukasz czegoś lżejszego, krem o konsystencji naprawdę lekkiej i kojąco-rozświetlającym działaniu to polecam krem z różą Sisley Black Rose Skin Infusion Cream.

Zaczęłam eksperymenty z minerałami. Kupiłam podkłady, róż i cień mineralny, chcąc odciążyć cerę na lato i pomóc w leczeniu zmian trądzikowych. I choć podkład spisywał się rewelacyjnie to muszę powiedzieć, że efekt do końca mnie nie zadowolił… Jednak tradycyjny podkład nadaje ładniejszy finisz na skórze, za co z pewnością odpowiada zestaw silikonów i innych substancji upiększających. Podkłady mineralne lubię, ale kolor, finisz jaki daje podkład tradycyjny jest nie do podrobienia. I tak też w drugą stronę… efekt jaki daje róż mineralny też jest niepowtarzalny. Uważam, że róże mineralne (te sypkie) po nałożeniu na twarz wyglądają najlepiej – tworzą gładki, naturalny finisz.

Powracając do tematu pielęgnacji. Bardzo ładnie z tematem zaskórników i poszarzałej cery poradziła sobie pielęgnacja Dottore, w szczególności krem Novo Forte z 12% kwasem glikolowym. Krem stosuję na noc, z początku codziennie, teraz co drugi, trzeci dzień… Jest to silnie działający krem, który może powodować uczucie szczypania i chwilowego zaczerwienienia. Regularne zabiegi wspomagające złuszczanie skóry przyczyniają się do jej stymulacji, regeneracji, a co się z tym wiąże – lepszym kolorytem, wydobyciem blasku cery.

Vichy Slow Age. Jakiś czas temu dostałam piękną przesyłkę, w której znalazł się ten właśnie krem. Zainteresowała mnie filozofia nawiązująca do Slow Life, marka Vichy nie tylko proponuje gotowe rozwiązania w postaci kosmetyków, ale jednocześnie zwraca uwagę na polepszenie stylu życia. Bez tych dwóch czynników trudno o dobry efekt urodowo-zdrowotny. Z kolei ja zwracam uwagę na ten krem także z powodu jego działania, cera natychmiastowo zyskuje nawilżenie, wygładzenie, czuć, że jest wzmocniona – jest jakby mniej wiotka, bardziej napięta. Sam produkt posiada atrakcyjny zapach, który jest długo wyczuwalny.

Pod oczy Dior Capture XP. Krem ten ma przede wszystkim fantastyczną konsystencję – nie obciąża delikatnej skóry wokół oczu, łatwo się wchłania, ale też pozostawia delikatny, zabezpieczający film – zupełnie nie lepki. Krem intensywnie wygładza, nawilża, ma za zadanie przeciwdziałać starzeniu się skóry. Trudno mi ocenić efekt przeciwzmarszczkowy, na bieżąco stosuje kosmetyki do tej strefy i póki co utrzymuje skórę w dobrej kondycji, nie uwzględniając okresowych przesuszeń.

Wraz z kremem Sisley Sisleya L’Integral Anti-Age Eye and Lip Contour to moi obecni faworyci.

Innym wartym uwagi kremem pod oczy jest Oceanic 4 Lift Skin, który posiada wiele zalet. Atrakcyjne, solidne opakowanie z pompką, dobrze nawilżająca, ale też nie za ciężka konsystencja, ogromna pojemność, pozostał tylko zapach… Niestety ten zapach nie raz odwodzi mnie od użycia kosmetyku, który sam w sobie jest wart docenienia. Jeżeli szukasz czegoś fajnego pod oczy w przystępnej cenie polecam.

Balsam do ciała Indigo odkryłam będąc w salonie kosmetycznym na manicure. Spodobał mi się ładny flakonik, po czym powąchałam jego zawartość. Okazało się, że zapach Seventh Heaven odpowiada starszej wersji zapachu Miss Dior – chodzi o te słynne truskawki w szampanie :) Jest niesamowity! Używam na dłonie i do ciała.

Z kolei fajnymi produktami do włosów są maski i odżywki L’Oreal z profesjonalnej linii. Te produkty zakupicie w wielu punktach internetowo lub stacjonarnie w salonach fryzjerskich. Produkty L’Oreal Professionnel cudownie pachną, na tyle by odtworzyć je w postaci perfum ;) Najczęściej używam serii Vitamino Color A-OX (włosy farbowane) i Inforcer z witaminą B6 i Biotyną.

Makijaż

Prócz minerałów, podczas makijażu często chwytałam po palety… zarówno te do makijażu twarzy, jak i samych tylko oczu. Podczas przeprowadzki tego typu produkty są szczególnie praktyczne. Moimi ulubionymi paletami są te od Charlotte Tilbury, Laura Mercier, Bobbi Brown, ale też to co szczególnie polecam jako MUST-HAVE (a rzadko tak stawiam sprawę) to paleta cieni do powiek Lancome Hypnose w kolorze Beige Brule. Ten zestaw tworzy na powiekach magię… Niby niepozorny, ale wydobywa spojrzenie i upiększa oko. Nadaje się zarówno na dzień, jak i na wieczór. Kolory i wykończenia stanowią perfekcyjne połączenie odcieni ciepłych i chłodnych.

Bardzo fajne okazały się też kosmetyki Kat Von D, które we wrześniu pojawią się w Sephora. Miałam przyjemność przetestować kilka z nich. Bardzo często używam palety do konturowania Shade + Light Contour Palette – zapewnia profesjonalny efekt, co oznacza, że twarz jest wykonturowana, ale też przy odrobinie wprawy – nieprzerysowana. Czasami kupujemy kosmetyki – brązery i teoretycznie one też konturują nam twarz, jednak z takimi produktami bywa, że łatwo się utleniają, ścierają lub mają nieodpowiedni dla nas kolor. W tej palecie znajdują się trzy świetnie dobrane brązery i rozświetlacze.

Ponadto powróciłam do sprawdzonych palet z marki Too Faced, również do znalezienia w Sephora. Najbardziej lubię wersję Chocolate Bar i Chocolate BonBons. Trudno opisać właściwości tych palet w kilku tylko słowach… Co prawdą wyglądają bardzo cukierkowo i mało profesjonalnie biorąc pod uwagę dość dziecięcy design, to efekt jaki proponują pozwala osiągnąć najładniejsze makijaże jakie widzisz chociażby w internecie, a wydaje Ci się, że nie są możliwe do wykonania :) Kolory są nasycone, ciekawe, paleta umożliwia wiele połączeń. Osobiście uwielbiam łączyć jasne kolory i akcentować kąciki ciemniejszymi lub traktować je jako kreskę.

Czy miałyście styczność z prezentowanymi przeze mnie ulubieńcami? Co wpadło Wam w oko? Dajcie znać! Czekam również na Wasze typy :)

  • Ja uwielbiam paletę Brun Adore z Lancome. Śliczne kolory <3

    • Widziałam, też bardzo ładne, naturalne odcienie, ale nieco ciemniejsze :)

  • Testowałam Slow Age (próbka), bo też mnie bardzo zaciekawił, ale miałam wrażenie, że mi się rolował na twarzy – tak jakby nie wchłaniał się do końca, choć efekt pielęgnacyjny był fajny. Zauważyłaś może taki problem? Zastanawiam się, czy to była kwestia tego, że źle współpracował z serum, czy może jest zbyt treściwy.

    • Ani razu :) Kompletnie nie miałam takiego problemu z tym kremem… Czy serum zdążyło całkowicie się wchłonąć w skórę zanim nałożyłaś krem? Czasami bywa, że dany produkt jeszcze niedostatecznie się wchłonie i wtedy położony na nim kolejno krem czy podkład może się ”mazać” lub rolować. Trudno powiedzieć co nie zadziałało w Twoim przypadku :)

  • Ja to chyba wolę Cię w delikatniejszym looku ;)

    • Teraz jest modne takie Natural czy Raw Beauty, to by nawet pasowało ;) :*

  • iconic743

    Nawet nie wiesz Agatko ile razy miałam w rękach te paletke Estee😃 ale nie mam coś przekonania do.marki. Z Dottore coś zakupie za niedługo bo dziecko będzie w. Polsce wiec trzeba skorzystać z okazji😃 Krem pod oczy diorkowy właśnie zaczęłam używać i jestem dobrej myśli. Kosmetyki mineralne jakos mnie nie pociągają a ten balsam do ciała to musi być cudenko 😀z Kat za chwile sie poznam i może powiesz coś o pomadkach od niej ?

    • Aga, chodzi Ci o Lancome? Może i wygląda niepozornie przy tylu różnych ”cudeńkach”, ale jest naprawdę ekstra :) Pomadki z Kat są mega mocne przede wszystkim :) To jest taki makijaż, który ona proponuje na sobie – wyrazisty, natomiast nie mogłabym ich używać codziennie, kilka razy dziennie, dla mnie są odrobinę za ciężkie aczkolwiek efekt jest wow.

      • iconic 743

        Lancome oczywiście , nie wiem czemu napisałam Estee😂no to taka pomadka tez nie dla mnie ale opakowanie takie cudne ❤

        • Z tymi pomadkami to bym jednak spróbowała na Twoim miejscu, kolory są super, a odczucia – bywa, że to kwestia indywidualna. Przyznam, że nie jestem konsekwentna w peelingowaniu czy balsamowaniu ust, na pewno to też ma znaczenie dla komfortu później nałożonej pomadki.

  • Jak zawsze, piękne makijaże i świetne kosmetyki :) Bardzo mnie korci paletka Too Faced, ale jeszcze muszę poczekać. Pozdrawiam cieplutko :)

  • sq3rpj

    Z kosmetykami Loreala też się lubię chociaż chyba jeszcze nie wymyślono idealnego dla mnie, który powodowałby brak puszenia się moich włosów. Kosmetyki mineralne jakoś nigdy nie wzbudzały mojego zainteresowania za to na balsam Indigo się skuszę, bo zapach Miss Dior uwielbiam :)

    • Proponuję też zgromadzić zapas perfum :) W perfumeriach pojawiła się nowa wersja Miss Dior, która zastąpi tę poprzednią, jest zupełnie inna. Ja na pewno dokupię zapasowy flakonik :)

      • sq3rpj

        Miss Dior mam w wersji edp, dla mnie najładniejszej. Nową oczywiście sprawdzę, chociaż ostatnie wersje tylko rozczarowywały.

        • Justynko jestem ciekawa czy testowałaś nowość i jakie wrażenia :)

  • Marlene

    W oko wpadl mi krem Sisleya z czarna roza, ale na razie na tym sie zakonczy, niestety. Krem Slow Age z Vichy mam juz od trzech miesiecy (wydanie z pompka), jest rewelacyjny – delikatny, pieknie sie wchlania, nawilza buzie no i faktycznie ladnie pachnie. Oprocz tego kupilam krem z Origins, Perfect World, z wyciagiem z bialej herbaty – ktory hmmm ladnie pachnie (swiezo.lekko cytrusowo),rozprowadza sie dobrze na twarzy, ale tworzy na skorze jakas taka sliska warstwe – (byc moze silikony), co nie przeszkadza uzyc go pod makijaz.. Pod oczy – dwa nowe kremy: jeden hit, drugi kit.. Ten pierwszy to Stri Vectin-SD, ktory w ciagu dwoch tygodni wyprasowal doslownie moje kurze lapki no i rozjasnil cienie pod oczami!! Rewelacja, kupie na pewno jeszcze raz. Totalnym nieporozumieniem okazal sie krem Filorgii Eyes – Absolute. Zaopatrzony w pompke z koncowka masujaca, ktora ma podobno chlodzic i niwelowac opuchniecia pod oczami. Przede wszystkim tragedia jest wycisniecie idealnej ilosci kremu, wyskakuje od razu ilosc na cala twarz, musze wiec przytrzymywac palcem i tym samym palcem wklepywac krem, poniewaz nakladka go jedynie rozpackuje po calej okolicy oczu. Krem zawiera skladniki optycznie rozjasniajace, ale oprocz tego nie zauwazylam zadnej poprawy skory (uzywam trzeci tydzien). Jak dla mnie tragedia. Za to zakochalam sie we Flash Luminizer od Diora i zdradzilam go z dotychczasowym ulubiencem od YSL Touche Eclat. Z kosmetykow Kat Von D, (ktora uwielbiam za jej sztuke i osobowosc) mam pomadke Hellbent – jest piekna, opakowanie jest piekne, ale moje usta w niej niestety nie. Bo za mocna. Bardzo intensywny kolor, soczysty i wyrazisty. No. To sie rozpisalam.
    Pozdrawiam Agatko i zycze zdrowka:**

    • Kochana dziękuję za super rozpisanie się ;) Chyba nawet umawiałyśmy się, że dasz znać po teście Filorgii, szkoda, że Cię ta marka rozczarowała. Chętnie przeczytałam o Twoich odczuciach nt Perfect World (lubię Origins, ale nie wszystkie kosmetyki jeszcze przetestowałam). Z kolei Stri Vectin-SD będę miała w pamięci, może uda się przetestować – sama mam problem z zasinieniem. Ściskam serdecznie :)

    • sq3rpj

      Dobrze przeczytać o Filordze, bo miałam w planach jego zakup. Kupiłam niedawno czarny krem na noc tej marki, ale zbyt krótko używam by wyrazić opinię.

  • Marta

    Jak zawsze ciekawi ulubieńcy. Ja w tym miesiącu chyba nie mam jakichś szczególnie dobrych, wyróżniających się kosmetyków… Chociaż warta pochwały za swoje skuteczne działanie jest emulsja Avene, Cicalfate Post Acte. Wspaniale regeneruje skórę i przyspiesza znikanie urazów i blizn. Poprawa jest naprawdę szybko widoczna. Mam nadzieję, że kolejny miesiąc przyniesie więcej kosmetyków, które pozytywnie mnie zaskoczą. Buziaki :*

  • Agatko, przeczytałam wszystko uważnie, i w sumie wiele ciekawych kosmetyków pokazałaś. Ale odniosę się do jednego, który mnie mocno zaintrygował – truskawki w szampanie…. – jak dorwę ten balsam Indigo to kupię;)

    • Koniecznie, gorąco polecam ten balsam-zapach, pachnie baardzooo ładnie :)

Wszystkie materiały zawarte na łamach bloga są chronione prawami autorskimi, a ich kopiowanie lub wykorzystywanie jest zabronione.

© 2008 - 2020 - BeautyIcon.pl

Social Media